Gru 27

Choinka

Marek Uglorz | Mądrość życia | 27.12.2012 |

Zwyczaj zdobienia domów w czasie przesilenia zimowego wiecznie zielonymi roślinami jest bardzo stary. Wiemy o tym, że Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą bądź bluszczem, kiedy przygotowywali się  do świątecznych obchodów boga urodzaju, Saturna, przypadających na dni od 17 do 24 grudnia. Odbywały się wówczas procesje ze światłem i obdarowywanie prezentami.

W wielu kulturach i religiach zimozielone rośliny, przede wszystkim iglaste, od dawien dawna uchodziły za symbol życia, płodności, odradzania się. Na przykład Germanie w porze zimowej zawieszali zielone gałęzie jodłowe na drzwiach wejściowych, w stajni i pod sufitem w pomieszczeniach mieszkalnych. Wierzono, że ostre szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. Zwyczaj ten był pielęgnowany przez długi czas, nawet wówczas, gdy chrześcijaństwo od dawna było obecne w Europie. W tej porze roku, gdy przyroda nie dawała człowiekowi żadnego pożywienia, zielone gałązki przynosiły nadzieję na nadejście wiosny. W średniowieczu ozdabiano i wystawiano drzewka np. podczas świąt rycerskich, jednak tylko podczas imprez publicznych i poza pomieszczeniami mieszkalnymi. Jednym z takich świątecznych drzewek była niegdyś również choinka.

Zwyczaj ustawiania choinek w domach w okresie Bożego Narodzenia pochodzi z Niemiec. Drzewko bożonarodzeniowe pojawiło się w XVI w. najprawdopodobniej wpierw w Alzacji. Prawdopodobnie tam zaczęto wstawiać choinki do domów i ubierać je jabłkami oraz papierowymi ozdobami. Zwolennikiem tego zwyczaju miał ponoć być sam ks. Marcin Luter. Sztych Łukasza Cranacha Starszego, datowany na 1501 bądź 1509 r., jest najstarszym zachowanym dowodem tej tradycji – przedstawia m.in. choinkę, przystrojoną gwiazdami i świecami.

W Polsce zwyczaj przybierania izby w Wigilię Bożego Narodzenia znany był od bardzo dawna pod postacią tzw. podłaźniczki i sadu oraz ustawiania snopów zboża. Podłaźniczka to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami, orzechami i jajkami (symbolem życia) i zawieszana nad drzwiami sieni, w domu stawiana w kącie tzw. czarnej izby oraz w oborze. Była symbolem życiodajnej siły słońca, ochroną domu i mieszkańców od złych mocy i uroków. W niektórych okolicach w Wigilię zawieszano „sad”, czyli krążek wypleciony ze słomy z ażurową kulą, czyli „światem” w środku. Koło i kulę, będące elementami „sadów”, uważano za symbole wieczności i porządku w kosmosie.

Religijna symbolika drzewa nie jest przypadkowa. Już samo w sobie drzewo budzi podziw i podobnie do rozgwieżdżonego nieba może być źródłem wewnętrznych przeżyć oraz religijnych doświadczeń. Dawni ludzie lokowali w drzewie wyraz wyższej mocy. Drzewo było dla nich teofanią, obrazem kosmosu i symbolem życia. Symbolika wywiedziona z pionowej formy przekształca bowiem miejsce, w którym rośnie drzewo, w oś świata, w centralne miejsce kosmosu, w którym człowiek przeżywa najważniejsze chwile i doświadcza objawienia prawdy, stąd także w ogrodzie Eden szczególne znaczenie miały dwa drzewa: drzewo życia i drzewo poznania dobra i zła (1 Mż 2,8).

W wierzeniach ludzi od najdawniejszych czasów pojawia się drzewo kosmiczne, umiejscawiane w sakralnym centrum świata. Dawne wyobrażenia czyniły z drzewa łącznik między niebem i ziemią, a nawet podziemiem. Z tego względu drzewa sadzono w pobliżu miejsc kultu, na przykład kaplic, cmentarzy, kościołów. Umieszczanie drzew na mogiłach łączyło się z chęcią zapewnienia zmarłym możliwości odrodzenia, jednak później traktowane było jako działanie obronne, mające chronić żywych przed szkodliwym działaniem pogrzebanych. W kulturze ludowej panowało przekonanie o możliwości przemiany człowieka w drzewo, które zachodzi w momencie wzrastania drzewa posadzonego na mogile zmarłego. Motywy te pojawiają się w wierzeniach i kulturze wielu ludów.

Świąteczna choinka, symbolizująca Zbawiciela, przypomina o tym, że Bóg na trwałe połączył ziemię z niebem. W cieniu tego drzewa słychać obietnicę, którą otrzymał Jakub, śniący o drabinie do nieba, że Bóg będzie mu towarzyszył  i błogosławił, aż przyprowadzi go z powrotem do ziemi, którą dał jego ojcom. Spożywając w jej blasku i pięknie świąteczne posiłki, możemy sobie przypominać Ewangelię o Bogu, który w Chrystusie wszedł w nasze serca i domy, aby wypędzić z nich demony lęku, wrogości, bezsilności i zazdrości. Pośród ciemnej i zimnej nocy Chrystus wnosi w nasz świat ciepło i światło.

Choinka jest też obrazem ściętego drzewa, które bezustannie wypuszcza zielone pędy. Adwentowa obietnica z Księgi proroka Izajasza, że z pnia Jeskego wyrośnie odrośl, choinką jest zobrazowana w bardzo wymowny sposób. Właśnie tam, gdzie doznajemy klęski, gdzie zostało coś w nas odcięte, gdzie droga dalej już nie prowadzi, tam narodziny Chrystusa dają nam pewność, że coś nowego w nas się otwiera; że coś jeszcze z nas wyrośnie, co będzie autentyczne i piękniejsze od wszystkiego, co było dotychczas.

Jest jeszcze zapach, cudowny zapach zielnej jodły, świerka czy sosny. Gdy go wdychamy, nie tylko powracamy w cudowny czas dzieciństwa, ale też wszystkimi zmysłami  doświadczamy Bożej tajemnicy. Bóg zamieszkał wśród nas. Jego bliskość rozprzestrzenia zapach delikatności, czułości, dobra i bezpieczeństwa. Bóg mieszka między nami, a skoro tak, powinniśmy w naszym domu, w gronie rodziny, przyjaciół, sąsiadów, poczuć się u radośnie i szczęśliwie, jak w niebie.