Paź 30

[nggallery id=144]  Zdjęcie: Join Hands, Kalendarz 2011, wydawnictwo Tushita

„A gdy wzeszła zorza, przynaglali aniołowie Lota, mówiąc: Wstań, weź żonę swoją i dwie córki, które się tu znajdują, byś nie zginął wskutek winy tego miasta. Lecz gdy się ociągał, wzięli go owi mężowie za rękę i żonę jego za rękę, i obie córki jego za rękę, bo Pan chciał go oszczędzić, i wyprowadzili go, i pozostawili poza miastem” (1 Mż 19,16n).

O świcie, gdy ustępuje ciemność, dłoń chwyta za dłoń i wyprowadza poza miasto. Przyznajmy – dziwne miejsce ocalenia. Kojarzy się nam raczej, że powinno być na odwrót, zwłaszcza w czasach biblijnych patriarchów, gdy na pustyni, pomiędzy miastami i oazami, często rządziły bandy rabusiów.

Dłoń wyprowadza poza miasto, poza mury, czyli gdzie?  Tam, gdzie człowiek traci poczucie bezpieczeństwa: „Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. Wyjdźmy więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego. Albowiem nie mamy tu miasta trwałego, ale tego przyszłego szukamy” (Hbr 13,12-14).

Chcesz człowiekowi pomóc? Chwyć mocno jego dłoń i wyprowadź poza miasto, poza miejsce, w którym czuje się bezpiecznie. Wyprowadź go poza zadomowienie, aby przestał budować na tym, co do tej pory było mu bliskie, co było jakąś istotna wartością. Może była to szczególna wartość etyczna, wyniesiona z domu; może wspominanie dzieciństwa i opieki rodziców; może religijne doświadczenia; a może majątek albo jakaś umiejętność? Wyprowadź go poza mury bezpieczeństwa, które sam sobie stworzył, i koniecznie zabroń oglądać się wstecz, aby nie stał się słupem soli, pamiątką przeszłości i tęsknoty za domem.

Jezus umiera poza murami, w doświadczeniu totalnego opuszczenia. Na Golgocie ginie człowiek, który nie wypuścił dłoni z dłoni. Kto chce wyobrazić sobie człowieka wielkiej mocy, musi być przygotowany na przyjęcie obrazu Golgoty. Tylko trzymając dłoń w dłoni tego, który jest posłany, można w pokoju wyjść poza mury zadomowienia i zaufać, że nawet śmierć ma sens.

Nie wyprowadzacie nikogo na szafot ani krzesło elektryczne, ale wyprowadzacie poza mury w świat, który stał się wrogi, obcy, nieznany. Mocno uściśnijcie dłoń wyprowadzanego, aby miał odwagę nie odwrócić się i wrócić, bo wtedy – jak żona Lota – stanie się pomnikiem, a więc czym? Pamiątką samego siebie. Recydywa zawsze jest stanem gorszym od pierwszego odosobnienia. Recydywa utrwala starą postać człowieka, jak sól utrwaliła żonę Lota.

Jesteście aniołami, ratującymi z zadomowienia wewnątrz więziennych murów, aby człowiekowi pokazać przyszłość. Uświadomić, że przeszłość jest iluzją, a rzeczywista jest wyłącznie przyszłość. Kto żyje iluzjami, brnie w ciemność.