Wrz 5

Nadchodzi jesień, a wraz z nią wiatry, które drzewa pozbawią liści i zwiastują rychły chłód oraz ciemność. Wiatr nie jest miły ani bezpieczny. Człowieka może przeszyć chłodem, a z budynku zerwać dach. Gdy zrywa się wiatr czujemy się źle i niepewnie. Szukamy wówczas przytulnego i ciepłego kąta, spokoju wewnątrz domu. Wiatr demoluje świat i odbiera spokój ludzkiemu sercu. Wiatr niepokoi. Wiatr zawsze zwiastuję zmianę. Czy wiatr ma coś wspólnego z chrześcijaństwem?

Przypomnijmy sobie Nikodema, starszego mężczyznę, faryzeusza i żydowskiego dostojnika. Pod osłoną ciemności przychodzi do Jezusa. Może chce podyskutować o teologii?  Na pewno reprezentuje wszystkich, którzy wiedzą: „Wiemy, że przyszedłeś od Boga jako nauczyciel; …” (J 3,2). Nikodem zatem już wie. Już zdążył umieścić Jezusa w teologicznym schemacie. I zanim zdążył zadać pytanie, usłyszał: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (J 3,3). No cóż? Nikodem zapewne miał rozległą wiedzę, ale nie wiedział rzeczy podstawowej, a mianowicie że mądrość i życie musi budować na innym fundamencie. Spotkanie z Bogiem nie jest rzeczą wiedzy, ale nowego życia, które jest z Boga: „Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić. Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie;…” (J 3,7n).

Nikodem mówi: „Wiemy”, Jezus ripostuje: „…nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie;…”. Twoja wiedza – Nikodemie ­– nie jest w stanie mnie określić, nazwać, ani wtłoczyć w żaden schemat. Jestem zawsze większy od ludzkiej wiedzy. Jestem jak duch – wiatr, który przychodzi nie wiadomo skąd i odchodzi nie wiadomo gdzie. Gdy się pojawiam, budzę niepokój, demoluję uporządkowany świat religijnych ludzi. W mojej obecności wszystko musi ulec zmianie!

Co przydarzyło się staremu Nikodemowi, który rozmową z Jezusem być może chciał przygotować się do śmierci, a usłyszał, że wpierw musi się narodzić, to niedługo potem zaskoczyło też grono, mocno zaniepokojonych mężczyzn, ukrytych za zamkniętymi drzwiami: „A gdy nadszedł dzień Zielonych Świat, byli wszyscy razem na jednym miejscu. I powstał nagle z nieba szum, jakby wiejącego gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli ” (Dz 2,1n). W ten sposób powstało chrześcijaństwo.

Nieprawdopodobne? Do wnętrza, gdzie zgromadzili się ludzie, nie mający pojęcia, co począć ze swoim życiem, wtargnął wiatr i w jednej chwili wszystko odmienił.

Aż trudno uwierzyć, że chrześcijaństwo jest z wiatru, ale tak jest, a nam pozostaje wyciągnąć wnioski. Mnie najbardziej dziwi nie to, że chrześcijaństwo jest z Bożego wiatru, ale to, że większość chrześcijan nie chce tego przyjąć do wiadomości. Specjaliści od wiedzy i teologicznych dysput, którzy robią kariery w konsystorzach, episkopatach i na teologicznych fakultetach, wszelkimi sposobami ryglują drzwi przed podmuchami Bożego wiatru. Pod osłoną ciemności zadają pytania, na które znają odpowiedzi, ale nie mają odwagi wystawić głów na wiatr, aby pozwolić działać Duchowi. Tworzą zamknięte gremia i dbają o drzwi, żeby były dobrze zamknięte przed nieznanym i niepewnym, a nie mają odwagi otworzyć swoich serc na wiatr, aby Duch mógł zaktualizować plany i skorygować decyzje.

Chrześcijanie częściej zarządzają Duchem, aniżeli oddają się Jego działaniu! Boży wiatr jest zbyt niebezpieczny. Łudzą się, że można go dozować; że z jego pomocą da się uporządkować nieco spraw, zalegalizować wybory i podtrzymać decyzje, podjęte w gęstej sieci intryg. Przecież zawsze można zaśpiewać Veni Creator! Przecież jest niemożliwe, żeby Bóg odmówił posłania swojego wiatru tylko w takiej sile, aby niczego nie wywrócił.

Tymczasem Boży wiatr nie jest ani od drobnego retuszu, ani od potwierdzania ludzkich wyborów. Gdy wieje, demoluje świat i odbiera spokój ludzkiemu sercu. Zawsze niepokoi i zwiastuje zmianę. Boży wiatr w ludzkich dziejach i w człowieczym sercu jest elementem wywrotowym, a jednocześnie zalążkiem nowej jakości. Nie ma szacunku nawet dla siwej głowy, którą rodzi na nowo… Nie ma też względu na szacowne gremia i aprobowane przez większość decyzje. Gdy wieje, zaskakuje nowością rozwiązań i inspiracji, ale trzeba mieć odwagę bycia przygotowanym na zupełnie nowy porządek.