Sie 11

Mit wolnej woli

Marek Uglorz | Mądrość życia | 11.08.2012 |

Mam już dość ciągłego słuchania o człowieku z wolną wolą! Przedarło się pogaństwo do luterańskiego świata i zapuściło tak głębokie korzenie, że dziś byłoby trzeba popełnić błąd sług rolnika, któremu nieprzyjaciel wysiał na polu życicę, a oni w dobrej wierze przed żniwiarzami chcieli ją wyrwać spomiędzy pszenicy (Mt 13,24-30). To jest grzech nadgorliwości, któremu do zaistnienia wystarcza przekonanie, że człowiek wie lepiej, a niszcząc chwast niszczy też dobry i pożyteczny zasiew. Dlatego wyrywać niczego nie zamierzam, ani oskarżać za zaprzaństwo, ale o właściwym znaczeniu pogańskiego mitu wolnej woli napisać muszę, żeby ewangelikom przypomnieć znaczenie ich imienia.

Postulat wolnego wyboru człowieka splótł się ze zwiastowaniem Ewangelii do tego stopnia, że wielu luteranom wydaje się dziś, że wezwanie do nawrócenia byłoby niemożliwe, gdyby nie odwołanie się do woli człowieka. Cóż za pomyłka! Pogaństwo w ewangelicznej masce, podważające sens i znaczenie najważniejszego przykazania, torujące drogę idolatrii, wróżbiarstwu, astrologii, magii i przewidywaniu przyszłości: „Słuchaj Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie! Będziesz tedy miłował pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej. Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu” (5 Mż 6,4-6).

Czy słowa: „Rzekł tedy Pan w sercu swoim: Już nigdy nie będę przeklinał ziemi z powodu człowieka, gdyż myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego” (1 Mż 8,21) są nieprawdziwe? Czy Jeremiaszowi przytrafiło się prorokować bzdury: „Czy Murzyn może odmienić swoją skórę a pantera swoje pręgi? A czy wy, przywykli do złego, możecie dobrze czynić?” (Jr 13)? Czy prawo, aby było przestrzegane, już nie musi być zapisywane w sercu: „Takie przymierze zawrę z domem izraelskim po tych dniach, mówi Pan: Złożę mój zakon w ich wnętrzu i wypiszę go na ich sercu. Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem” (Jr 31,33). Proszę zwrócić uwagę na to, że Jeremiasz znowu przypomina o pierwszym, najważniejszym i w istocie jedynym przykazaniu Żydów i chrześcijan, z którego wynikają pozostałe. Zresztą być może należałoby uznać, że są jedynie jego praktyczną konkretyzacją. Wreszcie, czy wyznanie ap. Pawła: „Wiem tedy, że nie mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro; mam bowiem zawsze dobra wolę, ale wykonania tego, co dobre, brak; Albowiem nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię” (Rz 7,18n) przestało być aktualne?

Jak długo jeszcze będziemy zatruwać swoje myśli i słowa mitem wolnej woli i zanęcać innych prometejskim nieszczęściem, zamiast zwiastować im żywego Boga i darowywać błogosławioną i szczęśliwą niewolę w służbie Jezusa Chrystusa? Posłuchajcie! Pogański postulat wolnej woli, nawet jeśli w jakiejś utajonej formie odnajdujecie go w biblijnych tekstach, nie jest tak po prostu mitem o spełnionym i szczęśliwym człowieku, a mówiąc inaczej afirmacją ludzkiego bycia wobec Boga i człowieka, ale co najwyżej jest jakimś wskazaniem powinności, czyli wezwaniem, w świetle którego człowiek powinien czuć się odpowiedzialny za siebie, bliźniego i stworzenie.

Posługując się pogańskim mitem wolnego wyboru ściągamy na siebie oraz innych  nieszczęście, bo – jeśli nam wierzą – szukają spełnienia w oparciu o własne siły, obojętnie czy w pełnieniu dobrych uczynków, czy w podejmowaniu dobrych i właściwych decyzji. W efekcie dzielą los Prometeusza: zazdroszcząc bogom ich mocy, kradną ją. Niestety wciąż pozostają tylko ludźmi i doświadczają tragicznych skutków swoich  działań, bo sęp nieustannie szarpie ich wątrobę, ale oni uciec nie potrafią, skoro są przykuci do skały niespełnienia i nienasycenia własnych namiętności. Bezsilni, oszukani przez ludzi Chrystusa i podobno Jego Ewangelii, cierpią egzystencjalny ból niemożliwości wypowiedzenia słów: „Wykonało się” (J 19,30).

Porzućmy grecki symbol Prometeusza i mit wolnej woli, bo jesteśmy ludźmi Boga, który w Jezusie Chrystusie jest zbawiającą obecnością Miłości. Wybór dokonał się na krzyżu i przez krzyż. To jest Boży wybór grzesznego człowieka, który za Katarzyną ze Sienny powinien codziennie wyznawać: „Jestem zero plus grzech”. Nasze zbawienie jest co najwyżej przyzwalającym przyjęciem do wiadomości, że żyjemy z Boga, w Bogu i dla Boga. Nie żyjemy więc sobą i dla siebie, ale obecne życie nasze w ciele, jest życiem w wierze w Syna Bożego, który nas umiłował i wydał za nas samego siebie (por .Ga 2,20). Przestańcie ludzi przykuwać do skały i nie wydawajcie ich wątrób na pastwę religijnych i moralizujących sępów, bo upokorzeni giną w stresie niemożności.

Słuchaj Izraelu, Pan jest twoim Bogiem: twoją miłością; twoim wyborem; twoją wolnością; twoim spełnieniem; twoim Chrystusem!