Kościół ma chleb, żeby uczłowieczać

Chleb, najbardziej powszechny z pokarmów znanych we wszystkich kręgach kulturowych, ma w nich szczególne znaczenie. Jest pokarmem wpisanym w porządek sacrum, jednym z tych szczególnych przedmiotów, które człowiek może wykorzystać w kontaktowaniu się z świętością.  Jako taki działa jednocześnie w drugą stronę, umożliwiając człowiekowi rozpoznanie tajemnicy życia i zbudowanie właściwej tożsamości. Chleb jako dar od Boga i szczególny nośnik życia jest złączony z człowiekiem nierozdzielnie.

W jednym z najstarszych eposów świata, pochodzącym z XXIV w. p.n.Ch., w sumeryjskim Gilgameszu, chleb pojawia się kilka razy, zawsze w sytuacjach nabrzmiałych semiotycznie (znaczeniowo). I tak na przykład zjedzenie chleba jest warunkiem, aby dziki stwór z gliny stał się człowiekiem: „Na położony sobie chleb w pomieszczeniu zerka (…). Nie umiał Enkidu spożywać chleba, picia chmielu nie był uczony. Umiał tylko ssać mleko zwierzęce. Guzdrał się niezręcznie, oczy wytrzeszczał, jak się zabrać do tego, nie wiedział (…). Jedz chleb, Enkidu, tak to jest w życiu! (…). Spożył więc chleb do syta (…). Ciało swe włochate wziął i obmył, starł z siebie sierść kudłatą, olejkiem się namaścił, do ludzi stał się podobny”. Chyba niewiele słów komentarza jest potrzebnych? Dziwny, kudłaty stwór, należący do porządku natury i będący częścią zwierzęcego świata, po zjedzeniu chleba staje się podobny ludziom.

Związek chleba z człowieczeństwem odnajdujemy także w najważniejszej księdze atlantyckiej cywilizacji, którą jest Biblia. Mianowicie, gdy Ewa z Adamem spożyli owoc z drzewa, rosnącego w środku Ogrodu Życia, czego nie wolno im było uczynić, musieli opuścić krainę szczęścia, a tym samym zostali zmuszeni do przekroczenia ważnej granicy ludzkiej egzystencji: „Odprawił go wiec Pan Bóg z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty” (1. Mż 3,23). W myśl starotestamentowego opowiadania chleb pojawia się w przełomowym momencie, gdy coś bezpowrotnie zostaje utracone a coś nowego dopiero się zaczyna. Mamy tutaj do czynienia z przykładem opowiadania, które przedstawia rytuał przejścia (przejścia przez bramę) oraz inicjacji do prawdziwego życia. Posiłkiem człowieka, który ma odtąd troszczyć się o własne życie i pracować w pocie oblicza jest chleb (zob. 1. Mż 3, 16-19).

Każdy człowiek musi przekroczyć bramę, dzielącą dwa wymiary jego egzystencji. Po jej drugiej stronie doświadcza, że wszystko, co do tej pory istniało tylko potencjalnie, zaczyna wpływać na jego życie: odrębność, odmienność, płciowość, trudy pracy, ambiwalentność miłości, związek z cierpieniem stworzenia i wreszcie śmierć. Jednak najważniejsze konsekwencje przejścia bramy świadomości dzieją się w innej sferze. Odtąd bowiem zaczyna płynąć czas. A gdy rusza zegar czasu, nic nie pozostaje takim samym i wszystko zaczyna się zmieniać oraz różnicować. Pojawiają się napięcia pomiędzy płciami, wewnątrz rodzinnej grupy, pomiędzy człowiekiem a przyrodą. Nawet praca przynosi człowiekowi ból i frustrację. Nie mając nieograniczonego dostępu do pożywienia, mężczyzna musi uprawiać ziemię, to znaczy wciąż od nowa nadawać jej odpowiednią strukturę, aby mogła wydać plon.

Mozół człowieka z ziemią, jest w pełnym znaczeniu tego słowa tworzeniem kultury, a więc uprawianiem tego, co stworzyła Boża dłoń, aby mógł powstać bochen chleba – symbol ludzkiej wspólnoty i jej wysiłku w zdobywaniu pokarmu. O ziemi, właściwie uprawionej pod zasiew nasion i sadzenie roślin, rolnicy do dziś mawiają, że posiada odpowiednią kulturę. Zresztą takie jest też pierwotne znaczenie tego słowa, które w języku łacińskim oznacza uprawę, bądź nadawanie odpowiedniego kształtu.

To oznacza, że od momentu przejścia bramy świadomości, człowiek zostaje zmuszony do zaangażowania się w tworzenie kultury. Wpierw tej, którą wprawne oko rozpoznaje po strukturze gleby, wtórnie także tej, bez której nie jest możliwe powstanie prawdziwego bochna chleba. Tego bochna, który jest pokarmem w sensie fizycznym i przenośnym, jako rzeczywiste źródło życia i przetrwania człowieka w ziemi, na której jest wędrowcem.

Człowiek, łamiący i spożywający bochen chleba, powinien zdawać sobie sprawę z tego, że w jego dłoni znajduje się nie tylko pokarm. Chleb jest najbardziej wymownym symbolem ludzkiej kultury. Każdy kęs chleba, który rodzi się z ziemi i mozolnej pracy wielu ludzi, jest pokarmem, dzięki któremu istoty z gliny stają się ludźmi.

Spożywanie chleba uczłowiecza i uspołecznia. Świadomym tego powinien przede wszystkim być chrześcijański Kościół, który w ślad za słowami i praktyką Jezusa z Galilei, z chleba uczynił pokarm wspólnoty, upamiętniającej śmierć Chrystusa na krzyżu i wyruszającej w drogę ku nowej ojczyźnie. Dlatego Kościół, który w eucharystycznym geście (czyli w dziękczynnym) bierze w swoje dłonie chleb, jako symbol Chrystusa, nie może nie pamiętać o fundamentalnym zobowiązaniu do angażowania się w tworzenie ludzkiej kultury!!! Wszyscy jemy ów pokarm, zwany pokarmem nieśmiertelności, abyśmy mieli dość sił do wyruszenia w drogę i dość odwagi do przejścia przez bramę świadomości, za którą czeka nas odpowiedzialność za ludzką wspólnotę.

Kościół ma chleb od Chrystusa, żeby uczłowieczać.

Spacer

Mędrcy ze Wschodu, oddający cześć narodzonemu w Betlejem Jezusowi, w naszej obrzędowości i liturgii nie zadomowili się tak mocno, jak pasterze, których opisał autor trzeciej ewangelii kanonicznej. Pasterze są nam bliżsi, przychodzą do betlejemskiej groty narodzenia jakby z naszego świata. Fakt, że byli ludźmi z marginesu społecznego, którymi powszechnie gardzono, ułatwia nam identyfikację. Pasterze nie byli ludźmi sukcesu, z czym częstokroć sami musimy zmierzyć się w naszym świecie. Doświadczając porażki, chętnie sami widzielibyśmy się jako klęczących przed Zbawicielem i proszących o ratunek.

Mędrcy przychodzą do Betlejem z innego świata. Co prawda reprezentują pogańskie narody, które zwróciły się do Mesjasza, narodzonego w królewskim rodzie Dawida, ale ich mądrość wydaje się podejrzana, i to nawet  pomimo tego, że pochyla się i adoruje mądrość, która jest z nieba. Przed małego Jezusa, Mędrców przywiodła gwiazda, ale o jej posłannictwie dowiedzieli się dzięki mądrości. Dlatego można powiedzieć, że mądrość Mędrców jest mądrością, która szuka i uznaje Boży autorytet. To nie jest typowa ludzka mądrość, która samą siebie uznaje za podwaliny ludzkiego szczęścia i ośrodek kosmosu. Pomimo tego Mędrcy pozostają na ocenzurowanym indeksie luterańskiej pobożności. W Epifanię częściej gromadzą nas w naszych parafiach koncerty kolęd, jakby Mędrcy mieli coś wspólnego ze śpiewaniem, aniżeli typowe nabożeństwa świąteczne.

Jeśli Mędrcy mają coś wspólnego z kolędowaniem, to raczej z „chodzeniem po kolędzie”, a nie ze śpiewaniem kolęd. Najwcześniejsze znaczenie słowa „kolęda” odnosi się bowiem do zapłaty za śpiewanie i złożone życzenia. Kolędnicy bywali częstowani świątecznymi potrawami i ten poczęstunek pierwotnie był zwany kolędą. Potem słowo „kolęda” zaczęło odnosić się także do czynności, a mianowicie przybycia z świątecznymi życzeniami. W tym sensie mówimy o „chodzeniu po kolędzie”. By wreszcie zacząć oznaczać także pieśni, wykonywane w świątecznym okresie.

Czytaj dalej Spacer

Rekolekcje „W duchu i w prawdzie”

1. Dla „oczekujących na życiowego partnera” w dniach od 7 do 9 września 2012 r.

    (we współpracy z Domem Tolerancji i Kultury w Lasowicach Małych)

    „Kobietą i mężczyzną stworzył ich”

    Zakwaterowanie w Domu Tolerancji i Kultury w L. M. (pokoje kilkuosobowe)

– 180 zł/osoba

    Dla zainteresowanych zakwaterowanie w hotelu (pokoje jednoosobowe) – 280 zł/osoba

    Kontakt: ks. Marek Uglorz –  mju@escobb.com.pl ; 660783510

                      ks. Ryszard Pieron – pieron@escobb.com.pl; 774148214

2. Dla rodzin w dniach od 21 do 23 września 2012 r.

    (we współpracy ze wspólnotą ewangelickich rodzin „Betania”)

   „Jezus w rodzinie”

    Zakwaterowanie w domu rekolekcyjno-wypoczynkowym „Betania”

    w Bielsku-Białej (Wapienica) – 180 zł/osoba.

    Cena niższa dla osób, które nie korzystają z noclegów.

    Kontakt: ks. Marek Uglorz – mju@escobb.com.pl; 660783510

3. Dla pastorskich małżeństw w dniach od 5 do 7 października 2012 r.

    „Kobietą i mężczyzną stworzył ich”

    Zakwaterowanie w domu rekolekcyjno-wypoczynkowym „Betania”

    w Bielsku-Białej (Wapienica) – 180 zł/osoba

    Kontakt: ks. Marek Uglorz – mju@escobb.com.pl; 660783510

4. Rekolekcje terapeutyczne dla zmagających się z niskim poczuciem wartości

   w dniach od 2 do 4 listopada 2012 r.

   „Moc w słabości”

    Zakwaterowanie w domu rekolekcyjno-wypoczynkowym „Betania”

    w Bielsku-Białej (Wapienica) – 180 zł/osoba

    Kontakt: ks. Marek Uglorz – mju@escobb.com.pl, 660783510

5. Dla księży i katechetów w dniach od 23 do 25 listopada 2012 r.

   „Cisza wspaniałą ceremonią”

    Zakwaterowanie w domu rekolekcyjno-wypoczynkowym „Betania”

    w Bielsku-Białej (Wapienica) – 180 zł/osoba

    bądź w ośrodku szkoleniowo-wypoczynkowym „Beskidzka Oaza” w Pisku koło

    Jabłonkowa (Republika Czeska) – 190 zł/osoba

    Kontakt: ks. Marek Uglorz – mju@escobb.com.pl; 660783510

6. Rekolekcje terapeutyczne dla zmagających się z lękiem

    w dniach od 18 do 20 stycznia 2013 r.

   „Nie bój się”

    Zakwaterowanie w domu rekolekcyjno-wypoczynkowym „Betania”

    w Bielsku-Białej (Wapienica) – 180 zł/osoba

    bądź w ośrodku szkoleniowo-wypoczynkowym „Beskidzka Oaza” w Pisku koło

    Jabłonkowa (Republika Czeska) – 190 zł/osoba

    Kontakt: ks. Marek Uglorz – mju@escobb.com.pl; 660783510

7. Rekolekcje biblijne w dniach od 8 do 10 lutego 2013 r.

    „List do Filipian”

    Zakwaterowanie w domu rekolekcyjno-wypoczynkowym „Betania”

    w Bielsku-Białej (Wapienica) – 180 zł/osoba

    bądź w ośrodku szkoleniowo-wypoczynkowym „Beskidzka Oaza” w Pisku koło

    Jabłonkowa (Republika Czeska) – 190 zł/osoba

    Kontakt: ks. Marek Uglorz – mju@escobb.com.pl; 660783510

 

Mężczyzna staje się sobą dzięki Kobiecie

Słowo Adam pierwotnie nie było imieniem, ani nie oznaczało mężczyzny, tylko człowieka w sensie gatunkowym. Bóg uformował człowieka z prochu ziemi. Adam pochodzi od adama (gleba, ziemia). Człowiek, czyli adamita, ma więc ścisły związek z ziemią. Powstaje z ziemi i przez śmierć do zie­mi wraca. Bycie człowiekiem oznacza bycie ziemianinem, czyli adamitą. W takim, gatunkowym sensie, Adam – chociaż jest mężczyzną – ma w sobie także coś z kobiecości.

W Starym Testamencie znajdują się dwa opisy stworze­nia. Starszy znajduje się w 2. rozdziale Księgi Rodza­ju. Według niego Bóg wpierw stworzył ziemię i zasadził ogród dla człowieka, czyli Adama, żeby mógł żyć wśród drzew i spożywać ich owoce. Jednocześnie zlecił Adamowi zadanie, aby ów ogród uprawiał i strzegł. Jednak człowiek czuł się samotny. Wtedy Bóg stworzył zwierzęta i przyprowadził je do Adama. Ten je wszystkie nazwał, jednak wśród nich nie znalazł odpowiedniej dla siebie istoty (Rdz 2,20). Wtedy Bóg z żebra Adama stwo­rzył Kobietę. Na jej widok Adam aż krzyknął: „Ta dopiero jest ko­ścią z kości moich i ciałem z ciała mojego! Będzie się nazywała mężatką (iszsza), gdyż z męża (isz) została wzięta. Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złą­czy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem” (Rdz  2,23n).

W tej historii fascynujące jest to, że Bóg stworzył Ewę, ponieważ Adam czuł się samotny. Można wręcz powiedzieć, że Adam tęsknił za Kobietą, wymarzył ją sobie. Ewa jakby wyszła z męskich pragnień, niczym z morskiej piany. Być może trzeba to gruntownie przemyśleć?  Bo to przecież może oznaczać, że mężczyzna w pełni staje się sobą, to znaczy dociera do swej istoty, dopiero wtedy, gdy jest w stanie zachwycić się Kobietą, tą wyśnioną i wymarzoną. Można w tym rozpoznać bardzo ważną cechę męskości. Chodzi mianowicie o to, że Adam realizuje swoje podobieństwo do Boga jedynie wówczas, gdy rozumie swoją relację z Kobietą i tak ją kształtuje, jak zaplanował to Bóg, czyli nie przez podporządkowanie, ale przez uznanie tej samej godności i wartości; nie przez pogardę, ale zachwyt i szacunek; nie przez występowanie przeciwko sobie, ale bycie ze sobą; nie przez podział, tylko przez stawanie się jednością.

Warto też pamiętać, że w swoim odniesieniu do kobiety mężczyzna czuje się zawsze istotą seksualną. U Adama seksualność wyraża się w jego tęsknocie za tym, by stać się jednym ciałem z Ewą. Mężczyzna i Kobieta są nadzy, ale nie wstydzą się siebie (Rdz 2, 23-25). Adam ma więc zdrowy sto­sunek do swojej seksualności. Dopiero po historii z zerwanym owocem zaczyna wstydzić się nagości. Widać w tym am­biwalentny stosunek wielu mężczyzn do własnej seksualno­ści. Niektórzy bezustannie kręcą się wokół swojej potencji, przechwalając się seksualnymi przygodami, ale za tymi przechwałkami prawdopodobnie ukrywa się niepewność co do własnej seksu­alności.

Męska seksualność jest źródłem, z którego wypływa siła, wpierw erotyczna, płynąca przez większość relacji. Ona chroni przed nudnymi relacjami. Wnosi żywotność, witalność i specyficzny koloryt. Płynie tam, gdzie chce, i pozwala cieszyć się erosem, który pojawia się między partnerami. Biologia męskiej seksualności ma również duże znaczenie. Mężczyzna przecież jest tym, który nosi w sobie nasienie, dążące do tego, żeby wypłynąć i spłodzić dziecko. Dlatego w swej istocie Adam jest twórczy, chociaż wielu mężczyzn, nie radzących sobie z własną seksualnością, marnuje ów potencjał. Mężczyzna może chcieć zostać ojcem w sensie biologicznym, ale równie dobrze może to czynić także w sensie duchowym: „Bo choćbyście mieli dziesięć tysięcy nauczycieli w Chrystusie, to jednak ojców macie niewielu; wszak ja was zrodziłem przez ewangelię w Chrystusie Jezusie” (1.Kor 4,15). Mężczyzna najczęściej czuje się dobrze w swojej skórze dopiero wtedy, gdy coś z niego wyjdzie. Dla jednego będzie to pisanie, dla drugiego budowanie, dla jeszcze innego malarstwo albo wynalazczość. Bez tej fallicznej energii mężczyzna staje się statyczny, niczego nie rodzi. Żeby stać się sobą Adam musi więc nauczyć się obchodzić ze swo­ją seksualnością, integrując ją z własną koncepcją życia.