Sty 1

Słowo, świeca i cynamon

Marek Uglorz | Mądrość życia | 01.01.2010 |

[nggallery id=51]

Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasz dotykały, o Słowie żywota” (1 J 1,1).

W europejskim społeczeństwie ludzie mają coraz mniejszą świadomość pochodzenia i tożsamości religijno-kulturowej, czyli tzw. korzeni. W związku z tym lawinowo rośnie rzesza ludzi zafascynowanych innymi religiami i kulturami. Czy słusznie? Być może pragnienie uczestniczenia w innych nurtach cywilizacyjnych wcale nie wiąże się z potrzebą poznawania nowego, a po prostu ujawnia liczne kompleksy? Jestem przekonany, że jesteśmy temu winni, ponieważ wystarczyłoby głębiej poznać własną kulturę i tradycję duchową, a także świadomie wprowadzać w nią własne dzieci, aby nasze pokolenie przestało odczuwać kompleksy małości i braków. Chodzi więc o to, abyśmy mieli świadomość skąd jesteśmy, jaka jest tradycja naszej kultury, jakie są najgłębsze źródła naszej duchowości, a one przecież zawsze ujawniają się w zwyczajach, rytuałach, liturgii nie tylko kościelnej, ale i rodzinnej.

Może jest tak, że współczesne pokolenie, pytające o Boga i poszukujące najodpowiedniejszego wyrazu dla własnego doświadczenia religijnego, bynajmniej nie oczekuje intelektualnych rozważań i orientalnych wzorców, ale najbardziej fundamentalnego i wcale nie skomplikowanego przekazu z przeszłości własnej religii, kultury, rodziny? Jedyne, co pozostaje wówczas do uczynienia, to kontynuowanie owego przekazu oraz autentyczna pomoc  w odkryciu i zinterpretowaniu tego, co ukrywa własna tożsamość.

Pisząc niniejszy tekst, naznaczony Słowem, świecą i cynamonem, pragnę wskazać problem, ale przede wszystkim przypomnieć o religijnym znaczeniu adwentu i zachęcić do rodzinnego celebrowania tego czasu.

Adwentowa pochwała zmysłów

Adwent jest tym okresem roku kościelnego, z którym większość z nas prawdopodobnie łączy najwięcej wspomnień z dzieciństwa. Między innymi dlatego, że dzieją się wówczas rzeczy bardzo ważne dla religijnego i kulturowego rozwoju człowieka. Nawet w ewangelickiej obrzędowości adwent jest pełen nie tylko Słowa, ale także nastrojowych świateł i charakterystycznych zapachów.

Słowo, świeca i cynamon – może ktoś, po zamknięciu powiek i przypomnieniu sobie czasu dzieciństwa, połączy z adwentem innych zapach? Jakiś znajdzie na pewno, ponieważ atmosfera adwentowego domu jest pełna bodźców, działających na wszystkie zmysły. Adwent mocno zapada w pamięć, żłobiąc wyraźne ślady w naszej duchowości, ponieważ jest czasem słuchania, widzenia, dotykania i wąchania, czemu na poziomie teologicznej argumentacji i popularnych sądów na temat różnic wyznaniowych z uporem zaprzeczamy. Szkoda, skoro nie tylko własne doświadczenia z przeżywaniem adwentu, ale i wiele tekstów biblijnych wyraźnie podpowiada, że adwent jest tak charakterystyczny i skuteczny właśnie dlatego, że nie oszczędza w zmysłowych środkach. Czy wstępny fragment 1. Listu św. Jana nie przesądza, zwłaszcza, że w tradycji liturgicznej związany jest z adwentem?

Słowo, świeca i cynamon tworzą domową liturgię adwentu, w której uczestniczy cała rodzina. Specjalnie nie ma się czemu dziwić skoro adwent wraz ze  Świętami Bożego Narodzenia służą najbardziej inkarnacyjnej ze wszystkich tajemnic chrześcijańskiej pobożności. Jeśli przygotowuje rodzinę do dziękczynienia za wcielenie Boga to musi przecież kłaść nacisk na cielesną i zmysłową stronę człowieczeństwa Można wręcz powiedzieć, że adwentowa duchowość jest w najgłębszym znaczeniu pochwałą ludzkich zmysłów. Tworzy swoistą liturgię człowieczeństwa, której zawdzięczamy religijny kręgosłup. Najistotniejszym elementem tej liturgii jest oczywiście Słowo żywota. Jednak Słowo adwentu jest zawsze Słowem, na które można patrzeć, którego można dotknąć i powąchać.

Intymność adwentowego domu

Słowo, świeca i cynamon – w każdym z nas inny rezonans wywołują te znaki. Wspomnienia są bowiem osobiste i bardzo intymne, czyli niedostępne współprzeżyciu. Każdy na swój sposób doświadcza ich działania, ale także powraca do nich w różnych sytuacjach, aby z ich pomocą oswajać czas i przestrzeń swojego życia. Intymność osobistego doświadczenia w większości wypadków jest jednak związana z najbliższym środowiskiem pierwszych wrażeń, przeżyć i przyswojenia. Mowa o rodzinie, która stwarza zmysłową przestrzeń dla Słowa w ludzkim czasie. Sądzę więc, że można myśleć także o czymś takim, jak o intymności rodziny. W tej chwili najbardziej interesuje nas intymność adwentowej rodziny, a więc wspólnoty przygotowującej się na spotkanie ze Słowem, które stało się ciałem.  O ile intymność osobista ma związek z cielesnością i zmysłowością człowieczeństwa, o tyle intymność rodziny związana jest z przestrzenią mieszkania, obojętnie czy pojedynczego pokoju, czy całego domu. Rodzina najlepiej funkcjonuje bowiem w konkretnej przestrzeni oswojonej, którą uznaje za swoją. W niej dochodzi do zacieśnienia intymnych związków pomiędzy członkami rodziny oraz intymnego doświadczenia wspólnoty.

Słowo, świeca i cynamon. To prawda, że pomiędzy nimi najbardziej intymne jest Słowo, ponieważ wnika w głąb człowieka i odmienia serce, ale jak Słowo Boże nie mogło wniknąć w historię ludzkości bez człowieczeństwa, tak adwentowa Ewangelia najlepiej zapada w pamięć i staje się kodem życia, gdy działa na nas w kręgu żywego światła i charakterystycznego zapachu. Wówczas – aż po sędziwość – każde podobne doświadczenie, płonącej świecy i rozgrzewającego zmysły cynamonu, przypomina o adwentowym Słowie, zbawiającym jako znak, na który patrzymy z wiarą (J 3,14-17).

Słowo, świeca i cynamon są atrybutem intymnej przestrzeni, do której wolny wstęp mają jedynie członkowie rodziny. Chronieni Słowem Bożej obietnicy, wydobyci światłem świecy z ciemności i przeniesieni adwentowym zapachem w świat, w którym nie ma łez i śmierci, czyli brudu i smrodu, stają się sobie szczególnie bliscy. Domowa przestrzeń adwentowej rodziny jest miejscem dobrze znanym i dającym poczucie bezpieczeństwa, dlatego w życiu próbuje się ją jakby rozciągnąć poza próg domostwa. Słowo, świeca i cynamon towarzyszą zatem człowiekowi wszędzie i podtrzymują w nim intymność religijnego doświadczenia Bożej obecności. Wówczas każdy może wszędzie i w każdym czasie poczuć się jak w domu, nie poddając się przemożnej presji stworzenia nowej przestrzeni oswojonej, w której znowu mógłby poczuć się szczęśliwie i bezpiecznie.

Rodzinne świętowanie adwentu

Słowo, świeca i cynamon – pomimo tego, że u niektórych mogą wywoływać złe wspomnienie samotności, przecież najczęściej są związane z rodzinnymi spotkaniami i wspólnymi przedsięwzięciami, bo świętowanie ma to do siebie, że angażuje wszystkich członków grupy. Wówczas pojawia się pytanie o to, kto powinien zostać zaproszony, bo ma prawo do wspólnego świętowania. Niezależnie od niego w wielu rodzinach istnieją jeszcze ściśle określone reguły, porządkujące przygotowania i samo świętowanie. Wiadomo wówczas, kto i przy jakim święcie co ma do zrobienia. Te zwyczaje nie tylko wprowadzają przedświąteczny nastrój w czas przygotowań. Przede wszystkim wzmagają rodzinne i społeczne więzi, tak iż można powiedzieć, że Słowo, świeca i cynamon tworzą i umacniają wspólnotę. Rytuały są bardzo potrzebne. W świecie szybkich zmian dają poczucie stałości  a wobec dzieci spełniają rolę hermeneutyczną, to znaczy pomagają im zinterpretować samych siebie i rzeczywistość, w której żyją. Dzięki nim dzieci przygotowują się do bycia cząstką wspólnoty i nabywają zdolności przygotowywania się do szczególnych wydarzeń w życiu. Zamiar nadania rodzinnemu świętowaniu szczególnej oprawy wyzwala bowiem pomysłowość i skłania do realizowani własnych pragnień. Tym samym, nie niszcząc starych zwyczajów i doświadczeń, dzieci uczą się je łączyć z nowymi pomysłami i bodźcami. Szczególna sztuka organizowania świątecznego czasu polega na umiejętności łączenia przeszłości z przyszłością.

Słowo, świeca i cynamon oznaczają, że w codziennym życiu istnieją chwile wyjątkowe, które umożliwiają nie tylko odpoczynek, ale i dystans. Świętowanie umożliwia refleksję nad codziennością i w pewniej mierze ustanawia coś w rodzaju nowego początku. Święto zawdzięcza swoje istnienie właśnie temu, że ludzie nie świętują każdego dnia. Gdyby święto, jakiś szczególny czas bądź uroczystość nie różniły się niczym od pozostałych dni i znaczyły dla życia to samo, wtedy nie tylko dzień powszedni byłby pozbawiony uroku szarości, ale i świętowanie zostałoby ograbione z radości i niezwykłości.

Adwentowa niecodzienność

Słowo powinno towarzyszyć nam w życiu każdego dnia. Tymczasem, chociaż podobnie dla świecy i cynamonu znajdziemy miejsce o każdej porze, przecież szczególnie im do twarzy w adwencie. Wzmagają bowiem nie tylko inność, wyjątkowość i  niecodzienność adwentu. W pierwszym rzędzie nadają niecodziennego wyglądu ludzkiej twarzy. Świeca i cynamon może rzeczywiście nie są na wskroś niecodzienne, ale dzięki  nim w codzienności bycia człowiek staje się chociaż odrobinę niecodzienny, a przez to bardziej piękny.

Słowo, świeca i cynamon oznaczają, że nastaje niecodzienny czas. Chociaż na zewnątrz króluje ciemność i chłód, wewnątrz rodzinnej przestrzeni wszystko staje się odświętne, niecodzienne. Przecież nie każdy dzień jest świadkiem zbawienia. Ciemność najdłuższych dni jesieni nagle objawia zupełnie nową jakość. W ciemności rozbłyskuje światłość. Nieprzyjemny zapach wilgotnego powietrza, oznaczający śmierć zielonego lata, nagle zaczyna pełnić rolę tła dla cudownego zapachu z dalekich  krain, z których do Betlejem przybyli możni i mądrzy ludzie.

A skoro Mędrcy pachną cynamonem, dlaczegóż nie miałaby zapachnieć spracowana skroń ukochanej Mamy? Albo w czym miałyby być gorsze dłonie starzejącego się Taty? Czy na adwentowym stole nie powinny rozjarzyć światła świecy, która niczym gwiazda zaprowadzi całą rodzinę do Betlejem?

Czytelniku, pamiętasz jeszcze moc adwentowego Słowa, zaczarowane światło świecy i tajemniczy zapach cynamonu?

Nie zapomnij adwentowej niecodzienności. W niej rosną niecodzienne dzieci.