Mar 29

Noc Wielkiej Pełni

Marek Uglorz | Mądrość życia | 29.03.2013 |

Wielkanoc jest ruchowym świętem, które obchodzimy zawsze w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Jest więc świętem wiosennej pełni, które swoje religijne znaczenie zawdzięcza jednak nie tylko zmianom, dokonującym się w przyrodzie. Pamiątka Zmartwychwstania Chrystusa jest też nocą pełni nowych znaczeń, którymi jako chrześcijanie udzielamy odpowiedzi na prastare pytania ludzkości o miłość, tajemnicę życia albo zdolność do czynienia nowego początku.

Noc pełni miłości

W wielkanocnym zwiastowaniu autora czwartej Ewangelii najważniejszą osobą po Jezusie jest Maria Magdalena, przedstawiona na podobieństwo Kochanki z Pieśni nad Pieśniami: „Ledwo odeszłam nieco od nich, znalazłam tego, którego kocha moja dusza. Uchwyciłam go i nie puszczę, aż go wprowadzę do domu mojej matki i do pokoju mojej rodzicielki. Zaklinam wam, córki jeruzalemskie, na gazele albo na łanie polne: Nie budźcie i nie płoszcie miłości, dopóki sama nie zechce!” (Pnp 3,4n). Gdy Maria rozpoznaje Nauczyciela, zapewne w odruchu radości i miłości pragnie objąć Jezusa, ale słyszy słowa: „Nie dotykaj mnie, …” (J 20,17), których grecka forma sugeruje nie jednorazowe dotkniecie, a objęcie, przytrzymanie wręcz, więc równie dobrze byłoby można je przetłumaczyć: „Nie zatrzymuj mnie”.  Uświadomiwszy to sobie, odkrywamy, jak wielki ładunek emocji przedstawia ewangelista tą sceną, a wraz z tym jak pięknie, wręcz poetycznie, odpowiada na ludzką tęsknotę za pełnią miłości.

Miłość, którą umiłowany Nauczyciel Marii Magdaleny wypełnił swoją śmiercią, nie ogranicza się teraz do uścisku i dotknięcia, ale umożliwia nowe spotkanie, w którym najważniejsze jest to, co Jezus czyni Marii, a co Ona powinna rozwinąć w postawie apostoła, posłanego do pozostałych braci Jezusa. Śmierć Jezusa ma nauczyć Marię, że nie może zatrzymać Ukochanego dla siebie.

Wielkanocna pełnia miłości jest więc miłością różną od typowej miłości erotycznej ukochanego i ukochanej. Nie zatrzymuje i nie pozwala się zatrzymać, gdy tymczasem miłość erotyczna obejmuje i zatrzymuje, chce posiadać na wyłączną własność. Wielkanocna pełnia miłości obdarza wolnością, w której miłości nie zatrzymuje się dla siebie, ale traktuje jako dar do rozdania wspólnocie. W tym sensie opowieść o zmartwychwstałym Jezusie Chrystusie i  Marii Magdalenie w Ewangelii wg św. Jana jest komentarzem i pięknym dopowiedzeniem opowiadania z czwartego rozdziału tejże księgi, w którym opisana jest rozmowa Jezusa z Samarytanką przy studni Jakuba (J 4,6-42). Tam również na skutek spotkania z Jezusem, Kobieta, która do tej pory nie potrafiła budować relacji z mężczyznami, dociera do źródeł miłości i odtąd nie zatrzymuje jej wyłącznie dla siebie, ale pozwala jej płynąć ku innym.

W noc pełni miłości uczmy się więc, że chociaż erotyka jest piękna i zmysłowa, nie tworzy jeszcze prawdziwej relacji. Związek, kochających się ludzi, nie wypełnia się zatrzymującym obejmowaniem i pozbawianiem wolności, ale zdolnością wypuszczenia z drapieżnych dłoni i uczynienia wolnym. Poświęcająca się miłość, której siłę ujawnia śmierć Jezusa, jest ważnym elementem każdego związku, kochających się osób.

Noc Wielkiej Pełni jest nocą pełni miłości.

Noc pełni tożsamości

Noc Wielkiej Pełni jest też nocą pełni tożsamości, do której człowiek dociera wówczas, gdy słyszy swoje imię. Dopiero po usłyszeniu własnego imienia: „Mario!” (J 20,17), wypowiedzianego na pewno z wielką miłością i czułością, płacząca przy grobie rozpoznaje Jezusa. Maria wpierw zaczęła płakać, ponieważ zabito jej umiłowanego Nauczyciela, potem także dlatego, że ktoś zabrał Go z grobu. W efekcie płakała nie tylko przez śmierć, ale i z braku dowodu na to, że śmierć jest ostateczna i nie do pokonania. Maria zapomniała, że miłość jest silniejsza niż śmierć.

A kto płacze nie tylko z powodu śmierci, a więc nad swoją śmiertelnością, ale i z braku dowodu na porażającą bezwzględność śmierci, nigdy nie dochodzi do prawdy o samym sobie. Nie jest bowiem w stanie poznać swej prawdziwej istoty, mając się za śmiertelnika, który i tak poniesie porażkę. Dopiero słysząc własne imię, wypowiedziane z miłością przez Tego, który był umarły, ale zwyciężył śmierć, człowiek może pozbyć się łez bezsilności i uwierzyć w siłę miłości.

Noc Wielkiej Pełni jest więc nocą, w której rozlega się Boże: „Moim jesteś”. Tak brzmi imię ochrzczonego. Warto wsłuchać się w to imię, żeby pozbyć się poczucia bezsilności i uwierzyć w to, że przejście przez każdą granicę jest możliwe. Jak Jakub przeszedł przez potok Jabbok i jako Izrael pojednał się z Ezawem, albo jak Jezus przeszedł przez granicę śmierci, aby jako Chrystus pojednać zwaśnionych, tak każde ludzkie przejście przez granicę oznacza nową tożsamość, którą znamionuje Boże „Moim jesteś”.

W starej postaci samego siebie przejście przez granicę, do której – miły Gościu – doszedłeś, rzeczywiście jest niemożliwe. Dlatego w Noc Wielkiej Pełni zdecyduj się na wielkanocną walkę z Bogiem o pełnię samego siebie, abyś dzięki nowej tożsamości stał się zdolny do przekroczenia tego, co Cię przerasta albo przeraża.

Noc Wielkiej Pełni jest nocą nowej tożsamości, w której możesz doświadczyć niezwykłej radości nowego początku.