Lis 8

[nggallery id=158]

Jest! Tajemnica pozwoliła mi raz jeszcze wedrzeć się w prześwit rozumienia.

Co i jak mówić, żeby idea zbawienia była zrozumiała przez współczesnego człowieka? Symbol ratunku jest dobry, ale nie do wszystkich przemawia, bo wielu jest przekonanych, że uratowali się sami.

Idea zbawienia, czy między innymi i przede wszystkim nie jest proroctwem o człowieku? Proroctwem o istocie, która wciąż ma nadzieję? Słowem nie tylko do ludzi Chrystusa, ale i tych, którzy horyzont ograniczyli do „dziś”? Bo nawet oni wciąż czekają nad dzień, w którym uda im się pokonać strach i sformatować samych siebie na nowo.

Czy nie jest sposobem na uaktywnianie w człowieku tego wszystkiego, co jest ufne, spokojne, a dzięki temu twórcze? Idea zbawienia jest proroctwem o człowieku, któremu Bóg powierzył największe tajemnice, łącznie z samym sobą, żeby styczna widnokręgu i nieba wciąż się oddalała, była nie do zawładnięcia i dojścia, ale wciąż zapraszała, jak Abrahama: „Bądź pewien, że idziesz, gdzie wzrok nie sięga i nawet nie przeczuwasz, co cię czeka, jednak na tej pewności się oprzyj!”. Teologia zbawienia jest wyzwalaniem ostatniej iskry nadziei i ostatnich sił. Jest poruszaniem się w przestrzeni niewyobrażalnego i nieweryfikowalnego Boga, a to znaczy też życia, dobra, prawdy i miłości.

Jak to dobrze, że istnieją jesienne noce, melancholijne, otulone mgłą; noce, które cichym, kobiecym głosem zapraszają: „Dotknij mnie, wejdź w mą tajemnicę. Nie bój się ciemności w sobie”. Noce dobrej herbaty i modlitwy o siebie.