Kwi 26

Człowiek w krainie Mc Donalda jest aktywistą, żałującym czasu na rozkoszowanie się smakiem życia. Jedynym zajęciem, któremu oddaje się z prawdziwą pasją, jest szybkie przemieszczanie się z miejsca w miejsce, stałe zmienianie przedmiotu swojego zainteresowania, ślizganie się po powierzchni smaku życia i tajemnicy egzystencji. No cóż, jak gdyby nie ma się czemu dziwić, skoro ikoną jego istotności jest komiks oraz krótkie informacje, czytane na tablecie. Bogowie dwudziestowiecznego Olimpu – specjaliści od produkcji i reklamy –wmówili mu, że eliksirem życia jest Red Bull, ułatwiający szybką podróż w czasie i przestrzeni życia.

W mieszkaniach coraz trudniej znaleźć prawdziwe stoły, z wygodnymi krzesłami, przy których bez pośpiechu i we wspólnocie można spożywać zdrowe potrawy, przygotowane przez domowników. Kuchenne wyspy, różnego rodzaju blaty, niskie stoliki, ustawione w towarzystwie foteli, zastępują centralny mebel domu, przy którym domownicy powinni każdego dnia gromadzić się na najważniejszej i świętej czynności, którą jest wdzięczne spożywanie pokarmów.

W końcu to właśnie ze wspólnotowego spożywania jedzenia przy Stole Pańskim chrześcijanie uczynili najważniejszy gest religijny, którym jest Sakrament Eucharystii, a więc znak dziękczynienia za życie i zbawienie. Co dzieje się w trakcie świątecznego nabożeństwa nie może być oderwane od codziennego bycia uczniem i przyjacielem Jezusa Chrystusa. Najbardziej zbliżone do liturgicznego, doświadczenie wspólnoty stołu zachowało się w wieczór 24 grudnia. Świąteczna kolacja kojarzy się bowiem nie tylko ze śpiewem i modlitwą, ale także łamaniem opłatka, czyli chleba, symbolizującego Chrystusa. W rzeczywistości przyzwolenie, aby osoba, której składamy życzenia, ułamała część naszego opłatka, oznacza że jesteśmy gotowi dać się tak łamać i spożywać, a więc naszą gotowość bycia chlebem, czyli służenia pomocą, a nawet darowania własnego życia. Inaczej życzenia byłyby tylko pustymi słowami.

Spożywanie posiłków ma więc nie tylko znaczenie fizjologiczne, smakowe, estetyczne, ale też wspólnotowe i religijne, to znaczy powinno łączyć się ze świadomością, że codzienny chleb wcale nie jest tak oczywisty, jak wydaje się wielu ludziom, którym bez trudu przychodzi wyrzucanie niesmacznych dań. Za każdy kęs pokarmu należy być wdzięcznym, wyrabiając w sobie zdolność dzielenia się nim.

Przy domowym stole nie jesteśmy sami, jak bywa w szybkiej jadłodajni. Spożywamy wówczas część posiłku, który należy się także innym. Świadomi, że jest owocem pracy, powinniśmy dziękować za każdy kęs i pamiętać o tym, że w każdej chwili może nadejść dzień, w którym nie będziemy mieli co jeść ani czym nakarmić najbliższych. Nie pochłaniajmy jedzenia, a resztek nie traktujmy, jakby były zwykłymi śmieciami. Uczmy się świadomego jedzenia, żeby nie niszczyć pokarmu i cieszyć się zdrowiem.

Po pierwsze zawsze bądźmy wdzięczni. Przed posiłkiem przyjrzyjmy się jedzeniu i doceńmy fakt, że mamy je na talerzu. Badania wykazały, że wdzięczność pobudza mózg do wydzielania hormonów szczęścia. Przyzwyczajeni do pełnych lodówek i traktujący posiłek jako konieczny przerywnik w napiętym grafiku często zapominamy, że gdzieś, ktoś choruje bądź umiera z niedożywienia. Przed każdym posiłkiem wdzięcznie podziękujmy Bogu i pobłogosławmy pokarmy, aby były źródłem sił i zdrowia.

Uważnie przyglądajmy się także temu, co mamy na talerzu. Patrzmy, jak potrawa wygląda, zastanawiajmy się, skąd pochodzą składniki. Cieszmy się zapachem, smakiem. Nie pochłaniajmy pokarmów łapczywie, dzięki czemu na czas pojawią się enzymy, które przygotują żołądek do trawienia. Korzyścią będzie poczucie większej lekkości, mniejszej senności i odpowiedni metabolizm. Szybciej również zorientujemy się, kiedy jesteśmy syci i nie zjemy więcej, aniżeli potrzebujemy.

Po trzecie starajmy się jeść o tych samych porach dnia. Najlepiej pięć razy dziennie niewielkie ilości. Starajmy się wolniej jeść, starannie przeżuwając pokarmy, dzięki czemu lepiej je rozdrobnimy i połączymy z enzymami, które są w ślinie. Przy okazji będziemy mieli szansę zauważenia, że zrobiliśmy sobie przerwę w jedzeniu, co może oznaczać sytość. Kończąc jeść w tym momencie nie będziemy ani głodni, ani przejedzeni. Technika jest częścią tzw. jedzenia intuicyjnego.

W trakcie jedzenia kontrolujmy umysł. Dla przykładu, jeśli jemy wszystko, co mamy na talerzu, tylko dlatego, że poczucie winy nakazuje nam tak się zachowywać, to oznacza, że jemy emocjami. Tymczasem po prostu trzeba mniej nakładać na talerz albo nie pozwalać, aby inni nakładali nam zbyt duże porcje. Podobnym sygnałem może być poczucie bycia nagrodzonym dobrym deserem, po zjedzeniu głównego posiłku. Ludzie świadomi uczuć wybierają mniej kaloryczne posiłki, zaś osoby wypierające myśli, dotyczące jedzenia, są skłonne do przejadania się.

Po czym stwierdzamy, że jesteśmy najedzeni? Czy po bodźcach zewnętrznych (koniec przerwy, kelner zabiera talerz, skończyło się jedzenie, inni przestali jeść) czy też wewnętrznych (odczucie nasycenia i samopoczucie, głód lub pragnienie)? Te drugie pomagają bardziej kontrolować potrzeby, więc kierujmy się tym, co się dzieje z ciałem, a nie czynnikami zewnętrznymi.

Do jedzenia warto wybierać mniejszy talerz. Badania wykazały, że rozmiar talerza może zwiększyć spożycie jedzenia aż o 25-50% oraz to, że mózg bardziej prawidłowo (o 27% mniej błędów) określi ilość płynu w szklance wąskiej i wysokiej niż w szerokiej i niskiej. Jedząc prosto z dużej torby (np. chipsów) zjemy więcej, niż gdyby opakowanie było mniejsze. Znaczenie ma też kolor talerza. Zjemy mniej z talerza o innym kolorze niż jedzenie.

Bardzo ważnym elementem świadomego jedzenia jest wyłączony telewizor. Robienie kilku rzeczy naraz zaburza koncentrację i w efekcie nie kontrolujemy ani reakcji organizmu, ani ilości zjedzonego pożywienia. Czas posiłku powinien być poświęcony jedzeniu. To samo dotyczy internetu, gazet, książek.

Warto też uważać na tzw. buffet effect (zwany też efektem kawiarni), który oznacza, że jeśli mamy do wyboru jeden posiłek to kończymy jeść w momencie nasycenia, a jeśli mamy ich wiele, jesteśmy skłonni się objadać. Efekt bufetu bywa wzmocniony przekonaniem, że skoro  zapłaciliśmy, zjemy więcej.

Niepotrzebne ucieczki w jedzenie można kontrolować za pomocą zdrowych przekąsek. Czasem zamiast kawałka pizzy wystarczy zjeść marchewkę, co ma nieporównywalnie lepsze konsekwencje dla zdrowia aniżeli zjedzenie ciastka. Zdrowe jedzenie warto przechowywać w takim miejscu, aby wzrok padał na nie, a będziemy skłonni sięgnąć właśnie po nie!

Wreszcie nie nazywajmy się grubasami, ponieważ to skutkuje negatywnym programowaniem mózgu i w rezultacie zachowujemy się oraz odżywiamy, jakbyśmy nimi byli. Zamiast tego bądźmy do siebie mile ustosunkowani, cieszmy się sobą i życiem, a będziemy potrzebowali mniej stymulatorów do wydzielania hormonów szczęścia.