Lut 5

Chleb, najbardziej powszechny z pokarmów znanych we wszystkich kręgach kulturowych, ma w nich szczególne znaczenie. Jest pokarmem wpisanym w porządek sacrum, jednym z tych szczególnych przedmiotów, które człowiek może wykorzystać w kontaktowaniu się z świętością.  Jako taki działa jednocześnie w drugą stronę, umożliwiając człowiekowi rozpoznanie tajemnicy życia i zbudowanie właściwej tożsamości. Chleb jako dar od Boga i szczególny nośnik życia jest złączony z człowiekiem nierozdzielnie.

W jednym z najstarszych eposów świata, pochodzącym z XXIV w. p.n.Ch., w sumeryjskim Gilgameszu, chleb pojawia się kilka razy, zawsze w sytuacjach nabrzmiałych semiotycznie (znaczeniowo). I tak na przykład zjedzenie chleba jest warunkiem, aby dziki stwór z gliny stał się człowiekiem: „Na położony sobie chleb w pomieszczeniu zerka (…). Nie umiał Enkidu spożywać chleba, picia chmielu nie był uczony. Umiał tylko ssać mleko zwierzęce. Guzdrał się niezręcznie, oczy wytrzeszczał, jak się zabrać do tego, nie wiedział (…). Jedz chleb, Enkidu, tak to jest w życiu! (…). Spożył więc chleb do syta (…). Ciało swe włochate wziął i obmył, starł z siebie sierść kudłatą, olejkiem się namaścił, do ludzi stał się podobny”. Chyba niewiele słów komentarza jest potrzebnych? Dziwny, kudłaty stwór, należący do porządku natury i będący częścią zwierzęcego świata, po zjedzeniu chleba staje się podobny ludziom.

Związek chleba z człowieczeństwem odnajdujemy także w najważniejszej księdze atlantyckiej cywilizacji, którą jest Biblia. Mianowicie, gdy Ewa z Adamem spożyli owoc z drzewa, rosnącego w środku Ogrodu Życia, czego nie wolno im było uczynić, musieli opuścić krainę szczęścia, a tym samym zostali zmuszeni do przekroczenia ważnej granicy ludzkiej egzystencji: „Odprawił go wiec Pan Bóg z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty” (1. Mż 3,23). W myśl starotestamentowego opowiadania chleb pojawia się w przełomowym momencie, gdy coś bezpowrotnie zostaje utracone a coś nowego dopiero się zaczyna. Mamy tutaj do czynienia z przykładem opowiadania, które przedstawia rytuał przejścia (przejścia przez bramę) oraz inicjacji do prawdziwego życia. Posiłkiem człowieka, który ma odtąd troszczyć się o własne życie i pracować w pocie oblicza jest chleb (zob. 1. Mż 3, 16-19).

Każdy człowiek musi przekroczyć bramę, dzielącą dwa wymiary jego egzystencji. Po jej drugiej stronie doświadcza, że wszystko, co do tej pory istniało tylko potencjalnie, zaczyna wpływać na jego życie: odrębność, odmienność, płciowość, trudy pracy, ambiwalentność miłości, związek z cierpieniem stworzenia i wreszcie śmierć. Jednak najważniejsze konsekwencje przejścia bramy świadomości dzieją się w innej sferze. Odtąd bowiem zaczyna płynąć czas. A gdy rusza zegar czasu, nic nie pozostaje takim samym i wszystko zaczyna się zmieniać oraz różnicować. Pojawiają się napięcia pomiędzy płciami, wewnątrz rodzinnej grupy, pomiędzy człowiekiem a przyrodą. Nawet praca przynosi człowiekowi ból i frustrację. Nie mając nieograniczonego dostępu do pożywienia, mężczyzna musi uprawiać ziemię, to znaczy wciąż od nowa nadawać jej odpowiednią strukturę, aby mogła wydać plon.

Mozół człowieka z ziemią, jest w pełnym znaczeniu tego słowa tworzeniem kultury, a więc uprawianiem tego, co stworzyła Boża dłoń, aby mógł powstać bochen chleba – symbol ludzkiej wspólnoty i jej wysiłku w zdobywaniu pokarmu. O ziemi, właściwie uprawionej pod zasiew nasion i sadzenie roślin, rolnicy do dziś mawiają, że posiada odpowiednią kulturę. Zresztą takie jest też pierwotne znaczenie tego słowa, które w języku łacińskim oznacza uprawę, bądź nadawanie odpowiedniego kształtu.

To oznacza, że od momentu przejścia bramy świadomości, człowiek zostaje zmuszony do zaangażowania się w tworzenie kultury. Wpierw tej, którą wprawne oko rozpoznaje po strukturze gleby, wtórnie także tej, bez której nie jest możliwe powstanie prawdziwego bochna chleba. Tego bochna, który jest pokarmem w sensie fizycznym i przenośnym, jako rzeczywiste źródło życia i przetrwania człowieka w ziemi, na której jest wędrowcem.

Człowiek, łamiący i spożywający bochen chleba, powinien zdawać sobie sprawę z tego, że w jego dłoni znajduje się nie tylko pokarm. Chleb jest najbardziej wymownym symbolem ludzkiej kultury. Każdy kęs chleba, który rodzi się z ziemi i mozolnej pracy wielu ludzi, jest pokarmem, dzięki któremu istoty z gliny stają się ludźmi.

Spożywanie chleba uczłowiecza i uspołecznia. Świadomym tego powinien przede wszystkim być chrześcijański Kościół, który w ślad za słowami i praktyką Jezusa z Galilei, z chleba uczynił pokarm wspólnoty, upamiętniającej śmierć Chrystusa na krzyżu i wyruszającej w drogę ku nowej ojczyźnie. Dlatego Kościół, który w eucharystycznym geście (czyli w dziękczynnym) bierze w swoje dłonie chleb, jako symbol Chrystusa, nie może nie pamiętać o fundamentalnym zobowiązaniu do angażowania się w tworzenie ludzkiej kultury!!! Wszyscy jemy ów pokarm, zwany pokarmem nieśmiertelności, abyśmy mieli dość sił do wyruszenia w drogę i dość odwagi do przejścia przez bramę świadomości, za którą czeka nas odpowiedzialność za ludzką wspólnotę.

Kościół ma chleb od Chrystusa, żeby uczłowieczać.