Sty 2

Żywa woda

Marek Uglorz | Mądrość życia | 02.01.2010 |

[nggallery id=53]

Kto napije się wody, którą Ja mu dam,

Nie będzie pragnął na wieki,

Lecz woda, która Ja mu dam,

stanie się w nim źródłem wody wytryskującej

ku żywotowi wiecznemu” (J 4,14).

A w ostatnim, wielkim dniu święta

stanął Jezus i głośną zawołał:

Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije.

Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo,

z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej” (J 7,37n)

Ponad wszelką wątpliwość woda istniała przed człowiekiem. Zarówno świadectwo biblijne, grecka filozofia, jak i nauka są w tym względzie jednomyślne. Woda istniała wręcz wcześniej, aniżeli zaistniało życie. Dla żywych organizmów jest pierwszym środowiskiem, a nawet pierwszym pokarmem. Zdaniem starożytnych myślicieli, usiłujących rozwikłać tajemnicę wszechświata i wytłumaczyć całokształt zachodzących w nim zjawisk, woda jest jednym z czterech składników, elementów, czy też żywiołów, z których stworzony jest świat. Nauczali, że woda, wespół z ziemią, powietrzem i ogniem, tworzy podstawy wszystkiego, co istnieje. Uważali przy tym, że woda przewyższa pozostałe elementy. Spostrzeżenia Talesa z Miletu, że wszystko, co jest żywe, żyje wilgocią, a to, co wysycha, staje się martwe, ewidentnie jest filozoficznym zapisem powszechnego doświadczenia.

Woda powinna być żywa, jednak w naszym świecie coraz częściej bywa martwa. A wówczas rośliny, zwierzęta i ludzie chociaż czerpią ze źródeł i piją, poza dostarczaniem sobie płynu nie osiągają tego, co woda powinna zapewniać, a mianowicie odnowy życia. Dlaczego? Odpowiedź jest związana z budową wody, która przez długie dziesięciolecia była przedmiotem dyskusji. W 1984 r. biochemik z USA, dr L.H. Lorenzen, a kilka lat później naukowiec z Japonii, prof. M. Emoto, udowodnili, że woda potrafi magazynować informację o strukturze cząstek, pochodzących z innych produktów.  Nazywamy ja pamięcią molekularną. Z końcem XX wieku dowiedzieliśmy się jeszcze, że heksagonalne cząsteczki wody ulegają pionowemu zagęszczeniu, tworząc charakterystyczne ugrupowania i struktury, przypominające budowę kryształu kwarcu. Taka woda ma obraz uporządkowanych, zwielokrotnionych wzorów. Kryształ tworzy się zawsze w formie sześciokąta, podobnie jak płatki śniegu.

Żywa woda ma więc harmonijną i uporządkowaną strukturę, dzięki czemu potrafi przywracać właściwą budowę cząsteczkom, które z różnych powodów ją straciły. Wystarczy, aby weszła z nimi w kontakt. Oczywiście sama w tym czasie również musi mieć właściwą sobie strukturę, ponieważ z wody, której budowa została zniszczona przez złe przechowywanie, zanieczyszczenie i smog elektromagnetyczny, nie ma większego pożytku. Dzięki swoim zdolnościom, woda dostarcza żywemu organizmowi energii i składników odżywczych, dotlenia komórki i reguluje równowagę kwasowo – zasadową, zapewnia odpowiednią ciepłotę i usuwa z organizmu trucizny, powstałe w wyniku trawienia, a w końcu leczy te organy, których budowa komórkowa została zniszczona, na przykład z powodu złego przepływu energii. Czytaj więcej »


Sty 2

[nggallery id=52]

Cudowna różdżka wzrosła,

gałązka bardzo mdła;

Prorocka wieść doniosła,

że z Isajego pnia zakwitnął cudny kwiat

w pośrodku ostrej zimy, gdy ciemność kryła świat” (ŚK 45,1).

Trudno wyobrazić sobie kwitnący ogród w najdłuższą noc roku, gdy za oknami często śnieży, wieje i jest zimno. Zdaniem pokolenia zurbanizowanej wrażliwości, w świętą noc Bożego Narodzenia wszystko rozgrywa się wewnątrz przytulnych mieszkań, w rodzinnym gronie, gdy zewsząd słychać Słowo od Boga o tym, że dłużej nie mógł znosić ludzkiego wyobcowania i udręki w ciemnościach, wobec czego w swoim Synu pojawił się w naszym świecie i historii.

Może to i prawda, że wigilijnego stołu nikt nie ustawia na zewnątrz domu, jednak tęsknota za ogrodem przynagla nas do tego, żeby 12 świętych dni, od Wigilii Bożego Narodzenia po Święto Epifanii, było nie tylko pełnych zieleni zimozielonych roślin, ale przede wszystkim przeniosło nas do utraconego ogrodu życia, który znowu staje przed nami otworem, bo pośrodku ostrej zimy zakwitnął cudny kwiat. Kwiat zbawienia!

Słowo zbawienia o narodzonym w Betlejem Mesjaszu jest ziarnem, wsianym w glebę ludzkich lęków i pożądliwości, z którego wyrasta ogród życia, ogród w którym znowu jesteśmy u siebie, w obecności Boga, pojednani z całym stworzeniem, bez lęków, wolni od uśmiercających pragnień. Ziarno Ewangelii tworzy ogród życia, a my – w wigilijną noc wsłuchani w to Słowo – czujemy się jak w ogrodzie. Dlatego o wyjątkowej nocy Bożego Narodzenia mówimy, że coś w nas zapoczątkowuje i umożliwia uczynienie nowego etapu w codziennym życiu. To tak, jakbyśmy mieli szansę znaleźć się w ogrodzie Eden i rozpocząć życie nie w Adamie, czyli w grzechu, ale w Chrystusie, czyli w sprawiedliwości Bożej.

Wigilijna noc jest nocą cudu! Noc zimowego przesilenia, czyli w pogańskich religiach święto odradzającego się słońca, ludzie przeżywali jako uobecnienie początku. Obrzędami i wróżbami uczestniczyli w dniu pierwszym, w dniu stworzenia, aby życie rozpocząć od nowa. Dlatego z tą nocą było związanych wiele przesądów i ludowych wyobrażeń. Wszędzie miały błąkać się duchy, ponieważ ta noc jest okresem czarów, dziwów, niesamowitych zjawisk i nadprzyrodzonych mocy, rządzonych przez tajemniczy i nieodgadniony świat zmarłych. Jest to czas nad wyraz osobliwy: radosny i straszny zarazem. To noc, podczas której nie ma rzeczy niemożliwych. Według starych wierzeń w tę noc otwiera się wnętrze ziemi i jasnym płomieniem świecą ukryte w nim skarby, woda w źródłach, potokach i rzekach zmienia się na chwilę w wino i miód, a nawet w płynne złoto. Wtedy też srebrną gwiazdką zakwita kwiat paproci, dopiero w późniejszych legendach przeniesiony na noc świętojańską. Tej nocy pod śniegiem rozkwitają cudownie pachnące kwiaty, a drzewa owocowe w sadach i od razu, tej samej nocy wydają owoce. Ptaki rozmawiają wtedy ludzkim głosem, mówi także bydło domowe, pszczoły w ulach budzą się z zimowego snu, a martwe kamienie ożywają i obracają wokół własnej osi. Jednym słowem cała przyroda przeżywa świętą i tajemniczą odnową.

Takie były dawne wierzenia. I biada temu, kto chciał zrozumieć te tajemnice. W tradycji ludowej zachowało się mnóstwo opowieści o śmiałkach pochłoniętych przez źródła, z których chcieli zaczerpnąć wina, o gospodarzach, którzy od własnych zwierząt usłyszeli wyrok śmierci, podsłuchując je w wigilijną noc i o zagubionych na zawsze, którzy wybrali się na poszukiwanie kwiatu paproci.

Dla nas – chrześcijan –  cudem jest nie to, że co roku mamy nowy początek, ale to, że prawdziwy początek zawiera się w końcu, o czym nie świadczą nam ludowe podania, ale Słowo od Boga, Słowo Życia, Ewangelia Chrystusa. Gdy wypełnił się czas i Bóg zesłał swojego Syna, stał się rzeczywisty i prawdziwy początek. Starych rzeczy już nie pamiętamy i nie opowiadamy. W wigilijny wieczór nie powracamy zatem do pierwszego dnia, bo żadnym obrzędem ani wróżbą nie jesteśmy zdolni odnowić stworzenia i naszego życia, ale  w Chrystusie, który jest początkiem i końcem, dostrzegamy jedność dnia pierwszego i ostatniego, a właściwie uobecnienie i wypełnienie się pierwszego w ostatnim. Czytaj więcej »


Sty 1

Słowo, świeca i cynamon

Marek Uglorz | Mądrość życia | 01.01.2010 |

[nggallery id=51]

Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasz dotykały, o Słowie żywota” (1 J 1,1).

W europejskim społeczeństwie ludzie mają coraz mniejszą świadomość pochodzenia i tożsamości religijno-kulturowej, czyli tzw. korzeni. W związku z tym lawinowo rośnie rzesza ludzi zafascynowanych innymi religiami i kulturami. Czy słusznie? Być może pragnienie uczestniczenia w innych nurtach cywilizacyjnych wcale nie wiąże się z potrzebą poznawania nowego, a po prostu ujawnia liczne kompleksy? Jestem przekonany, że jesteśmy temu winni, ponieważ wystarczyłoby głębiej poznać własną kulturę i tradycję duchową, a także świadomie wprowadzać w nią własne dzieci, aby nasze pokolenie przestało odczuwać kompleksy małości i braków. Chodzi więc o to, abyśmy mieli świadomość skąd jesteśmy, jaka jest tradycja naszej kultury, jakie są najgłębsze źródła naszej duchowości, a one przecież zawsze ujawniają się w zwyczajach, rytuałach, liturgii nie tylko kościelnej, ale i rodzinnej.

Może jest tak, że współczesne pokolenie, pytające o Boga i poszukujące najodpowiedniejszego wyrazu dla własnego doświadczenia religijnego, bynajmniej nie oczekuje intelektualnych rozważań i orientalnych wzorców, ale najbardziej fundamentalnego i wcale nie skomplikowanego przekazu z przeszłości własnej religii, kultury, rodziny? Jedyne, co pozostaje wówczas do uczynienia, to kontynuowanie owego przekazu oraz autentyczna pomoc  w odkryciu i zinterpretowaniu tego, co ukrywa własna tożsamość.

Pisząc niniejszy tekst, naznaczony Słowem, świecą i cynamonem, pragnę wskazać problem, ale przede wszystkim przypomnieć o religijnym znaczeniu adwentu i zachęcić do rodzinnego celebrowania tego czasu. Czytaj więcej »


Mar 16

Już nie będą mówić o tobie: „opuszczona”,

a o twojej ziemi nie będą mówić: „pustkowie”,

lecz będą cię nazywali: „Moja Rozkosz”

a twoją ziemię: „Poślubiona”,

gdyż Pan ma w tobie upodobanie,

a twoja ziemia zostanie poślubiona. Iz 62,4

Ów tekst z Księgi Izajasza nie jest przypadkowy! Co prawda zapowiada ocalenie Syjonu i opiewa ziemię, która ze względu na obietnicę, daną Abrahamowi a zrealizowaną w Jezusie z Galilei, w szczególny sposób jest ojczystą ziemią wszystkich wierzących, to przecież dzięki zbawczemu czynowi Chrystusa, obejmującemu wszystkich ludzi, możemy być pewni, że każda ziemia jest ziemią świętą, bo ziemią Bożego objawienia.

I taką jest również nasza śląska ziemia, o której w przeszłości i współcześnie wielu powiada, że jest pustkowiem. Śląsk bywa przedstawiany jako ziemia ludzi pracy, ale kulturowa pustynia, w którą trzeba wszczepiać kulturę innych ziem. Sądzę, że między innymi jest to efekt przesunięcia rdzennych przestrzeni Śląska na tereny górniczego zagłębia. A tymczasem intelektualnego dorobku Europy nie sposób wyobrazić sobie bez światła, które ze Śląska, a zwłaszcza z terenów zwanych Dolnym i Średnim Śląskiem, przez tysiąc lat promieniowało nie tylko na Polskę. Czytaj więcej »