Sty 2

[nggallery id=52]

Cudowna różdżka wzrosła,

gałązka bardzo mdła;

Prorocka wieść doniosła,

że z Isajego pnia zakwitnął cudny kwiat

w pośrodku ostrej zimy, gdy ciemność kryła świat” (ŚK 45,1).

Trudno wyobrazić sobie kwitnący ogród w najdłuższą noc roku, gdy za oknami często śnieży, wieje i jest zimno. Zdaniem pokolenia zurbanizowanej wrażliwości, w świętą noc Bożego Narodzenia wszystko rozgrywa się wewnątrz przytulnych mieszkań, w rodzinnym gronie, gdy zewsząd słychać Słowo od Boga o tym, że dłużej nie mógł znosić ludzkiego wyobcowania i udręki w ciemnościach, wobec czego w swoim Synu pojawił się w naszym świecie i historii.

Może to i prawda, że wigilijnego stołu nikt nie ustawia na zewnątrz domu, jednak tęsknota za ogrodem przynagla nas do tego, żeby 12 świętych dni, od Wigilii Bożego Narodzenia po Święto Epifanii, było nie tylko pełnych zieleni zimozielonych roślin, ale przede wszystkim przeniosło nas do utraconego ogrodu życia, który znowu staje przed nami otworem, bo pośrodku ostrej zimy zakwitnął cudny kwiat. Kwiat zbawienia!

Słowo zbawienia o narodzonym w Betlejem Mesjaszu jest ziarnem, wsianym w glebę ludzkich lęków i pożądliwości, z którego wyrasta ogród życia, ogród w którym znowu jesteśmy u siebie, w obecności Boga, pojednani z całym stworzeniem, bez lęków, wolni od uśmiercających pragnień. Ziarno Ewangelii tworzy ogród życia, a my – w wigilijną noc wsłuchani w to Słowo – czujemy się jak w ogrodzie. Dlatego o wyjątkowej nocy Bożego Narodzenia mówimy, że coś w nas zapoczątkowuje i umożliwia uczynienie nowego etapu w codziennym życiu. To tak, jakbyśmy mieli szansę znaleźć się w ogrodzie Eden i rozpocząć życie nie w Adamie, czyli w grzechu, ale w Chrystusie, czyli w sprawiedliwości Bożej.

Wigilijna noc jest nocą cudu! Noc zimowego przesilenia, czyli w pogańskich religiach święto odradzającego się słońca, ludzie przeżywali jako uobecnienie początku. Obrzędami i wróżbami uczestniczyli w dniu pierwszym, w dniu stworzenia, aby życie rozpocząć od nowa. Dlatego z tą nocą było związanych wiele przesądów i ludowych wyobrażeń. Wszędzie miały błąkać się duchy, ponieważ ta noc jest okresem czarów, dziwów, niesamowitych zjawisk i nadprzyrodzonych mocy, rządzonych przez tajemniczy i nieodgadniony świat zmarłych. Jest to czas nad wyraz osobliwy: radosny i straszny zarazem. To noc, podczas której nie ma rzeczy niemożliwych. Według starych wierzeń w tę noc otwiera się wnętrze ziemi i jasnym płomieniem świecą ukryte w nim skarby, woda w źródłach, potokach i rzekach zmienia się na chwilę w wino i miód, a nawet w płynne złoto. Wtedy też srebrną gwiazdką zakwita kwiat paproci, dopiero w późniejszych legendach przeniesiony na noc świętojańską. Tej nocy pod śniegiem rozkwitają cudownie pachnące kwiaty, a drzewa owocowe w sadach i od razu, tej samej nocy wydają owoce. Ptaki rozmawiają wtedy ludzkim głosem, mówi także bydło domowe, pszczoły w ulach budzą się z zimowego snu, a martwe kamienie ożywają i obracają wokół własnej osi. Jednym słowem cała przyroda przeżywa świętą i tajemniczą odnową.

Takie były dawne wierzenia. I biada temu, kto chciał zrozumieć te tajemnice. W tradycji ludowej zachowało się mnóstwo opowieści o śmiałkach pochłoniętych przez źródła, z których chcieli zaczerpnąć wina, o gospodarzach, którzy od własnych zwierząt usłyszeli wyrok śmierci, podsłuchując je w wigilijną noc i o zagubionych na zawsze, którzy wybrali się na poszukiwanie kwiatu paproci.

Dla nas – chrześcijan –  cudem jest nie to, że co roku mamy nowy początek, ale to, że prawdziwy początek zawiera się w końcu, o czym nie świadczą nam ludowe podania, ale Słowo od Boga, Słowo Życia, Ewangelia Chrystusa. Gdy wypełnił się czas i Bóg zesłał swojego Syna, stał się rzeczywisty i prawdziwy początek. Starych rzeczy już nie pamiętamy i nie opowiadamy. W wigilijny wieczór nie powracamy zatem do pierwszego dnia, bo żadnym obrzędem ani wróżbą nie jesteśmy zdolni odnowić stworzenia i naszego życia, ale  w Chrystusie, który jest początkiem i końcem, dostrzegamy jedność dnia pierwszego i ostatniego, a właściwie uobecnienie i wypełnienie się pierwszego w ostatnim. Czytaj więcej »


Sty 1

Narodzenie Pańskie 2007

Marek Uglorz | Ogród życia | 01.01.2010 |

[nggallery id=50]

Czyżbyś nie znał?

Czyżbyś nie znał

Jutrzenki,

która w betlejemskiej grocie

ofiarowuje Ci nowy dzień?

Czyżbyś nie znał

Gwiazdy,

która na ludzkim firmamencie

odkrywa wartość Twojego życia?

Czyżbyś nie znał

Światła,

które rozbłyskuje w ciemnościach nocy

i prowadzi Cię do źródeł ciemności w Tobie?

Czyżbyś nie znał

jaśniejącego Syna,

którego posłał niebieski Ojciec,

abyś odkrył dziecko w Sobie?


Sty 1

Gody 2009

Marek Uglorz | Ogród życia | 01.01.2010 |

[nggallery id=49]

W najbardziej ludzką noc:

– pomyśl o człowieku,

który jest od ciebie na odległość myśli;

– stań się dla niego okruszyną chleba,

bo jest od ciebie na wyciągnięcie ręki;

– zaśpiewaj mu pieśń o zwycięstwie człowieka,

przecież żyje na odległość głosu;

– ochroń go swoją modlitwą,

żeby zamieszkał w twoim sercu;

– zamilknij o swoim życiu

i usłysz wreszcie jego wigilijną opowieść…


Sty 1

Boże Narodzenie 2008

Marek Uglorz | Ogród życia | 01.01.2010 |

[nggallery id=26]

[nggallery id=23]

Poezja rodzi się w niebie

Poezja rodzi się w niebie.

Na płatkach róż rymy spadają…

rymy pożądania?

Ziemią pachną

i letnim deszczem,

i czym tam jeszcze?

Policzkiem rozgrzanym,

z listu wyjętymi słowami: Kocham Cię.

Nocą grudniową płatki z nieba spadają…

rymy nie do przytulania.

Mrozem pachną

i zimowym światłem,

i czym tam jeszcze?

Sercem rozgrzanym,

z Betlejem słyszanymi słowami: Kocham Cię.

Poezja rodzi się w niebie;

miłości ziemię pozostawia.

Rymy z góry spadają

i ziemią z niebem splatają.