Lut 7

Trzy aspekty męskości

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 07.02.2014 |

Patrząc na Jezusa ja­ko na mężczyznę, którego opisują cztery Ewangelie, możemy zafascy­nować się trzema aspektami:

1. W każdej sytuacji, relacji, doświadczeniu Jezus jest obecny całym sobą. Kiedy występuje, to po pro­stu jest i emanuje męską siłą. Nikt nie może przejść obok Niego obojętnie. Słuchając Go, nie można zasnąć. Jego słowa trafiają w serca i myśli. Potrząsają słuchającymi, wyrywają ich ze snu, bezmyślności, starych wzorców zachowań.

2. Jezus jest wewnętrznie wolny od dążenia do umieszczenia w centrum swojego „ja”. Pieniądze i władza nie są dla Niego ważne. Czuje się wolny, dzięki czemu może powiedzieć to, co czuje. Nie musi się liczyć z tym, jak będzie oddziaływał na ludzi albo jakie konsekwencje pociągną za sobą Jego słowa i czyny. Jest też wolny od pragnienia, żeby za wszelką cenę zdobyć uznanie, zaszczyty, chwałę, bo wie, że nie przedstawiają wielkiej wartości.

3. Jezus jest w pełni mężczyzną czystym, prawdziwym i nienaruszonym. Emanuje czymś pierwotnym i jasnym, ponieważ  ma kontakt ze swoją prawdziwą istotą. Jest zakorzeniony w Bogu. To uwalnia Go od lęku przed opuszczeniem i śmiercią. Jezus spoczywa w sobie bądź w Bogu. Nie daje się zastraszyć ani onieśmielić, ani zapędzić w kozi róg. Jest nieprzekupny i bezinteresowny w miłości.

Te trzy aspekty są cechami prawdziwego mężczyzny, bez lęku mówiącego to, co myśli; występującego z mocą, obok którego nie można przejść, nie zarażając się jego dynamizmem albo bez konfrontacji z nim.

 


Kwi 28

Coraz liczniejsza grupa mężczyzn, zwłaszcza młodszych, jest ubrana ciekawie, dobrze i odpowiednio do okazji. Widać, że panowie przechodzą przyśpieszoną szkołę doboru oraz noszenia ubioru (z kulturą osobistą, pojmowaną całościowo, niestety wciąż bywa różnie). Zaniedbują przy tym obuwie i nie zwracają uwagi ani na jego jakość, ani czystość, że nie wspomnę o próbie dopasowania butów do ubioru, pory dnia, czy okazji. A przecież dobrej jakości buty, zadbane i właściwie dobrane, świadczą nie tylko o kulturze osobistej mężczyzny, ale być może są najważniejszą częścią męskiej garderoby, skoro od marki samochodu bądź teczki, znajdującej się pod męską pachą, Panie częściej zapamiętują  pierwsze wrażenie po pierwszym spojrzeniu na buty.

Dlatego warto zdawać sobie sprawę z tego, że kiepskie obuwie może nie tylko całkowicie zniszczyć męski wizerunek, ale też zniechęcić Panie do zainteresowania się pozornie dobrze ubranym  mężczyzną.

Dobrej jakości buty oczywiście można rozpoznać. Warto zwracać uwagę na:

– cenę, bo naprawdę nie da się kupić dobrych butów za małe pieniądze, skoro ani dobrej jakości skóra nie jest tania, ani ręczna praca, a warto pamiętać, że ręczne uszycie butów może trwać nawet kilka tygodni;

– ramowe szycie, czyli „Goodyear Welt”, w którym chodzi o podwójnie przyszyty pasek skóry (tzw. ramę), z pomocą którego łączy się górną część buta z podeszwą, dzięki czemu połączenie jest stabilne i elastyczne, do środka nie przedostaje się wilgoć, a w  przyszłości ułatwia naprawę obuwia, na przykład wymianę podeszwy;

– brak śladów klejenia, ponieważ ramowe szycie wyklucza używanie klejów, które są niezdrowe i uniemożliwiają skórze oddychanie;

– zewnętrzną podeszwę, aby była wykonana ze skóry, dzięki czemu będzie trwała a stopa może oddychać;

– podeszwę wewnętrzną, która też powinna być wykonana ze skóry, zaś od spodu wyłożona korkiem, dzięki czemu obuwie dopasowuje się do stopy.

Podstawowe rodzaje męskiego obuwia:

Oxford to zdaniem wielu najbardziej elegancki męski but;

– oksfordy pojawiły się w 1860 roku jako buty letnie na cienkiej podeszwie;

– charakterystyczną cechą budowy oksfordów jest sposób wszycia boków buta (gdzie znajdują się otwory na sznurowadła) pod przyszwę, czyli przednią część buta, okrywającą palce i podbicie, dzięki czemu wyglądają zgrabnie i elegancko;

– oxfordy mają najczęściej pięć otworów na sznurowadła, zwykle też ze względu na ich elegancję rezygnuje się z dodatkowych zdobień, nazywają się wtedy oxford plan, jeśli zaś można dostrzec przeszycie za palcami to wtedy mówimy o tzw. oksfordzie cap toe;

– najbardziej elegancki oxford jest pozbawiony przeszyć, z wyjątkiem tylnej części za piętą, i wówczas nazywany jest wholecut.

Derby to but mniej formalny z otwartą przyszwą, co oznacza, że dwie boczne części z dziurkami na sznurowadła są wszyte na wierzch przedniej części buta, która okrywa palce i podbicie;

– czarne derby są alternatywą dla oksfordów, chociaż nie wyglądają tak formalnie;

– derby bywają nazywane „angielkami”, tymczasem klasyczne oxfordy z pięcioma dziurkami na sznurowadła „wiedenkami”.

Brogue to jeden z najbardziej uniwersalnych butów do biura, restauracji, na zakupy i na weekendowy wyjazd z przyjaciółmi;

– cechą charakterystyczną są charakterystyczne zdobienia, wzory ułożone z dziurek w skórze wzdłuż krawędzi, bądź na czubku w postaci rozet;

– w wersji full brogue można zauważyć charakterystyczne skrzydełka, przypominające literę „W” (nazywają są wtedy wing tip);

– inną odmianą „brogsów” są buty semi-brogue, które wyróżniają się brakiem „skrzydełek”, w zamian możemy zauważyć przeszycie  w środku buta (z dziurkowaniami) oraz ozdobne perforacje na środku noska.

Budapeszt(y) to but podobny do full brogue, ale różni się od niego kształtem kopyta oraz noskiem, który jest szeroko zaokrąglony i wyższy.

Monk to but, którego nazwa nawiązuje do słowa mnich, ponieważ przypomina mnisze sandały, którego cechą charakterystyczną jest zapięcie na jedną albo dwie klamry;

–  monk jest mniej oficjalny niż oxford czy derby, jednak z powodzeniem można go ubrać także do biura, trzeba tylko pamiętać, żeby spodnie nie miały zbyt szerokich nogawek, bo materiał nie może zakryć zapięć;

– monk bywa mylony z mokasynem, ale różni się od niego zapięciem.

Mokasyn to but wsuwany bez zapięcia.

Chelsea to but z wyższą cholewką, mający po bokach gumową, elastyczną wstawkę, która ułatwia ubieranie;

– inna nazwa to sztyblet.

Chukka to but z wyższą cholewką, zawiązywany sznurowadłami.

Cap Toe to właściwie nie rodzaj buta, ale nazwa określająca but, który w przedniej części posiada szew, oddzielający czubek od reszty;

– klasyczny przedstawiciel stylu Cap Toe występuje jako oxford bez żadnych perforacji.

Buty należy czyścić raz na 2-3 tygodnie, a po każdym powrocie do domu najlepiej jest przetrzeć je wilgotną szmatką. Jeżeli butów nie zamierzamy zakładać przez dłuższy czas, kremujmy je i wkładamy do bawełnianego woreczka, który coraz częściej bywa przez producenta dołączony do obuwia dobrej jakości.
Użycie kremu na bazie wosków przyczynia się do tego, że skóra staje się elastyczna, wodoodporna i oddychająca. Wysokiej jakości kremy w metalowych opakowaniach są idealne  do regularnej  pielęgnacji obuwia. Ważne jest, aby dobrze dopasować kolor – zgodny z odcieniem butów, albo lekko  ciemniejszy, ewentualnie można zastosować kolor neutralny. Można też krem najpierw przetestować w mniej widocznym miejscu i w przypadku, gdy nie jesteśmy z niego zadowoleni, natychmiast usunąć. W przypadku problemów można nałożyć kolor neutralny i wtedy dopiero usuwać kolor. Dobrej jakości kremy oprócz wosków zawierają również pewną domieszkę rozpuszczalników, które ułatwiają usuniecie poprzedniej warstwy. Co jakiś czas  warto użyć specjalnego preparatu, którym gruntownie usuwa się  poprzednie warstwy pasty.
Po nałożeniu warstwy kremu but zrobi się matowy. Przed rozpoczęciem polerowania, krem przez kilka do kilkunastu minut powinien poleżeć na skórze, co umożliwia mu głębsze wniknięcie.

Podstawowe reguły dotyczące pielęgnacji butów:
– butów nie nosi się dzień po dniu, bo muszą mieć czas na wyschnięcie;
– po zdjęciu obuwia od razu wkładamy w nie drewniane prawidła;

– buty suszymy z dala od źródeł ciepła, w przewiewnym miejscu;
– jeżeli skórzana podeszwa jest mokra, dobrze jest buty przewrócić na bok.


Lis 6

Zdjęcie z Rugged Old Salt

Urodzony w środku zamglonego, wilgotnego i smutnego listopada, nie przepadam za jesienią. Mimo wszystko dostrzegam pewien walor jesiennego czasu, jakim jest szansa na wykorzystanie wszystkich atutów szafy.

Zdjęcie z Rugged Old Salt

Latem, gdy niebem rządzi słońce i jest ciepło, nosimy się lekko, korzystając z kilku podstawowych elementów ubioru. Z kolei zimą, jeśli nawet jakimś cudem ubiór jest przyjemny dla oka, a nie siermiężny i szarosmutny, zakrywamy go puchową kurtką albo ciężkim płaszczem.

Zdjęcie z Lander urquijo

Tymczasem jesienią nie jest już tak ciepło, żeby nie ubrać się w wzorzyste tweedy i kolorowe swetry, zestawione na przykład ze sztruksami i kaszmirowymi szalikami, ale i nie tak zimno, żeby to wszystko trzeba było zasłaniać.

Zdjęcie z Downeast and out

Istna eksplozja jesiennych kolorów, przyjemnych tweedów, cieplutkich swetrów, fantazyjnie zawiązanych muszek i szalików. A na okrasę brązowe brogsy na grubszej podeszwie.

Po prostu miło wyjść z  domu albo popatrzeć!

Zdjęcie z Menswear

Zdjęcie z Menswear

Zdjęcie z Menswear

Zdjęcie z Guerreisms

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Zdjęcie z Trashnes

Zdjęcie z Waiting for Godard

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Zdjęcia z Downeast and out

 

 

 


Paź 3

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Myślę, że kobiety ubierają się i noszą swoje ubiory inaczej niż mężczyźni. Nie wiem, czy mam rację, ale dla kobiet ubiór jest chyba czymś na kształt drugiej skóry. Muszą w nim czuć się sobą i mieć pewność, że wyglądają dobrze, ponieważ podkreśla ich urodę.

Mężczyźni nie traktują ubioru w ten sam sposób. Im jestem starszy, tym bardziej przekonany, że dobrze ubrany mężczyzna jest pewny siebie nie dlatego, że się dobrze ubiera, ale dlatego dobrze się ubiera, że jest pewny siebie.

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Mężczyzna, mający poczucie męskości i atrakcyjności, pozwala sobie na odrobinę ekstrawagancji i dużą dawkę indywidualizmu. Ubierając się,  współczesny mężczyzna może wręcz bawić się czymś, co nazwałbym metroseksualnością ubioru, bo nikt nie oczekuje po nim dowodów na samczą męskość. Ubieranie się może potraktować jako zabawę i przyjemność, wiedząc o tym, że jego ubiór ma nie tylko walor praktyczny, ale jest też zaproszeniem do uśmiechu, zadziwienia, sposobem pokazania kreatywności i radości bycia.

Mniej zaproszeniem do flirtu, a bardziej sygnałem: Chcę, abyście w mojej obecności cieszyli pięknem życia. Dlatego powinien szukać delikatnych, miłych w dotyku i noszeniu tkanin, a także zaufać czystym kolorom, pamiętając o tym, że kolory mają duży wpływ na samopoczucie.

Ciekawy ubiór jest przemyślany i konsekwentny. Dobrze ubrany mężczyzna nie ubiera się przypadkowo, ale swój codzienny ubiór kreuje świadomie, mając włączoną funkcję myślenia.

Zdjęcie z Menswear

O dobrze ubranym mężczyźnie można też powiedzieć, że nosi się niczym dżentelmen, jeśli angielski styl jest mu bliższy, bądź z dozą nonszalancji, gdy widać po nim wpływy południowe. Przy czym nonszalancji nie wolno utożsamić z obojętnością na własny wygląd. Chodzi mianowicie o pewien sposób noszenia ubrań, może z odrobiną niedbałości i lekkości, na pewno zawsze z pewnością siebie. Chodzi o to, żeby ubiór nie krępował i nie ograniczał ekspresji osoby, a wprost przeciwnie był sposobem jej wyrażenia.  W tym sensie także na kimś, kto jest ubrany niczym angielski lord, ubranie nie wygląda jakby było przebraniem z teatru, ale jak część jego osobowości. Nonszalancja, o której mowa, jest dyskretnym sygnałem zaufania do własnego gustu.

Zdjęcie z Downeast and out

Warto też pamiętać o tym, że stylowy mężczyzna, bez względu na zasobność portfela, zawsze zwraca uwagę na detale wykończenia, nawet niekoniecznie na odpowiednio dobraną poszetkę czy kolor sznurówek, ale czystość ubioru, a już zwłaszcza butów. Przyszyte guziki, z dbałością wyprasowana koszula i spodnie, wreszcie nie odprute kieszenie wiele mówią o mężczyźnie i jego stylu.

Zdjęcie z Pintertest

 

 


Paź 3

Oldskulowi Panowie

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 03.10.2012 |

Zdjęcie z The Sartorialist

Zdjęcie z The Sartorialist

Zdjęcie z The Sartorialist

Zdjęcie z The Sartorialist

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z DG6 Group

Zdjęcie z Downeast and out

oraz ich wspaniałe maszyny

Zdjęcie z Waiting for Godard

Zdjęcie z Waiting for Godard

Zdjęcie z Waiting for Godard

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Zdjęcie z The Italian Cut

Zdjęcie z The Italian Cut


Sie 31

Pieskie życie?

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 31.08.2012 |

Pieskie życie?

Sie 14

Pastelowy koniec lata?

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 14.08.2012 |

Zdjęcie z me and my bentley

Pastelowe kolory można ze sobą łączyć w dowolny sposób bez większego ryzyka. Zestawy, które w ciemnych tonacjach wymagałaby większej odwagi i odpowiedniej okazji, w pastelach świetnie się komponują. Nawet kilka kolorów, z których stworzymy ubiór, nie będzie ze sobą konkurować, ale będą pięknie się uzupełniać. Ważne, aby konsekwentnie pozostawać w pastelowej skali barw i nie odstępować od zasady nawet przy doborze butów, które też powinny być jasne bądź białe.

Zdjęcie z Menswear

Zdjęcie z Me and my bentley

Zdjęcie z Menswaer

Zdjęcie z Menswaer

Zdjęcie z DG6 Group

Zdjęcie z Waiting for Godard

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Zdjęcie z DG6 Group

Zdjęcie z DG6 Group

 


Sie 4

Zdjęcie z Paisley Curtain

W Krzyżowicach, nieopodal Żor, w domu mojej Starki, Elfrydy Uglorz, w oknie wisiały gardiny i forhangi, na stole leżał tisztuch, a w damskiej torebce bądź w męskiej kieszeni można było znaleźć taszyntuch. I te wszystkie szmatki i tuchy raz w tygodniu Elfryda starannie prała i  prasowała. W sobotę wszystko pachniało świeżością.

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Myślę teraz, 40 lat później, że z tej śląskiej miłości do kolorowych i czystych tuchów coś mi pozostało. Kawałek kolorowego tuchu lubię mianowicie wrazić se do kapsy na piersiach, która elegancko zwie się brustaszą. Wcale nie sugeruję, że powróciłem do dawnego zwyczaju, i przeznaczony do celów higienicznych taszyntuch używam jako ozdoby, ale piszę o einstecktuchu, z francuska (pochette) zwanym poszetką.

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Niestety w Polsce, poszetkę i brustaszę bardzo często mylnie zwie się butonierką, która jest – co zresztą sugeruje nazwa – dziurką na guzik, znajdującą się w klapie marynarki.

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Dawniej tkanina, z której wykonano poszetkę, była znakiem statusu właściciela. Dziś, jedwabna, lniana, bawełniana bądź wełniana, bywa dobierana ze względu na tkaninę marynarki i koszuli, a także okazję. Tak czy inaczej warto pamiętać, że jedwabna poszetka jest odpowiednia dla strojów formalnych, pozostałe do kompozycji koordynowanych, weekendowych i sportowych.

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Poszetka najczęściej mieści się w wymiarach pomiędzy 30 cm x 30 cm do 40 cm x 40 cm. Brzegi dobrze uszytej poszetki są zakończone wąskimi rulonikami. Najcenniejsze poszetki oczywiście są uszyte ręcznie. Niezgrabnego i nieregularnego szwu nie należy się wstydzić, ponieważ dyskretnie widoczny jest wręcz atutem.

Zdjęcie z The Sartorialist

Współczesne poszetki mogą być jednobarwne bądź wielobarwne, zaskakując różnorodnością wzorów i motywów, nie tylko geometrycznych, ale i roślinnych oraz zwierzęcych, a nawet religijnych bądź związanych z życiową pasją, noszącego je mężczyzny. Szczególnie eleganckie są poszetki jednokolorowe, najczęściej białe, wykończone kolorową koronką.

Zdjęcie z Lander urguijo

Dla początkujących kilka rad:
­ – w najlepszych zestawach poszetka nie nawiązuje bezpośrednio do niczego, ale pasuje do wszystkiego, dopełnia całość bez dosłowności;
– poszetka tworzy delikatne związki z krawatem i muszką, także z kolorem i wzorem koszuli a nawet skarpet, dlatego służy do zabawy, a nie do uciążliwej czynności ubierania się przed wyjściem z domu;
– poszetka absolutnie nie może być uszyta z tej samej tkaniny co krawat albo muszka, choć takie zestawy są dostępne w sklepach;
– nie łączy się białej koszuli z poszetką w kolorze zbliżonym do bieli, ponieważ sprawia wrażenie brudnej;
– kto boi się kolorystycznych szaleństw, niech używa poszetki białej i lnianej, którą w zależności od stroju i okazji może dyskretnie bądź fantazyjnie włożyć do kieszonki;
– generalnie poszetka ozdabia marynarkę, aczkolwiek coraz częściej widać ją też w brustaszach płaszczy i sportowych kurtek, o ile takowe mają.

Zdjęcie z Acute Sytle

Męskiemu ubiorowi poszetka zapewnia indywidualny charakter, jeśli jednak mężczyzna nie czuje się z nią dobrze albo nie radzi sobie z jej doborem, lepiej zrobi, gdy z niej zrezygnuje. Za to mężczyzna, mający w sobie odpowiednią radość życia i fantazję, aby z jej pomocą pokazać swoją indywidualność oraz poczucie smaku, najczęściej może liczyć na dłuższe niż zwykle i ciepłe spojrzenia Pań, rozgrzewające okolice brustaszy, czyli serca.

Zdjęcie z Acute Style

Pan, który decyduje się na poszetkę, daje konkretny sygnał, że jest pewny siebie i ma świadomość własnego stylu.

Zdjęcie z Guerreisms

Poszetkujcie więc Panowie, ale uważajcie, żebyście przy okazji nie poszatkowali sobie wizerunku, bo o to nie jest trudno. A ja, może jeszcze nie stary, ale jednak Ślązak, pozwolę sobie na mentalny powrót do domu Elfrydy, Starki z Krzyżowic, i pozostanę wierny jej zamiłowaniu do kolorowych tuchów.

Zdjęcie z DG6 Group

 


Cze 4

Mucha nie siada

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 04.06.2012 |

Zdjęcie z Guerreisms

Skąd wzięła się męska muszka?

Prawdopodobnie jest następczynią szalu i chusty, którą wiązano pod szyją, aby chroniła przed zimnem albo łagodziła ucisk zbroi podczas działań wojennych. Po figurach 7500 terakotowych żołnierzy, odkrytych w 1974 r., stojących na cmentarzu chińskiego cesarza Shi Huang Ti (260-209 p.n.e.), można się domyślać, że w Chinach była wówczas nieodłącznym elementem wojskowego stroju.

Zdjęcie z Acute Style

Do czasu odkrycia terakotowej armii z Chin za wynalazców krawata uważano Rzymian. „Focale”, czyli szal rzymskich legionistów, można podziwiać na kolumnie Traiana, zbudowanej w roku 113. Jej płaskorzeźby przedstawiają między innymi 2500 wojowników cesarza Markusa Ulpinusa Traiana (53-117 n.e.). Wielu z nich  na pancerzu nosi szal, związany w węzeł.

Zdjęcie z Guerreisms

Następne wydarzenie, ważne dla rozwoju krawata, a następnie muszki, miało miejsce około 1500 lat później, podczas Wojny Trzydziestoletniej (1618-1648). Zaciężni Chorwaci nosili na szyjach chusty, przypominające rzymskie szale, czym wywarli wpływ na europejską modę. Być może nazwa „krawat” wzięła  się właśnie od owych Chorwatów, zwanych przecież Kroatami?

Zdjęcie z Guerreisms

Kolejna transformacja chusty, a właściwie już krawatu, dokonała się również pod wpływem działań militarnych. Otóż w 1692 r., w trakcie wojny o następstwo tronu w Palatynacie, wojska Ludwika XIV zostały niespodziewanie zaatakowane przez pułk angielski. Działo się to pod wsią Steinkerk w dzisiejszej Belgii. Francuscy oficerowie, zaskoczeni atakiem, mieli nie zdążyć odpowiednio zawiązać chust, lecz szybko owinęli je wokół szyi, końcówkę przekładając przez dziurkę od kaftana. Nie wiadomo, czy faktycznie tak było, w każdym bądź razie modnie odziani panowie pomysł podpatrzyli i w podobny sposób zaczęli wiązać swoje chusty do codziennego ubioru.

Zdjęcie z Lander urquijo

Dalsze losy krawatu miały charakter zmienny – moda wracała i odchodziła, w zależności od aktualnie panującej dynastii królewskiej i jej gustów. W okresie rewolucji francuskiej krawaty powróciły do łask. Owijano je kilka razy wokół szyi, po czym zawiązywano kokardą pod brodą, a resztę materiału układano na piersi. Także kobiety zainteresowały się wówczas tym typowo męskim elementem ubioru, i to nawet pomimo kpin, że pragną upodobnić się do płci męskiej przez nadmiernie wielkie klapy żakietów, mocno wiązane wokół szyi chusty i koliste kolczyki (wszystkie elementy należały do mody męskiej).

Zdjęcie z Guerreisms

Na początku XIX wieku pojawił się „krawat gotowy”, to znaczy że nie było trzeba go wiązać za każdym razem, ale wystarczyło przełożyć przez głowę i ścisnąć, bądź był przypinany do koszuli. Jego końce formowano w kokardę albo luźno opadały na pierś. Należy zaznaczyć, że początkowo krawat był noszony tylko przez arystokrację i królewską rodzinę. W momencie coraz większej demokratyzacji, stał się elementem ubioru mieszczan i urzędników. Niezwykle istotna okazała się umiejętność wiązania krawata, o czym świadczy napisana przez Honoré’a Balzaca książka „Sztuka wiązania krawata w szesnastu lekcjach”, wydana w 1827 r. w Paryżu. W XIX wieku krawat ulegał ciągłym zmianom, uproszeniu i wygładzeniu, aż uzyskał standardową formę, która znamy współcześnie.

Zdjęcie z Guerreisms

Wstążki, używane do podtrzymania krawata, były używane już od XVII wieku, lecz w XIX wieku przestano je używać, zresztą jak i krawat przestał mieć dodatkowe wzmocnienie w postaci kokardy. Odtąd muszka była zwyczajnie innym sposobem wiązania krawata, lecz bardziej od niego eleganckim, noszonym tylko do fraka.

Zdjęcie z Guerreisms

Przez lata muszki nie były uważane za modne. Jeśli już, mężczyźni zakładali je wyłącznie na specjalne okazje, na przykład własny ślub, uroczystą galę bądź wyjście do teatru. Przede wszystkim kojarzyły się ze smokingami i frakami. Dziś zakładamy je do każdej koszuli, a nawet do dżinsów. Na dodatek występują w wielu kolorach i wzorach.

Zdjęcie z Paisley Curtain

Dobór muszki jest oczywiście sprawą otwartą i zależy od wielu okoliczności, także gustu mężczyzny. Oczywiście stylizacje klasyczne najlepiej współgrają z muszkami w stonowanych kolorach bez krzykliwych wzorów na tkaninie, co wcale nie oznacza, że panowie są skazani na nudne, jednokolorowe modele. Wystarczy odrobina wyobraźni, aby nie tylko wieczorową kreację uczynić bardziej atrakcyjną, zakładając muszkę z ciekawym wzorem.

Zdjęcie z Rugged Old Salt

Bez wątpienia muszka jest tak dalece charakterystycznym elementem ubioru, że mężczyzna może nią zaznaczyć własny charakter i temperament oraz niepowtarzalny gust nawet w pracy albo podczas popołudniowego spotkania. Mimo wszystko warto pamiętać o jednej wskazówce, a mianowicie, że do smokingu zawsze zakłada się muszkę czarną, zaś do fraka białą.

Zdjęcie z Lander urquijo

Na prawdziwe szaleństwo można sobie pozwolić, komponując ubranie typu „casual”, weekendowe albo sportowe. Wtedy jak najbardziej pożądana jest odważna zabawa kolorami i deseniami.

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Niektórzy powiadają, że kto nosi muszkę, ma zapewniony sukces. Czy ja wiem? Zależy o jaki sukces chodzi, wszak każdy, kto pokusił się o związanie muszki, najlepiej wie, jak złożona i precyzyjna jest ta operacja. To maleństwo wciąż wymyka się z palców, plącze i za nic w świecie nie daje pięknie ułożyć. Ale jakże szczęśliwy jest właściciel muszki, gdy uda mu się ta sztuka!  Toż to prawdziwy sukces.

 

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Wszakże jedno jest pewne, mężczyzna z ładną muszką przyciąga uwagę kobiet.

Może to też jest jakiś mały, męski sukces?


Kwi 24

Okazja czyni mistrza

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 24.04.2012 |

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Niektórzy Panowie mają świetne poczucie smaku, przy jednoczesnym braku wyczucia okazji. Dlatego komponują ubiory, kolorystycznie bardzo ciekawe, z coraz lepszych gatunkowo tkanin, z odpowiednio dobranym obuwiem, niestety nie uwzględniając pory dnia, charakteru wyjścia czy spotkania. Mistrzowskiego egzaminu jeszcze nie zdali, choć po czeladniczym już na pewno są. Warto, by pamiętali, że nie tylko ćwiczenie czyni mistrzem, ale też sztuka rozpoznawania okazji.

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Czy istnieje na ów temat krótkie kompendium?

Zdjęcie z Rugged Old Salt

Ależ tak.
Poniżej prolegomena do egzaminu mistrzowskiego.

Zdjęcie z Guerreisms

Po pierwsze, komponując ubiór, warto stosować kolejność wyboru: na początek wybieramy garnitur albo marynarkę ze spodniami w zestawach koordynowanych, potem koszulę, następnie krawat albo muszkę, na końcu poszetkę i buty. Absolutnym zwieńczeniem jest wybór takich dodatków, jak spinki, skarpety czy ozdoba w butonierce.

Zdjęcie z Lander urquijo

Po drugie, ze wszystkich części ubioru, jedynie garnitur wybieramy do okazji, wszystkie inne równocześnie do okazji i pozostałych elementów. Dlatego koszulę trzeba dobrać do okazji i garnituru bądź marynarki;  krawat i muszkę do okazji i koszuli; poszetkę do okazji i krawata (koniecznie nie z tego samego materiału); buty, wraz z pozostałymi dodatkami, do okazji i garnituru (w wypadku spinek warto też uwzględnić koszulę i krawat).

Zdjęcie z Linen vor summer

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z Guerreisms

Zdjęcie z The Italian Cut


« Wcześniejsze wpisy