Maj 15

Pamiętajmy o ogrodach

Marek Uglorz | Mądrość życia | 15.05.2012 |

 

Tytułowa prośba nie jest przypadkowa. Zapożyczona z utworu Jonasza Kofty, ma skłonić do głębszej refleksji:

„Pamiętajcie o ogrodach

Przecież stamtąd przyszliście

W żar epoki użyczą wam chłodu

Tylko drzewa, tylko liście”.

Ogrody, wykorzystywane na różne sposoby, w ludzkich dziejach są obecne od zarania. Przede wszystkim powstawały z powodów estetycznych, jako miejsca odpoczynku. Wypełniały je piękne rośliny, fontanny, altany, były pełne ścieżek, które często tworzyły wspaniale dzieła sztuki architektonicznej. Jednak ogrody spełniały też zadania bardziej użytkowe. Między innymi służyły do uprawy warzyw i owoców. W starożytności były miejscem nie tylko spotkań, zebrań i wypoczynku, ale także nauki. Tacy filozofowie, jak Epikur czy Platon, w ogrodach wykładali swoje poglądy i nauczali innych. Wydaje się, że Jezus z Galilei również wiele razy wykorzystał ogród dla celów religijnych i dydaktycznych.

Chociaż w każdej kulturze i epoce tworzono je inaczej i z różnym przeznaczeniem, mimo wszystko były i do dziś pozostają ważną przestrzenią ludzkiego świata oraz religijno-kulturowym symbolem wszystkich cywilizacji. Skoro od początku w ludzkim życiu spełniają rolę wyjątkową, przeto nie dziwi, że od chwili powstania są źródłem artystycznego natchnienia twórców i religijnych przeżyć mistyków. Motyw ogrodu bez większego problemu można odnaleźć w każdej ludzkiej twórczości, zarówno teologicznej, jak i artystycznej, szczególnie zaś w literaturze.

Ogród jest przestrzenią ujarzmioną i ogrodzoną, w której przyroda została uporządkowana, wyselekcjonowana. W pewnym sensie można powiedzieć, że chaos uległ zamianie w ogród. Dlatego ogród, będąc przeciwieństwem miejsca pustego, w języku polskim dawniej określanego puszczą, jest symbolem Bożej działalności i jednocześnie ludzkiej świadomości, a co za tym idzie, także szczęścia, piękna i życia. Chociaż nierzadko motyw ogrodu ma też inne znaczenie. Symbolizuje wtedy ludzkie przemyślenia, sekrety myśli i duszy. Bywa przedstawiany jako miejsce schronienia i odosobnienia.

Najważniejsze znaczenie symbol ogrodu zyskał w judeochrześcijańskiej tradycji religijnej. Ogród życia został przecież stworzony z myślą o człowieku: „Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą. Potem zasadził Pan Bóg ogród w Edenie, na wschodzie. Tam umieścił człowieka, którego stworzył” (1. Mż 2,7n). W ogrodzie Bóg spotkał się z człowiekiem i w ogrodzie ­ – niestety – miał miejsce grzech Adama. Dlatego grzesznik został wyrzucony z ogrodu i zamiast w bezpośredni sposób obcować z  Bogiem musi tułać się po miejscach pustych, poddanych panowaniu demona pustyni.

„Pamiętajcie o ogrodach; Przecież stamtąd przyszliście”.

 

Ogród określa mnie od dzieciństwa. Pierwsze przebłyski świadomości; cotygodniowa droga do kościoła; zabawy i pierwsze prace zawsze były związane ze starobielskim ogrodem. Kościół pomiędzy drzewami i wielki sad, w którym rosły wiekowe drzewa owocowe nie mogły pozostać bez wpływu na moje decyzje i drogę życia. W pełnym tego słowa znaczeniu byłem ogrodnikiem zanim postanowiłem pójść do szkoły ogrodniczej. Dopiero po latach odkryłem, że teolog musi być ogrodnikiem! Nie dosłownie – oczywiście. Teologia jest ogrodniczą sztuką. Umiejętnością poruszania się po Bożym ogrodzie, odszukiwania śladów Bożej obecności, wycinania i szczepienia, sadzenia i podlewania, aby kolejne pokolenia mogły w pokoju i w szczęściu zamieszkiwać ogród, stworzony przez Boga; przestrzeń życiodajnej obecności Świętego i miejsce, w którym tryska źródło żywej wody, docierającej do najdalszych zakątków świata.

W ogrodzie dzieją się najważniejsze sprawy człowieka i świata! Z ogrodu przyszliśmy i do ogrodu zmierzamy! „A na miejscu, gdzie go ukrzyżowano, był ogród, …” (J 19,41). Gdzie Adam zgrzeszył, tam Chrystus staje się zbawicielem grzeszników. Wszyscy – czasem  w sposób nieuświadomiony; intuicyjnie; może krocząc tropem ogrodowego archetypu – szukamy ogrodu, aby w nim odpocząć od trudów i nasycić się życiem. Szukamy i pytamy ogrodnika: „…Ona, mniemając, że to jest ogrodnik, rzekła mu: Panie! Jeśli ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja go wezmę” (J 20,15).

Jakież  zdziwienie ogarnia Marię, słyszącą głos żywego Mistrza! Domniemany ogrodnik okazał się Zbawicielem! Nad tą sceną trzeba się zastanowić. Przemyśleć ją, przemodlić i zrozumieć ogrodowej aury czar.

Osobiście do końca będę pamiętaj o ogrodzie, przecież stamtąd przyszedłem. Dziś wciąż powracam do ogrodu; przydomowego, w którym rosną kwiaty; Bożego, w którym staram się rozpoznawać Boże dary i owoce. I mam coraz bardziej dokuczliwe pragnienie, żeby Kościół zamieniał się w ogród wszystkich możliwych sztuk i nauk. Żeby stawał się przyjazną i zapewniającą poczucie bezpieczeństwa przestrzenią życia dla wszystkich, którzy go tworzą oraz źródłem żywej wody, dla tych, których obejmuje swoją miłością i modlitwą. Żeby piękniał wewnętrznie i rozkwiecał się pomnażanymi talentami.

Taki Kościół potrzebuje ogrodników! Nie stróżów, ale mistrzów ogrodniczej sztuki! Ogrodników, którym nie przeszkadza, że z pąków rozkwitają kwiaty, przyćmiewające ich swoim pięknem!

Módlmy się o Kościół, aby stawał się pięknym ogrodem Bożej obecności!