Gru 22

Wieniec adwentowy

Marek Uglorz | Mądrość życia | 22.12.2012 |

 

 

Wieniec jest znakiem zwycięstwa i nagrody. Nakładany na głowę zwycięzcy, często bywa dodatkowo ozdabiany. Adwentowy wieniec jest znakiem hołdu składanego przez czekających na nadchodzącego Pana. Gdy Jego przyjście się wypełni, wówczas ów szczególny znak zwycięstwa i chwały założy wszystkim zbawionym, którzy wytrwają do samego końca. W ten sposób antyczny znak zwycięstwa, w chrześcijaństwie staje się znakiem zbawienia, a więc również spełnionego i szczęśliwego życia oraz wspólnoty, czekającej powrotu swojego Zbawiciela. Adwentowa wspólnota, obojętnie czy rodzinna, parafialna, sąsiedzka, przyjacielska, z okrągłego wieńca czyni znak splecionych dłoni i serc, gotowych na miłość i wzajemną służbę.

 

Adwentowy wieniec jest też obietnicą, że nasze rozdarte życie, rozpadające się od ciosów codziennych smutków i niepowodzeń, zmierza do pełni i kiedyś stanie się całe. Przy końcu starego roku i na początku nowego roku kościelnego zielony wieniec umacnia w nas nadzieję, że stoimy u źródeł życia, które się powiedzie, pomimo tego, że w minionym roku wiele spraw było może bolesnych i nieudanych.

Na adwentowym wieńcu najczęściej ustawione są cztery świece. Czwórka wiele znaczy. W Ogrodzie Życia płynęły cztery rzeki. Są też cztery trony świata. Boże imię po hebrajsku pisane jest czterema literami. W Nowym Testamencie znajdują się cztery Ewangelie. Liczba cztery, podobnie do okręgu, oznacza pełnię i kompletność, ale też przygotowanie do przemiany. Czterdzieści lat Izrael wędrował po pustyni, by wejść do Ziemi Obiecanej. Jezus pościł czterdzieści dni na pustyni. Podobnie my przygotowujemy się do Wielkiej Nocy przez czterdzieści dni, a przygotowujący nas do Bożego Narodzenia adwent trwa cztery niedziele.

 

 

Zapalając na adwentowym wieńcu kolejne świece czynimy znak wiary w zwycięstwo światłości, a więc prawdy, dobra i miłości. Chociaż na zewnątrz panuje zima a światłość dnia przegrywa z ciemnością nocy, coraz jaśniej świecącym wieńcem zapowiadamy to, czego nie widzą oczy, ale co Zbawiciel przygotował swoim wybranym. Z ciemności wywołujemy światłość, z nocy dzień, z kłamstwa prawdę, z grzechu świętość. A to wszystko zawsze w kręgu adwentowego wieńca, bo tylko we wspólnocie odnosimy zwycięstwo i jako wspólnota słyszmy zaproszenie na weselną ucztę.

Oblubieniec już nadchodzi. Oblubienica, pięknie wystrojona, nakłada na skroń ślubny wieniec, a więc koronę, i niecierpliwie czeka na chwilę zaślubin. Oto najpiękniejszy sens adwentowej tęsknoty i wyczekiwania na święta.