Lut 8

Wieża życia

Marek Uglorz | Aktualności, Mądrość życia | 08.02.2016 |

indeksimages

Jednym z największych nieszczęść, które nas spotyka, jest ciągłe porównywanie się z innymi, czego niestety uczymy się już w rodzinnych domach, a co skutecznie utrwala system edukacyjny i korporacje. Z tego powodu wielu z nas traci, bądź nigdy nie dociera do prawdy o sobie, i nie rozwija poczucia wyjątkowej wartości samego siebie, niezbędnej do zdrowego, szczęśliwego i usatysfakcjonowanego życia. To rodzi przeróżne komplikacje w życiu społecznym i jest przyczyną wielu problemów psychicznych, które z biegiem czasu dają o sobie znać w postaci chorób somatycznych (tzw. cielesnych).
Dlatego w dobrym wychowywaniu dzieci, bądź w terapii, gdy dorosły człowiek ma już problemy na skutek niskiego poczucia wartości, wielką rolę, której nie sposób przecenić, odgrywa pytanie o to, czy w wizerunku samego siebie nie hołdujemy iluzjom, które uniemożliwiają nam skuteczną budowę życiowej wieży.
Swoim kształtem wieża przypomina człowieka, który po pierwsze musi mieć porządny fundament, to znaczy musi być świadomy swojej tożsamości; po drugie musi być wyprostowany, a więc odważnie i z radością spoglądać w przyszłość swojego życia i nie bać się spotkania z drugim człowiekiem; po trzecie mieć głowę w chmurach, a więc być szczęśliwymi, spokojnym i radosnym. Jednak tę życiową postawę osiąga tylko taki człowiek, który swojemu życiu świadomie nadaje sens i dlatego budowanie wieży jest z kolei obrazem nadawania życiu sensu.
Niestety stanowczo za często porównujemy się z innymi, pragnąc być takimi, jak oni, lub tworzymy własny idealny wizerunek, który usiłujemy urzeczywistniać. W efekcie przeżywamy później rozczarowanie, ponieważ nie uda¬je nam stać się takimi, jakimi chcielibyśmy być. Nasze wyobrażenia o nas samych są albo zbyt wielkie, albo zbyt małe.
Starożytni Grecy znali mit o Prokruście, zbójcy, który zmuszał podróżnych do położenia się w swym łożu i tam dopasowywał ich do jego długości. Tych, którzy byli zbyt niscy, rozciągał, tym zaś, którzy wystawali poza łoże, obcinał członki. I jedni, i drudzy ginęli. Mit nie wziął się z czystej fantazji. Niestety samych siebie często kładziemy w takim prokrustowym łożu, które jest dla nas zbyt małe lub zbyt duże.
Musimy rozstawać się z takimi fałszywymi wizerunkami przez odkrywanie rzeczywistego i prawdziwego wizerunku samych siebie. I tego problemu dotyka opowiedziana przez Jezusa krótka przypowieść o budowie wieży (ŁK 14,28-30). Jezus uświadamia nam, że powinniśmy dokładnie sprawdzić, jaki materiał mamy do dyspozycji: „Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy, czy ma na wykończenie?” (Łk 14,28). Są nim nasze uzdolnienia, umiejętności i życiowe doświadczenia, a także zranienia i blizny. Historia naszego życia stanowi materiał, któremu do ostatniego dnia powinniśmy nadawać odpowiedni kształt. Musimy pracować tak, jak pozwala nam na to posiadany materiał i dlatego nie wolno nam porównywać się z innymi, tworząc abstrakcyjne obrazy samych siebie. Wielu z nas przed przystąpieniem do budowania wieży życia wpierw rozgląda się po sąsiadach. Możemy wówczas odnieść wrażenie, że jeden buduje z drogich kamieni, drugi z marmuru, trzeci ze szlachetnych kruszców, a nam dostały się deski, słoma i błoto. Jakże z tak nędznego materiału cokolwiek wybudować?
Taki punkt wyjścia to zapowiedź życiowego dramatu. Żeby go uniknąć musimy uczyć się życia w prawdzie, także o samych sobie, aby mieć jasną wizję, jaki kształt dla naszej wieży życia będzie najodpowiedniejszy i po prostu każdego dnia ją świadomie realizować. Mamy budować własną wieżę, nie porównując jej z budowlami wzniesionymi przez innych.
Każdą wieżę – o ile materiał, z którego ją wzniesiono, został dobrze wykorzystany – cechuje indywidualne piękno. Nie powinniśmy zatem spoglądać na wieże innych ludzi i kierować się lękiem bądź fantazjami o naszej wielkości. Punktem wyjścia niech będzie rzeczywisty obraz, który w sobie odkrywamy i jest Bożego autorstwa. Nauczmy się tez z szacunkiem i wdzięcznością obchodzić z materiałem, który Stwórca dał nam do dyspozycji, abyśmy z niego wybudowali wieżę życia. Z absolutnie wszystkiego możemy śmiało budować. Czy to jest nasz duchowy świat, czy cielesne walory, wykorzystać trzeba wszystko. Także dotychczasową historię własnego życia, uzdolnienia i umiejętności, ograniczenia, czyhające na nas zagrożenia, doświadczenia miłości oraz zranienia, których doznaliśmy. Z tego wszystkiego można ukształtować własną budowlę, która na pewno zachwyci każdego. Musi jednak spełnić jeden warunek, a mianowicie zostać ukończona
Krótką przypowieścią o budowie wieży Jezus zachęca nas do rozstania się z iluzjami i skłonnościami do umniejszania samych siebie. Jednocześnie motywuje, abyśmy z zapałem budowali własne wieże, czyli swojemu życiu nadawali sens, który sprawi, że będziemy szczęśliwi i usatysfakcjonowani. Pomiędzy wieloma innymi nasza wieża nie musi być ani wyższa, ani niższa Ma wyglądać po prostu tak, aby pasować do nas i historii naszego życia.

24