Lut 24

W codziennym życiu, precyzyjna i szczera komunikacja ułatwia relacje i umacnia związki. Umożliwiając realizację uczciwych celów, powinna być pozbawiona podtekstów, wynikać z woli wszystkich rozmówców, należy ją prowadzić z pomocą słów, adekwatnych do emocji, świadomości oraz wiedzy.

Nie wolno chować się za poglądami innych, nawet jeśli są prawdziwe, dlatego zwroty, typu: „Przecież każdy widzi, że…”, „Wielu jest zdania, że…”, są niedozwolone. Można wypowiadać się tylko we własnym imieniu, używając form: „Ja mogę”, „Ja wiem” albo „Ja uważam, że…”.

Jesteśmy odpowiedzialni za klimat stosunków z innymi ludźmi, więc uznajmy, że sami potrafią dokonywać wyborów i odpowiadać nam „tak” bądź „nie”. Nie bawmy się w zgadywanki, nie owijajmy w bawełnę, nie stosujmy podchodów, aby coś od innych uzyskać. Prośmy o to, co chcemy otrzymać i wyrażajmy swoje życzenia oraz potrzeby jasno i precyzyjnie. Sami znamy je najlepiej, a wyrażając je, opowiadamy o sobie innym.

Jeżeli myślimy „nie”, nie mówmy „tak”. Jeżeli myślimy „tak”, nie mówmy „nie”. Nie udawajmy, że wybaczamy, kochamy, rozumiemy jeżeli nie możemy lub nie chcemy wybaczyć, kochać, zrozumieć. Nie mówmy, że coś popieramy, jeżeli nie chcemy tego uczynić. Unikajmy fałszu, pamiętając o tym, że zdecydowanie wypowiedziane „nie”, mówi o nas coś istotnego.

Nie mówmy: „Denerwujesz mnie”. Najczęściej bowiem jest tak, że denerwuje nas coś, co druga osoba robi, a nie ona sama. Mówmy więc o swoich uczuciach. Co prawda możemy powiedzieć: „Jestem na ciebie wściekły”, ale to niewiele zmieni. Jeżeli powiemy: „W tej chwili jestem na ciebie wściekły, ponieważ uważam, że to jest niewłaściwe, że ty…” wówczas otwiera się szansa porozumienia i pójścia do przodu,  ponieważ o tym, co naszym zdaniem jest niewłaściwe, będziemy mogli porozmawiać.

Oczywiste jest, że należy wybaczać, jednak praktyka szybkiego przepraszania za coś, co złego uczyniliśmy albo wypowiedzieliśmy, jest z gruntu fałszywa i cwana. Umożliwia bowiem uniknięcia konfrontacji i poznania prawdy. To sposób manipulacji, który przenosi uczucia i winę ze szkodzącego na poszkodowanego. Nie chcemy mieć poczucia winy za złe postępowanie, więc szybko przepraszamy i tym samym druga strona jakby nie mogła już być na nas zła. A jeśli mimo tego wciąż będzie zła, powinna mieć poczucie winy. Zamiast ustosunkować się do tego, co zrobiliśmy złego, natychmiastowymi przeprosinami próbujemy uniknąć odpowiedzialności oraz pozbawiamy się szansy na zmiany.

Unikajmy ogólników, bądźmy konkretni. Nie mówmy: „Wszystko jedno”, bo to nie jest prawda. Opowiedzmy raczej o tym, co jest nam obojętne, i wymieńmy parę rzeczy, które mają dla nas znaczenie. Nie używajmy zwrotów, typu: „Wszyscy się na mnie uwzięli”, „Nikt się ze mną nie liczy”. Raczej konkretnie wymieniajmy tych, którzy się na nas uwzięli, bo wtedy powstaje szansa, że zastanowimy się nad tym, czy na pewno na nas, a może uświadomimy sobie, kto rzeczywiście się z nami nie liczy?

Nie pytajmy o sprawy, które znamy. Często zadajemy pytania nie po to, by otrzymać odpowiedzi, ale by samemu coś osiągnąć, na przykład zakomunikować: „Nie zgadzam się z tobą”. Nasze pytania często mają wpędzać naszych rozmówcę w pułapkę, zapędzać ich w kozi róg, peszyć albo pokazywać, że wiemy coś lepiej. Zamiast zadawać takie pytania, sami opowiadamy o tym, co wiemy, czujemy i myślimy.

Bywa, że w trakcie rozmów serca nam walą, gardła mamy wyschnięte, odczuwamy skurcze, ale zachowujemy się tak, aby rozmówcy nic nie widzieli, a to jest złe. Jesteśmy nauczeni grać role, sprawiać wrażenie spokojnych i wszystko wiedzących, nawet gdy wątpimy i nie mamy pojęcia, co zrobić. W wyniku takich zachowań przestajemy być sobą, sami prowokujemy groźne choroby, sprowadzamy na siebie stres, niszczymy nerwy. W wyrażaniu siebie ważna jest harmonia. Komunikaty, uczucia i czyny muszą być zgodne. Wtedy dla innych będziemy autentyczni i wiarygodni, a sami będziemy zdrowi i szczęśliwi.