Gru 26

Świąteczne doświadczenia

Marek Uglorz | Mądrość życia | 26.12.2014 |

tumblr_mdc2d85a3z1r71b95o1_250

W adwencie i podczas Świąt Narodzenia Pańskiego wielu przypomina sobie dzieciństwo. Dom rodziców i dziadków, szczególną atmosfera rodzinnego stołu, świąteczne nabożeństwa, radość z udekorowanego choinką, ciepłego domu, z którego wychodzi się w śnieżną i cichą noc Bożego Narodzenia, są nie tylko przedmiotem sentymentalnych wspomnień czegoś, co nigdy się nie powtórzy. Chociaż mają związek z przemijaniem życia i doświadczeniem starzenia się, mimo wszystko mają w sobie coś jeszcze, coś bardzo silnego, uzdrawiającego, uspokajającego, zapewniającego poczucie bezpieczeństwa i szczęścia.
Skoro Boże Narodzenie uaktywnia nasze wewnętrzne dziecko, więc w jakiejś mierze ma zdolność wywoływania w nas tęsknoty za szczęśliwym i radosnym początkiem. Jakby zapraszało do ponownego zamieszkania w Ogrodzie Życia, straconego z powodu grzechu. Co prawda to nie jest możliwe, aczkolwiek narodzenie Jezusa przez Marię interpretujemy jako zjawienie się Nowego Adama, w którym Bóg przywraca człowiekowi Ogród Życia. A to znaczy, że Boże Narodzenie posługuje się obrazami początku, aby uświadomić nam wartość spotkania z Jezu-sem, dzięki któremu człowiek może stanąć u źródeł życia.
Tajemnicę Bożego wcielenia chrześcijanie od początku wyrażali obrazami, które są starsze od chrześcijaństwa; obrazami bardziej odpowiednimi od teologicznych spekulacji, których siła polega na tym, że są archetypami, czyli uniwersalnymi obrazami początku, przemawiającymi do wyobraźni i religijnej wrażliwości wszystkich ludzi. Są obrazami, które ludziom zawsze pomagały zrozumieć życie i nadać sens śmierci. Są tak stare i tak mocno związane z wewnętrznym życiem, że częstokroć działają wprost na podświadomość, czego doświadczamy właśnie w Święta, gdy przywołane lekturą Ewangelii, inscenizacjami świątecznych przedstawień, bądź jako elementy świątecznych dekoracji, bezwiednie wprowadzają nas w szczęśliwy, radosny i błogosławiony nastrój.

 

tumblr_mdprfqBeXs1r71b95o1_500

Już starożytny Kościół poważnie potraktował religijne znaczenie kosmicznych zjawisk, wschodu i zachodu słońca albo pojawienia się gwiazdy. Podobnie postąpił z emocjami, które wywołują, a więc z lękiem przed ciemnością nocy i radością z jej pokonania. Dostrzegł też ponadczasową wartość takich obrazów jak: wędrówka ku czemuś, co fascynuje; grota; aniołowie; radość z narodzin dziecka. Wpierw, w dialogu z antycznym kultem słońca, bożonarodzeniową Ewangelię sformułował w języku zrozumiałym dla ówczesnych wyznawców słoń-ca. Później opowiadał o narodzeniu Jezusa, posługując się obrazem zwycięskiego światła, który nawiązał do lęku German i Słowian przed upiorami długich i mroźnych nocy, gdy cierpieli z głodu i żegnali dzieci, umiejące w ekstremalnych warunkach klimatycznych. Wszędzie, gdzie była głoszona Ewangelia Bożego Narodzenia, ludzie czuli się poruszeni w swych najgłębszych tęsknotach.
Dlatego zapraszam na krótką wędrówkę w głębię adwentowych i świątecznych obrazów oraz związanych z nimi postaw. Mają bowiem zdolność uzdrawiania, uspokajania, zapewniania poczucia szczęścia i bezpieczeństwa. Doprowadzają nas do autentyczności naszego życia; poruszają nasze dziecięce tęsknoty; umożliwiają nam odnalezienie nowej perspektywy świata i siebie w świecie.

tumblr_nfog52KTCZ1s885yso1_500

Oczekiwanie

Oczekiwanie to postawa pełna napięcia, bo zawsze jest się czego spodziewać. Kto czeka, nie nudzi się. Zwraca się w kierunku celu swoich oczekiwań. W adwencie celem oczekiwań między innymi jest święto człowieczeństwa, a więc naszego istnienia, naszego spełnienia w Bo-gu.
Oczekiwanie przywodzi też na myśl wieżę wartowniczą, która jest miejscem rozglądania się, wypatrywania, obserwacji. Oczekiwanie oznacza więc rozglądanie się wokół siebie, czy ktoś nie nadchodzi, dostrzeganie wszystkiego, co zbliża nas do siebie. Oczekiwanie oznacza baczenie na coś, pilnowanie, pielęgnowanie, jak wartownik uważa na człowieka, aby nie przeoczyć jego obecności. Oczekiwanie otwiera serce. Gdy czekamy, czujemy, że sami sobie nie wystarczamy; że potrzebujemy kogoś, kto ma przyjść.
Dziś wielu nie potrafi czekać. Adwent przeżywają nie jako czas oczekiwania, ale jako antycypowanie Bożego Narodzenia. Wielu nieprzerwanie świętuje Boże Narodzenie, zamiast wypatrywać i w napięciu czekać na tajemnicę.
Dzieci nie muszą przy stole czekać, aż rodzice się pomodlą. Nie czekają w sklepie, aż czekolada zostanie zapłacona. Dorośli nie chcą czekać przy kasie. Wszyscy się przepychają. A przecież chodzi o coś bardzo ważnego: kto nie potrafi czekać, nigdy nie rozwinie samego siebie, nie zadba o to, aby być wolnym. Kto natychmiast zaspokaja zachciankę, staje się uzależniony od każdej potrzeby. Oczekiwanie czyni wolnym. Kiedy możemy czekać, aż spełni się potrzeba, wtedy podtrzymujemy napięcie, pobudzające nas do otwartego i uważnego życia.

tumblr_mw73gxiSOE1rah5awo1_500

Tęsknienie

Każdy czegoś pragnie. Negatywnie doświadcza tego jako pożądliwości, pozytywnie jako tęsknoty. Tęsknota jest pozytywnym wyrazem pragnienia. Z pożądaniem nie można sobie poradzić, walcząc z własnym pragnieniem, czyli z samym sobą. Jeśli w tym względzie coś rzeczywiście udaje się nam, to najczęściej jedynie na krótki czas, zaś pożądliwość zepchnięta do podświadomości, pracuje dalej, czekając na czas spełnienia, doprowadzając człowieka do całkowitej klęski. Z pożądliwością się nie walczy, ale pracuje z nią, zastanawiając się nad jej pozytywną stroną, to znaczy pytając, jaką wyraża tęsknotę?
Za czym tęsknimy, pożądając czegoś?
Kto stłumi swoje tęsknoty, staje się człowiekiem pożądliwym. Żądza jest zawsze stłumioną tęsknotą. Adwent powinien być czasem ponownej przemiany pożądania w tęsknienie; żądzy w tęsknotę. Ostatecznie, czy we wszystkich ludzkich tęsknotach nie ujawnia się tęsknota za Bogiem?
Tęsknota prowadzi przez świat. Tęsknota czyni wolnym od rzeczy tego świata i uwięzienia przez świat. Tęsknota umożliwia wychodzenie bez uprzedzeń przed człowieka i problemy codzienności. W ten sposób można rozkoszować się spotkaniem i życiem.

tumblr_m4o494gETz1qg205no1_500

Czuwanie

Budzenie się do życia należy do adwentu. Można prawdziwie przeżyć Boże Narodzenie tylko wtedy, gdy wstanie się ze snu; gdy człowiek pożegna się z iluzjami o życiu i samym siebie. Adwent nie jest ucieczką w piękne fantazje, lecz budzeniem się do rzeczywistości.
Kto czuwa, każdą chwilę przeżywa świadomie. Staje się żywym i autentycznym. Dzięki czuj-nemu życiu, człowiek napełnia każdą chwilę, każdą relację i spotkanie swoją obecnością. Czuwanie jest zasadniczą postawą nie tylko adwentu. Także w Boże Narodzenie słyszymy o pasterzach, którzy trzymali nocną straż i dlatego została im ogłoszona Radosna Nowina.
Nawet nieprzewidziane czuwanie jest dobre. Warto wsłuchać się w ciszę nocy, w bijące serce, w śpiewające ptaki, w słowa o miłości, wypowiadane przez małżonka albo dzieci.

tumblr_ng5pd8B9kY1twnor8o1_500

Wyciszenie

Wielu ludzi przeżywa adwent w sposób głośny i hałaśliwy. Śpieszą się w sklepach, hałasują w sprzątanym domu. A przecież potrzebna jest cisza, aby Bóg mógł przyjść. Bez ciszy nie usłyszy się Bożego nadejścia i Jego kołatania do drzwi serca.
Trzeba się zatrzymać, stać czujnym i świadomie pilnować, aby hałas nie miał do nas dostępu. Trzeba przestać biegać i śpieszyć się. Trzeba stanąć, zatrzymać się w sobie. Kiedy człowiek zachowuje ciszę, wtedy spotyka się też z samym sobą. Stan ciszy osiąga tylko ten, kto przeciwstawia się swemu niepokojowi. Cisza ma związek z uspokajaniem.
Bóg zstępuje do cichego serca. Narodziny Boga odbywają się w wewnętrznej przestrzeni ciszy. Co prawda milczeniem nie można zmusić Boga do tego, by zstąpił. Jednak milczenie jest warunkiem, by człowiek dostrzegł Boga w sobie. W milczeniu człowiek sam dosięga własnej głębi, w której rodzi się Bóg. Tylko w głębi serca, do którego nie przedostaje się hałas z zewnątrz, Bóg staje się człowiekiem.

tumblr_mfa1m3eIOw1rmse6co1_400

Narodzenie

Królestwo Boże oznacza, że Bóg króluje w człowieku. Wtedy człowiek jest całkowicie wolny od władzy świata i ludzi; jest po prostu w pełni sobą. Na duchowej drodze życia nowe narodziny są potrzebne nieustannie, aby pozbywać się iluzji na swój temat, wydostawać się ze starych wzorców zachowań, schematów myślenia. Tylko w ten sposób coraz wyraźniej uwidacznia się w człowieku Chrystus.
Narodzenie w wigilijną noc oznacza, że życie wciąż leży przed człowiekiem; że może rozpocząć drogę, którą jeszcze nigdy nikt nie szedł, bo jest przeznaczona tylko dla niego.
W człowieku jest przestrzeń czystej ciszy, milczenia, nieskalana myślami i emocjami. W niej rodzi się Bóg, aby człowiek zyskał dostęp do samego siebie i wreszcie stał się sobą na podobieństwo Zbawiciela. Wtedy życie staje się prawdziwe i pełne światła.