Mar 1

Historia

Słowo kawa pochodzi od arabskiego quahwah, znaczącego tyle, co wino, napój roślinny. A ponieważ wino jest przez islam zakazane, więc to kawa stała się winem islamu.

Według jednej z legend kawę odkryły kozy, które po zjedzeniu owoców z krzewu kawowca brykały bardziej niż zwykle, co dało do myślenia wędrującemu po Afryce sufiemu Shaikh ash-Shadhilemu. Spróbował zjadanych przez nie owoców i odkrył, że również na niego działają pobudzająco. Druga, bardzo podobna historia, odkrywcę upatruje w etiopskim pasterzu o imieniu Kaldi, który zainspirowany zachowaniem swoich zwierząt również spróbował czerwonych owoców i zapomniał o zmęczeniu.
Trudno dociec jak było naprawdę, ale faktem jest, że owoce kawowca wykorzystywane były w Etiopii już w I tysiącleciu p.n.e. Spożywano je gotowane z dodatkiem masła i soli, lecz nie uprawiano, tylko zbierano ze stanowisk naturalnych. Na początku była spożywana sporadycznie, to znaczy w razie potrzeby, np. bitwy, aby wojownicy nie tracili sił. Należy przypuszczać, że zauważyli to mnisi, którzy przygotowywali wywar z owoców kawy, dzięki czemu mogli spędzać długie nocne godziny na modlitwach. Celowe plantacje mogły pojawić się w V lub VI w. n.e.

1_img_2871

Przypuszczalnie w XIII lub XIV w. kawa zostały przywieziona przez kupców arabskich do Jemenu, skąd także współcześnie pochodzą jedne z najlepszych i najdroższych ziaren. Prawdopodobnie tam opracowano metodę preparowania nasion przez prażenie i wytwarzanie z nich napoju, który Beduini rozpowszechnili w całej Arabii. Już w końcu XV wieku, arabski port Al-Mucha, położony na południowym krańcu Morza Czerwonego, stał się dużym ośrodkiem handlu ziarnami rośliny zwanej kohwet. Wraz z arabską ekspansją zwyczaj picia kawy rozpowszechnił się na całym Bliskim Wschodzie. Początkowo budził wiele nieufności, czy wręcz niechęci. Spożycie kawy zostało zabronione w Mekce w roku 1511, a w Kairze w 1532. Niemniej ów aromatyczny napar podbijał serca i podniebienia muzułmanów w tak szybkim tempie, że zakazy wkrótce ustały i w 1554 w Stambule oficjalnie otwarto pierwszą kawiarnię.

7

Do chrześcijańskiej Europy kawa dotarła dzięki imperium tureckiemu na przełomie XVI i XVII wieku. Jednak mała czarna, pita przez sufich – muzułmańskich ascetów, którzy pobudzali się nią podczas nocnych modłów, w chrześcijańskim świecie długo uchodziła za napój szatana. Na szczęście podobno XVI-wiecznemu biskupowi Rzymu, Klemensowi VII, napój zasmakował na tyle, że był skłonny go ochrzcić i w ten sposób szatana usunąć z ziaren kawy.

images

Pierwsza kawiarnia w Europie Środkowej powstała w 1645 r. w Wenecji, na placu św. Marka. W ślad za nią poszły Oxford i Londyn w roku 1650 lub 1652. We Francji pierwsze bary kawowe powstały w Marsylii, około 1659 r. i w Paryżu w 1672 r. Jednak za pierwszą prawdziwą kawiarnię paryską uchodzi Cafe Procope, która została otwarta dopiero w 1689 r. przez Sycylijczyka Francesco Procopio de’ Coltelli.

cafe-milano1

Do Niemiec kawa dotarła stosunkowo wcześnie przez Francję. Pierwsze napary było można skosztować w Bremie w roku 1673. Tam też w roku 1697 powstała kawiarnia – Brehmer Kaffeehaus – w domu Schüttinga. W roku 1675 znany była już na dworze książęcym w Berlinie, jednakże pierwsza kawiarnia w tym mieście datowana jest dopiero na rok 1721. W Hamburgu kawiarnia pojawiła się w 1679 r., a po niej powstały kolejne: w Ratyzbonie w 1686 i w Lipsku w 1694 r. W międzyczasie, bo w1683 r., zdarzyło się oblężenie Wiednia przez Turków. W porzuconym obozie zwycięzcy znaleźli 500 worków kawy i odtąd także mieszkańcy Wiednia tworzą swą kulturę wokół jej cudownego smaku i zapachu.

4

Monopol rynku kawowego, pozostający we władaniu Arabów, został złamany wraz z rozpoczęciem epoki kolonialnej. Nieuniknione było, że wcześniej czy później ziarna zostaną wykradzione i trafią na plantacje w różne rejony świata. Stworzona przez Holendrów Kompania Wschodnio-Indyjska w 1658 roku założyła pierwsze plantacje na Cejlonie, potem na Jawie, co na jakiś czas zapewniło Holandii hegemonię w handlu kawą. Francja pierwsze plantacje założyła na Martynice. Wkrótce uprawę kawy rozpoczęto również w Gujanie Francuskiej. W 1719 Portugalczycy wykradli z Gujany sadzonki i założyli pierwsze plantacje w Brazylii. Dzięki nim do roku 1800 kawa zmieniła się z używki dla elit w ogólnodostępny napój dla każdego. Przez cały wiek XIX i pierwsze dekady XX Brazylia pozostawała głównym producentem i niemal monopolistą na rynku kawy. Dopiero w ko-lejnych latach polityka utrzymywania wysokich cen otworzyła drzwi dla kolejnych państw: Kolumbii, Gwatemali i Indonezji.

1260463690_320

Gatunki

Kawa należy do rodzaju Rubiaceae, gatunku Coffea. Pomimo, że do rodzaju Rubiacae zalicza się dziesiątki tropikalnych roślin, aż 99% produkcji kawy opiera się na ziarnach dwóch gatunków.

Arabica (Coffea arabica)
Najpopularniejszy i najlepszy gatunek. Odkryta w Jemenie, rozwija się w najwyższych partiach gór. Uprawiana jest w Afryce, Ameryce Południowej i w Azji. Jest rośliną samo-zapylającą się. Jej ziarna są dość twarde, dają aromatyczny napar.
Zawartość kofeiny: 1-1,7%

Robusta (Coffea canephora)
Odkryta dopiero w XIX w. rośnie szybciej niż arabica i wcześniej owocuje, jest bardziej odporna na zmiany klimatu, choroby i szkodniki, ale w smaku gorsza od arabiki. Jest bardziej gorzka i zawiera więcej kofeiny – 2-4,5%

budapest-cigar-bar-01-boscolo-hotel

Wygląd ziaren obu tych gatunków jest różny. Ziarna arabici są płaskie, nieco podłużne i mają lekko zielonkawy kolor. Z kolei ziarna robusty są nieco mniejsze, bardziej owalne, a barwa – od bladozielonej do szarawej – zależy od odmiany. Arabica i robusta mają inne wymagania podczas uprawy. Ta druga jest zdecydowanie łatwiejsza w uprawie. Rośnie na całym świecie, w regionach strefy międzyzwrotnikowej. Olbrzymie plantacje robusty są w Wietnamie, Brazylii, Ugandzie i Kamerunie. Zdecydowanie bardziej wymagająca jest uprawa krzewów arabici. Dobre ziarna tego gatunku są zbierane na plantacjach usytuowanych na wysokości od 1 do 2 tys. m n.p.m. Dodatkowo najlepiej, aby to były wilgotne tropiki z temperaturami od 15 do 30 stopni C. Takie wymagania powodują, że największe plantacje arabici rosną w Brazylii, Etiopii, Indonezji, Jemenie i na Jawie. Arabica i robusta mają jeszcze jedną zasadniczą różnicę, niewidoczną gołym okiem. Roślina arabici ma po 44 chromosomy w każdej komórce, a robusta o połowę mniej, dlatego łatwiej się ją uprawia. Jest też bardziej odporna na szkodniki i drobnoustroje chorobotwórcze.

Różnicę między arabicą i robustą wyczuwa się także w smaku. Kawa z ziaren arabici jest łagodna w smaku, niekiedy – w zależności od odmiany – można w niej wyczuć korzenny lub czekoladowy posmak. Z kolei napar z ziaren robusty jest mniej delikatny, ma ostrzejszy, bardziej gorzki i nieco cierpki smak.

Śladowo wykorzystuje się jeszcze kawę liberyjską (Coffea liberica) i kawę wyniosłą (Coffea excelsa).

9

Uprawa

Owoce kawowca podobne są do wiśni. Jednak to nie owoce są najważniejsze, ale pestki. Dojrzałe owoce mają kolor ciemnoczerwony, ich miąższ jest słodki i zawiera zwykle dwa ziarenka okryte twardą łuską – tzw. pergaminem, pod którym jest jeszcze wewnętrzna osłonka zwana srebrną skórką. Wiśnie arabici dojrzewają od 6 do 8 miesięcy. Owoce robusty potrzebują na to od 9 do 11 miesięcy. Drzewko kawowca ma ciemnozielone, błyszczące liście, które rosną parzyście. Największe zbiory daje po 4-6 latach od zasadzenia. Zwykle przycinane jest do wysokości 2m dla ułatwienia zbiorów. Na jednym drzewku mogą równocześnie występować dojrzałe i niedojrzałe owoce przez cały rok. Jego delikatne białe kwiaty mają zapach podobny do pomarańczy.

s1578

Kawa wymaga specjalnych warunków, dlatego uprawiana jest głównie wokół równika.
Ponieważ rośliny nie mogą stać w pełnym słońcu, więc w ich sąsiedztwie sadzi się wyższe drzewa, aby dawały cień. Nie toleruje również zdecydowanie niskich temperatur oraz wahań poziomu opadów.

Ziarna najwyższej jakości oznaczane są SHB (strictly hard bean), co znaczy, że są to wyłącznie twarde ziarna. Nazwa używana jest zamiennie z SHG (strictly high grown), czyli z wyłącznie wysokich upraw. Ten skrót oznacza, że ziarna pochodzą z plantacji położonych co najmniej 1500 metrów nad poziomem morza. Kawa z tego typu upraw uważana jest za najlepszą na świecie.

caffè4-620x412

Przygotowanie ziaren

Metoda mokra
Najpierw owoce umieszczone są w maszynach do oddzielenia miąższu. Potem moczy się je w wodzie i około doby poddaje fermentacji. Po spłukaniu strumieniem wody, która oczyszcza je z warstwy ochronnej, zostają rozłożone na matach do wysuszenia lub robi się to w specjalnych suszarkach. Następnie maszyna do złuszczania usuwa łuskę pergaminową i srebrną skórkę, pod którą jest zielone ziarno

1

Metoda sucha
Jest to metoda pierwotna. Owoce rozrzuca się na matach, aby suszyły się na słońcu 2-3 tygodnie. Gdy pojawią się ziarna, są one często obracane, aby schły równomiernie. Potem ziarna wrzucone są do specjalnych łuszczarek, które usuwają suchą już otoczkę pergaminową. Metoda ta wymaga suchej pogody. Aby wyeliminować odpady stosuje się dodatkowe maszyny lub przebiera się ziarna ręcznie

DSC_8537

Palenie kawy
Kawa palona ma o wiele lepszy smak niż surowa. Podczas gdy kawa zielona zawiera tylko około 25 związków aromatyczno-smakowych, to kawa wypalona ma ich już ponad 700!. Aby zachować najwyższą jakość palenie najczęściej odbywa się w kraju przeznaczenia. Przez 15 minut kawa jest poddawana temperaturze ok. 200-300 stopni C. Dzięki temu uzyskuje się prawie wszystkie jej walory: aromat, kolor, kruchość. Im wyższa temperatura tym ciemniejszy kolor i bardziej cierpki smak. Są trzy stopnie palenia – jasne, średnie i ciemne. Im ciemniejszy brąz tym mocniejsza kawa.

DSC_8526

Badania dowodzą, że wypalone ziarna kawy tracą swój magiczny aromat już po 2 godzi-nach, a kawa zmielona nawet po godzinie. Dlatego po zakupie kawy należy ją natychmiast przesypać do próżniowego opakowania, które nie tylko pozwoli aromat zachować na dłużej, ale także ochroni kawę przed przejęciem obcych zapachów. Troska o zachowanie aromatu jest tym większa, że pomimo wieloletnich starań, aromatu kawy nie udało się odtworzyć w żadnym z laboratoriów na całym świecie. I choć przy dzisiejszych technologiach wydaje się to wręcz niemożliwe, mieszanka ponad 700 związków aromatycznych, które tworzą niezapomniany zapach i smak kawy, wciąż pozostaje poza ludzkim zasięgiem.

DSC_8518


Lut 28
Głęboka, życiowa zmiana przede wszystkim zawsze jest rozciągnięta w czasie. Jest destrukcyjna, bo obejmuje procesy poznawcze, ogranicza przekonania, narracje życiowe, wspomnienia, fantazje. Obejmuje także procesy emocjonalne, ogranicza zdolność kontaktowania się z samym sobą w zakresie rozpoznawania, nazywania i adekwatnego przeżywania emocji. Wielu doświadcza wówczas czegoś na kształt emocjonalnego paraliżu, głębokiego do tego stopnia, że ludzie religijni często tracą zdolność samodzielnej modlitwy i żeby mimo wszystko utrzymywać modlitewny kontakt z Bogiem modlą się gotowymi for-mułami. Dlatego, gdy nadciąga życiowy kryzys, większość z nas ma ochotę zaszyć się w swoim domu-twierdzy, żeby przeczekać i ponieść jak najmniejsze straty. Zaczynamy bać się przyszłości i mamy wrażenie, że wpadamy w czarną dziurę a najpiękniejsze chwile życia są za nami. Najrozsądniejszym wydaje się zaparzenie ziół na uspokojenie nerwów. Czy na pewno?

tumblr_lkmr61pQHD1qfjc32o1_500

Mimo wszystko w efekcie głębokich zmian i w dłuższej perspektywie czasu okazuje się, że życie zaczyna inaczej smakować; że może być ciekawsze i bliższe oczekiwaniom. Kto jest świadomy własnej cielesności, ze zdziwieniem zauważa, że dotychczasowe napięcia mię-śni znikają, a kręgosłup i stawy zdrowieją. Niektóre nawyki znikają całkowicie, a inne się zmieniają. Poza tym znacznie poszerza się spektrum możliwych zachowań. Oznacza to większą wolność wyboru, brak przymusu i konieczności nieustannego sięgania po wsparcie używek i lekarstw, lekarzy i przyjaciół. Zmieniają się również relacje, ponieważ znika napięcie i lęk. Pojawia się za to zdolność wypowiadania słowa „nie”, ale i słowa „tak” dla nowych smaków, pomysłów, rozwiązań. Rozszerza się świadomość i mnogość doznań, a to powoduje, że najwięcej nowych sposobów na rozwiązywanie pojawiających się problemów znajdujemy odtąd w sobie.
Czy więc na pewno, gdy na horyzoncie pojawia się kryzys i wywołana nim życiowa zmiana, powinniśmy zaparzyć sobie ziółka na uspokojenie? W żadnym wypadku! Gdy dopada nas kryzys, pierwszym pomysłem, jaki powinien nam przyjść do głowy, jest kupienie butelki dobrego wina albo szampana, i wypicie go na własne szczęście. Bo gdyby nie ów kryzys tkwilibyśmy w starych strukturach, nawykach i wzorcach, a nasze życie zamierałoby. Skoro nadciąga kryzys, na pewno zmieni się życie. Jednak to, w którą stronę się rozwinie, zależy wyłącznie od każdego z nas. Dlatego wówczas nieporównywalnie lepiej jest czuć się niczym król, któremu nikt nie może narzucić rozwiązań i za niego zdecydować, jak ma się zachować w godzinie kryzysu, aniżeli chory, czekający w kolejce na wizytę u lekarza bądź terapeuty.

tumblr_nz422eHzgf1qfqsk1o1_500

Czy Jezus z Galilei, który dla wielu z nas jest życiowym inspiratorem oraz źródłem życia, nazwał siebie herbatką z melisy albo może naparem z rumianku na żołądkowe dolegliwości? Co najwyżej byłby wówczas przyczyną mdłości i złych wspomnień u tych, którym te herbatki zbrzydły. Tymczasem On jest krzewem winnym, na którym rodzą się owoce do fermentacji, a kielich, pełen wina, czyni znakiem uczestnictwa w Jego duchu i Bożym życiu. Jezus z Galilei, nikt inny, wodę potrzebną do rytualnych obmyć w Kanie Galilejskiej zamienia w najlepsze wino, a dniu wylania Ducha Świętego apostołów zmienia do tego stopnia, że zachowują się tak, jakby upili się młodym winem. A przecież byli ludźmi, przeżywającymi wówczas kryzys życia, zagrożony cierpieniem i śmiercią. Zresztą chrześcijanie zawsze, zwłaszcza wtedy, gdy czuli się zagrożeni, zbierali się na dziękczynieniu, czyli eucharystii, którą zwiemy Sakramentem Ołtarza, aby pić wino i poczuć się Bożymi dziećmi, a więc dziedzicami Królestwa.
Czyli kim? Królami właśnie!
Gdy więc nadchodzi kryzys i życie zaczyna się zmieniać, kup najlepsze wino i napij się, bo w Chrystusie jesteś królem. Napij się na swoje szczęście i poddaj się zmianie, skoro wierzysz w to, że cokolwiek się wydarzy i tak wszystko dobrze się skończy. Weź pod uwagę, że zmiana rzeczywiście wymaga pokonania wewnętrznych blokad, typu: „Mnie się nie uda”; „Jestem do niczego”; „A może jutro?”; „To nie ma sensu”; „To się nigdy nie zmieni”. Pamiętaj, że zbyt długie rozmyślanie może być niebezpieczną pułapką, ponieważ rozum podsuwa wciąż nowe i tylko pozornie racjonalne wymówki, jednak w rzeczywistości kłamie Cię. Jeśli rzeczywiście odczuwasz paraliżujący lęk przez zmianą na gorsze, prawdopodobnie dlatego, że dotąd nigdy żadnej zmiany nie doprowadziłeś(łaś) do końca, a chociaż zmiana jest rozwojowa, początki zawsze bywają trudne i w pierwszym etapie jest destrukcyjna.
Zmiana jest trudna także dlatego, że wymaga dużego wysiłku od zaraz, a na efekty będziesz musiał(a) poczekać. Zmiana jest jak długoterminowa inwestycja, której bilans poznaje się po jakimś czasie. Dlatego sama zmiana nie wystarczy, trzeba jeszcze zgodzić się na to, co przynosi, i zaakceptować cenę, którą trzeba za nią zapłacić. Tylko nie trać wiary, że cokolwiek się dzieje na końcu wszystko dobrze się skończy.

Lut 14

Sprężystość

Marek Uglorz | Aktualności, Mądrość życia | 14.02.2016 |
Liczba praktykujących psychoterapeutów wzrasta w oszałamiającym tempie. W tym samym czasie, gdy niewiarygodnie podniósł się standard życia, coraz więcej ludzi wpada w stany lękowe i depresje, ponieważ nie radzą sobie z codziennymi problemami albo nie potrafią myśleć o przyszłości inaczej, niż o czarnej dziurze.

tumblr_mmh1t1kPrr1rl2shko1_500

Jedną z przyczyn jest złudzenie, któremu ulegamy, że przeżyjemy życie bezproblemowo i gładko. A kiedy nieuchronnie pojawiają się przykre, trudne zdarzenia, okazuje się, że różnimy się znacząco tym, jak je przeżywamy. Osoby, które pod wpływem traumatycznych doświadczeń, chwieją się, ale nie upadają, można nazwać sprężystymi pod względem psychicznym, emocjonalnym i duchowym. Osoby sprężyste na drodze życia spotykają te same co innych trudności, jednak inaczej na nie reagują. Tacy ludzie mają zdolność do radzenia sobie z załamaniem i rozpaczą w chwilach ciężkich prób. Ta zdolność obejmuje zbiór korzystnych cech, warunkujących wewnętrzną siłę, ale także odruch szukania wsparcia u innych ludzi. Sprężystość przemienia ofiary w dzielnych ludzi i pozwala im sprawnie funkcjonować.
Niektórym wydaje się, że zostali wybrani do życia bez ulicznych korków, strat, udręk, chorób, niemiłych szefów i leniwych dzieci. To oczekiwanie czy wręcz roszczenie wydaje się głównym powodem psychicznej nieodporności – źródła wielu zaburzeń. Ludzie psychicznie odporni wcale nie unikają trudności, tyle że są realistycznymi optymistami. Stawiają sobie wykonalne cele. Wykazują wysoki stopień kontroli nad swoimi zachowaniami. Stresujące zdarzenia postrzegają jako sprawy do załatwienia. Skupiają się na tym, co dobre, a nie na tym, co w życiu niedobre. Nie chodzi więc o obojętność, zaprzeczanie czy zakłamywanie. Sprężyści nie absolutyzują bowiem swoich problemów, ale sprowadzają je do właściwych rozmiarów i potrafią sobie powiedzieć: Jest, jak jest, mam problem, powodujący niedogodność, przykrość, cierpienie – ale problem, jakich tysiące. I jak u tysięcy ludzi. Więc po co go zapijać, zamykać się w czterech ścianach?

tumblr_m2o0acbccH1r2wgwlo1_500

W zachowaniu sprężystości bardzo pomocna jest chrześcijańska duchowość, z jej najważniejszą właściwością, a mianowicie dziękczynnym i wdzięcznym duchem. Bo naprawdę nie wolno gasić ducha, co współcześni często robią, nieustannie narzekając na wszystko i wszystkich. Tymczasem sprężyści cieszą się z tego, co posiadają, a nie martwią tym, czego im brakuje. Cieszą się chwilą, a nie martwią przyszłymi kłopotami, ponieważ wiedzą, że jeśli się przytrafią, wówczas je rozwiążą, a póki co nie powinni się nimi martwić i gasić radości życia.
Sprężyści swojemu życiu sami nadają sens, a nie szukają go poza sobą. Czynią swą zdolność przetrwania darem dla innych ludzi. A czego nie robią? Nie porównują się z innymi i nie pogrążają w samoobwinianiu. Nie tkwią uporczywie w negatywnych pułapkach myślowych w rodzaju: Nic mi się nigdy nie udaje, jest źle i będzie jeszcze gorzej. Nie uważają porażek za ostateczny wynik starań, ale za informację, co i jak poprawić. Znajdują dobre strony nawet w niedobrych doświadczeniach.

tumblr_nvsagi9rnn1qipmgho1_500_kopia_

To oznacza, że najważniejszym składnikiem wewnętrznej siły ducha jest ufność. Jak gdyby na przekór wszystkiemu, co chorzy, wyrzuceni z pracy, skrzywdzeni muszą przeżywać, gdzieś w głębi duszy zachowują odwagę i wiarę w dobro, w samych siebie i w tych, którzy chcą im pomóc. W tym sensie źródłem sił do przetrwania jest trzymająca przy życiu ufność i coś, co można nazwać wolą życia, pragnieniem życia, zachwytem nad cudem i darem życia.
Z takim zaufaniem i optymizmem byłoby dobrze się urodzić, aczkolwiek nie zależy to od nas. Natomiast sprężystości można się uczyć. Trening przede wszystkim powinien utrwalać odruch, aby w sytuacjach kryzysowych zwracać się o pomoc do przyjaciół, małżonków, dzieci, rodziców. To jest trudne, bynajmniej nie z braku ratowników, gotowych nieść pomoc, lecz z powodu przekonań, że pomoc innych przynosi ujmę i oznacza słaby charakter. Tymczasem jest dokładnie na odwrót, bo nieufność i chowanie sekretów okalecza emocjonalny dobrostan człowieka. To dzięki pomocy innych osoby nadwrażliwe i niezaradne mogą nauczyć się podnosić głowę. Z czasem zrozumieją pomocne strategie i zaczną posługiwać się nimi samodzielnie, a nawet obdzielać nimi innych potrzebujących.

tumblr_lur2gy5HhJ1qei7a7o1_1280

W trudnych sytuacjach u sprężystych osób pojawia się impuls rozwojowy, polegający na skokowym uczeniu się nowych strategii zaradczych i integrowaniu ich jako wypróbowanych zachowań na przyszłość. Sprężyści nie są szczęściarzami, którym wszystko udaje się bez wysiłku, lecz odważnymi realistami, gotowymi na zmiany. Osoby odporne wyróżnia zdolność przystosowywania własnych postaw i zachowań do okoliczności, aby nie trwonić energii na nieskuteczne reakcje emocjonalne, które i tak nie zmienią świata. Osoby silne psychicznie nie negują cierpienia i nie odwracają od niego uwagi, a wręcz przeciwnie, przyjmują jako przydatne doświadczenia, niekiedy radykalnie zmieniające ich życiowe położenie.

Lut 12

Zielony

Marek Uglorz | Aktualności, Tęcza życia | 12.02.2016 |

tumblr_mncq8bKOOB1s5pa33o1_500

Zieleń znajduje się w środku palety barw. Powstaje poprzez połączenie żółtego z niebieskim. Poszukując znaczenia tego koloru, z pewnością trzeba zwrócić uwagę na jej łączność z porami roku. Wówczas staje się oczywiste, że zieleń dominuje podczas ciepłych pór roku, a mianowicie wiosny i lata. Jest więc kolorem wegetacji, życia i roślinności, dlatego symbolizuje zwycięstwo, nadzieję, wolność i szczęście.

tumblr_nznpfrd3jY1u3d687o1_250tumblr_n5zha5y2xF1r2q0hzo1_250tumblr_mct6r1fmRy1qhyo6ho1_500

Co ciekawe, w Średniowieczu ludzie bali się jej, ponieważ uchodziła za kolor śmierci. Tymczasem dziś, poza mediewistami, już nikt nie pamięta o niechlubnej przeszłości zieleni, a ona sama – wręcz przeciwnie – jest znakiem dobrego losu. Wszak, czyż ktoś nie zna znaczenia czterolistnej koniczyny – symbolu szczęścia? Tym samym odkryliśmy tajemnicę zielonego koloru stołów bilardowych, maszyn do gry w kasynach, no i oczywiście dolarów!

tumblr_mz0xlpE46P1s1uby1o1_500tumblr_m4i1z4e05D1r19107o1_500

tumblr_m4hzsy8C591qesf6mo1_1280

Zieleń jest odprężającym kolorem wiosennych wzgórz. Jest barwą harmonii, a to w związku z jednością ziemi z kosmosem, który jest symbolem spokoju i stałości. Zieleń jest neutralna, nie wywołuje ani pasywnych, ani aktywnych odczuć. Wywołuje uczucie spokoju i bezpieczeństwa, dlatego w całej palecie barw, to zieleń odpręża najlepiej i sprzyja kontemplacji. Zalecana jest osobom nadmiernie aktywnym, mającym trudności z podejmowaniem decyzji i zachowaniem jasności sądów. Zwiększa optymizm, wiarę w siebie oraz innych ludzi.

piknik na trawie 01

Zielony to kolor dla osób, którzy poprzez nagromadzenie problemów, szybkie tempo codzienności i zbyt małą ilość wolnego czasu, czują się przytłoczone i potrzebują uporządkowania życia.  Sprzyja nudzie, zwolnieniu tempa i wypoczynkowi. Zieleń jest niewskazana dla wszystkich, którym brakuje energii do działania.

tumblr_mzfautPpS31s5cp4ko1_500tumblr_nh1bo0PyqO1rfkiuxo1_1280

tumblr_n1gxuk1W1w1qgypaso1_400

Osoby, identyfikujące się z kolorem ciemnozielonym, są życzliwe, nastawione na pomaganie innym, ludzkie. Są też bardzo spostrzegawcze i świadome większości rzeczy, które dzieją się wokół nich. Negatywną cechą ludzi lubiących ciemną zieleń jest to, że często nie akceptują niespodzianek. Z kolei ludzie, lubiący kolor jasnozielony, utożsamiają się z takimi cechami jak: skłonność do zmian, nowatorskość, mają w sobie głód przygód i nie potrzebują dodatkowej motywacji. Jasna zieleń wybierana jest często przez osoby, które są bardzo przyjacielskie, wykazują życiową sprężystość i mają mnóstwo pomysłów.

tumblr_mgagx4PWSJ1r93jooo1_250

Osoba, stosująca zieleń jako podstawowy kolor codziennego ubioru, prawdopodobnie poszukuje psychofizycznej równowagi. Raczej woli kameralne grono niż wielkie zgromadzenia, a więc jest introwertykiem, któremu trudno wyrażać emocje, więc silnie je przeżywa. Zieleń najchętniej noszą osoby, które czują wielką potrzebę uporządkowania swoich emocji; którym brakuje wewnętrznej harmonii. Podświadomie odwołują się do barw natury, jakby sam dotyk tego ożywczego koloru przynosił ukojenie i szansę odnalezienia odpowiedzi na nurtujące pytania. Sygnalizują nim brak wewnętrznego uporządkowania, potrzebę odnalezienia własnej drogi. Jednocześnie niekoniecznie chcą się do tego przyznawać, bo tajnym odpowiednikiem zieleni jest kolor szary, jak dla przykładu czerń dla czerwieni.

tumblr_mdkru6BMgy1rhrz0io1_1280tumblr_lucxm3HzH41qhe2rjo1_500

Zieleń jest kolorem spokoju i świeżości. Ma działanie kojące i relaksujące. Przywraca równowagę energetyczną oraz poczucie bezpieczeństwa. Osoby wybierające ten kolor postrzegane są jako godne zaufania. Człowiek w zieleni jest dyplomatą, poszukującym spokoju, domatorem, wybierającym lekturę książki czy modelarstwo. Potrzebuje sporo czasu, aby zyskać nadwątlone zaufanie do ludzi, często od nich woli zwierzęta i rośliny. W wymiarze negatywnym zieleń bardzo często symbolizuje nieuświadomioną wewnętrzną nerwicę.

tumblr_mpf6fz1RVm1sppmhlo1_500

 

 

 

 

 

 

 

 


Lut 11

Czerwony

Marek Uglorz | Aktualności, Tęcza życia | 11.02.2016 |

tumblr_lrvro8uLGl1qzleu4o1_1280tumblr_m2yt8vT7ls1qg205no1_500

tumblr_m3a4igEEGW1rocj8xo1_500

Czerwień zawsze wydaje się być bliżej niż naprawdę jest i dlatego przeciąga uwagę. Ponieważ ze wszystkich barw ma najdłuższą falę, więc podnosi ciśnienie krwi i zachęca do działania. Jednak w nadmiarze może pobudzać za mocno i wywoływać agresję.
Czerwień przypisana jest żywiołowi ognia Należy do barw ciepłych i w dalekiej przeszłości była uznawana za kolor kolorów, stąd w niektórych językach jej nazwa dosłownie oznacza to, co piękne lub kolorowe. Wyjątkowa czerwień jest barwą władzy, dlatego prawo do niej mieli królowie i najwyżsi kapłani. Co ostatni oczywiście z powodu krwi, która w kulcie ofiarniczym była ich szczególną domeną. Nie należy się więc dziwić, że użyta w odpowiednim kontekście czerwień kojarzy się z posłuszną ofiarą, ale i z postawą przeciwną, czyli z buntem, rewolucją, śmiercią i walką.

tumblr_m3604ew6B81r4ts0xo1_500

Oprócz tego czerwień symbolizuje także pasję miłości, ogień, rządzę i krew, płodność oraz odwagę. Połączona z czernią jest symbolem agresji, miłości egoistycznej, gwałtu i zdrady. Jasnoczerwony z kolei oznacza miłosierdzie, zaś kolor krwi jest symbolem męczeństwa i Chrystusa. Jest to bardzo intensywna barwa, kojarząca się także z seksualnością. Pisząc o znaczeniu barw w sztuce i obyczajowości Zachodu, R. Gross stwierdza, że kolor czerwony to szczególny symbol seksu. Znane przecież są czerwone latarnie, którymi wyróżniano domy publiczne, a w wytwornych lokalach zapalano czerwone światła, aby stworzyć specyficzny nastrój.

tumblr_mf3rw1Ey141r2mggyo1_250tumblr_mcuv1wIOpI1qg205no1_500

W „Journal of Personality and Social Psychology” opublikowano ciekawe badania, przedstawiające męskie preferencje, związane z kolorem czerwonym. To, o czym kobiety wiedzą od dawna, uzyskało naukowe, psychologiczne potwierdzenie, a ¬mianowicie, że najłatwiej poderwać mężczyznę, kobiecie ubranej w czerwień. To ona ma większe szanse na randkę w pięknej oprawie i w eleganckiej restauracji, zaś mężczyźni są skłonni w jej obecności więcej wydawać. Nie wiadomo do końca, dlaczego tak się dzieje? Być może przez związek z seksualnością, a może aktywizują się archetypiczne wyobrażenia z czasów, w których mężczyźni polowali, a krew była ważnym pokarmem wspólnego posiłku z kobietami?

tumblr_mlipowrZs71rn26m2o1_250tumblr_m72gdazv0P1r9whjqo3_500

tumblr_myio4b6pXY1rj2vf4o1_500tumblr_m3z8grFeYe1ro4y0no1_500

 

Ponieważ czerwień jest kolorem żywym oraz intensywnym zawsze wywołuje duży efekt i przyciąga uwagę. W związku z tym ludzie, lubiący się wyróżniać, często zakładają czerwone ubrania, dzięki czemu przyciągają spojrzenia. Wielbiciele czerwieni potrafią realizować pragnienia. Wyznaczają sobie wciąż nowe cele i wyzwania. Potrafią też przekonywać innych do własnych projektów, mają silną osobowość i pozostają sobą. Są nieco uparci, a czasem nawet despotyczni. Jednak z pewnością ich przywódcza energia nie pozostaje niezauważona. Ubierający się na czerwono, mają dużą potrzebę intensywnego doznawania życia i nie bronią się przed miotającymi nimi emocjami.

tumblr_mggtczZn6T1ri8zslo1_500tumblr_nqz5p0WtWa1rruyn3o2_250

Jeśli ognista czerwień jest czyimś kolorem ulubionym, prawdopodobnie taka osoba ma potrzebę dominacji i duży temperament seksualny. Nie bez powodu w domach publicznych stosuje się czerwone światła, które łamią psychiczne opory klientów i pobudzają temperament. Chińczycy natomiast wiedzą, że czerwień wzmaga też łaknienie, dlatego ściany ich restauracji, bądź elementy wystroju, często są czerwone. Dzięki temu klienci jedzą szybciej i zamawiają większe porcje. Poza tym w kulturze chińskiej czerwień symbolizuje szczęście i miłość. Dlatego panny młode biorą ślub, wierząc w powodzenie związku, właśnie w czerwonej sukni.

tumblr_mdr48hV1Fw1r1nydzo1_500paris_patisseries

Kolor czerwony jest wskazany dla ludzi przemęczonych, ospałych, pozbawionych woli walki, spragnionych sukcesu i doznań zmysłowych. Natomiast zdecydowanie jest niewskazany dla ludzi zestresowanych, ponieważ może ich nadto wyczerpywać. Jeśli niecodziennie wybieramy czerwone ubrania bądź dodatki, a czerwień pojawia się w naszym ubraniu pod wpływem nastroju, to raczej na pewno chcemy w ten sposób dodać sobie energii do działania, odwagi oraz przebojowości.

small_CAR-80105-SIM-COR-Pose1tumblr_mlrdyovB3H1rn26m2o1_250


Lut 8

Wieża życia

Marek Uglorz | Aktualności, Mądrość życia | 08.02.2016 |

indeksimages

Jednym z największych nieszczęść, które nas spotyka, jest ciągłe porównywanie się z innymi, czego niestety uczymy się już w rodzinnych domach, a co skutecznie utrwala system edukacyjny i korporacje. Z tego powodu wielu z nas traci, bądź nigdy nie dociera do prawdy o sobie, i nie rozwija poczucia wyjątkowej wartości samego siebie, niezbędnej do zdrowego, szczęśliwego i usatysfakcjonowanego życia. To rodzi przeróżne komplikacje w życiu społecznym i jest przyczyną wielu problemów psychicznych, które z biegiem czasu dają o sobie znać w postaci chorób somatycznych (tzw. cielesnych).
Dlatego w dobrym wychowywaniu dzieci, bądź w terapii, gdy dorosły człowiek ma już problemy na skutek niskiego poczucia wartości, wielką rolę, której nie sposób przecenić, odgrywa pytanie o to, czy w wizerunku samego siebie nie hołdujemy iluzjom, które uniemożliwiają nam skuteczną budowę życiowej wieży.
Swoim kształtem wieża przypomina człowieka, który po pierwsze musi mieć porządny fundament, to znaczy musi być świadomy swojej tożsamości; po drugie musi być wyprostowany, a więc odważnie i z radością spoglądać w przyszłość swojego życia i nie bać się spotkania z drugim człowiekiem; po trzecie mieć głowę w chmurach, a więc być szczęśliwymi, spokojnym i radosnym. Jednak tę życiową postawę osiąga tylko taki człowiek, który swojemu życiu świadomie nadaje sens i dlatego budowanie wieży jest z kolei obrazem nadawania życiu sensu.
Niestety stanowczo za często porównujemy się z innymi, pragnąc być takimi, jak oni, lub tworzymy własny idealny wizerunek, który usiłujemy urzeczywistniać. W efekcie przeżywamy później rozczarowanie, ponieważ nie uda¬je nam stać się takimi, jakimi chcielibyśmy być. Nasze wyobrażenia o nas samych są albo zbyt wielkie, albo zbyt małe.
Starożytni Grecy znali mit o Prokruście, zbójcy, który zmuszał podróżnych do położenia się w swym łożu i tam dopasowywał ich do jego długości. Tych, którzy byli zbyt niscy, rozciągał, tym zaś, którzy wystawali poza łoże, obcinał członki. I jedni, i drudzy ginęli. Mit nie wziął się z czystej fantazji. Niestety samych siebie często kładziemy w takim prokrustowym łożu, które jest dla nas zbyt małe lub zbyt duże.
Musimy rozstawać się z takimi fałszywymi wizerunkami przez odkrywanie rzeczywistego i prawdziwego wizerunku samych siebie. I tego problemu dotyka opowiedziana przez Jezusa krótka przypowieść o budowie wieży (ŁK 14,28-30). Jezus uświadamia nam, że powinniśmy dokładnie sprawdzić, jaki materiał mamy do dyspozycji: „Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy, czy ma na wykończenie?” (Łk 14,28). Są nim nasze uzdolnienia, umiejętności i życiowe doświadczenia, a także zranienia i blizny. Historia naszego życia stanowi materiał, któremu do ostatniego dnia powinniśmy nadawać odpowiedni kształt. Musimy pracować tak, jak pozwala nam na to posiadany materiał i dlatego nie wolno nam porównywać się z innymi, tworząc abstrakcyjne obrazy samych siebie. Wielu z nas przed przystąpieniem do budowania wieży życia wpierw rozgląda się po sąsiadach. Możemy wówczas odnieść wrażenie, że jeden buduje z drogich kamieni, drugi z marmuru, trzeci ze szlachetnych kruszców, a nam dostały się deski, słoma i błoto. Jakże z tak nędznego materiału cokolwiek wybudować?
Taki punkt wyjścia to zapowiedź życiowego dramatu. Żeby go uniknąć musimy uczyć się życia w prawdzie, także o samych sobie, aby mieć jasną wizję, jaki kształt dla naszej wieży życia będzie najodpowiedniejszy i po prostu każdego dnia ją świadomie realizować. Mamy budować własną wieżę, nie porównując jej z budowlami wzniesionymi przez innych.
Każdą wieżę – o ile materiał, z którego ją wzniesiono, został dobrze wykorzystany – cechuje indywidualne piękno. Nie powinniśmy zatem spoglądać na wieże innych ludzi i kierować się lękiem bądź fantazjami o naszej wielkości. Punktem wyjścia niech będzie rzeczywisty obraz, który w sobie odkrywamy i jest Bożego autorstwa. Nauczmy się tez z szacunkiem i wdzięcznością obchodzić z materiałem, który Stwórca dał nam do dyspozycji, abyśmy z niego wybudowali wieżę życia. Z absolutnie wszystkiego możemy śmiało budować. Czy to jest nasz duchowy świat, czy cielesne walory, wykorzystać trzeba wszystko. Także dotychczasową historię własnego życia, uzdolnienia i umiejętności, ograniczenia, czyhające na nas zagrożenia, doświadczenia miłości oraz zranienia, których doznaliśmy. Z tego wszystkiego można ukształtować własną budowlę, która na pewno zachwyci każdego. Musi jednak spełnić jeden warunek, a mianowicie zostać ukończona
Krótką przypowieścią o budowie wieży Jezus zachęca nas do rozstania się z iluzjami i skłonnościami do umniejszania samych siebie. Jednocześnie motywuje, abyśmy z zapałem budowali własne wieże, czyli swojemu życiu nadawali sens, który sprawi, że będziemy szczęśliwi i usatysfakcjonowani. Pomiędzy wieloma innymi nasza wieża nie musi być ani wyższa, ani niższa Ma wyglądać po prostu tak, aby pasować do nas i historii naszego życia.

24


Lut 8

tumblr_mi3n4xKbSE1qei7a7o1_500

Dlaczego źle się czujemy? Pozostajemy w napięciu, chociaż wcale nie musimy uciekać, ani się bronić. Bardzo często winne są wspomnienia, które demolują nasze życie. Dobre wspomnienia są błogosławione, ale nawet one nie powinny decydować o kolejnych nocach i dniach, a cóż powiedzieć o złych? Są jak błąd oprogramowania, który wdarł się w serce, umysł i komórki ciała, uniemożliwiając zdrowe i twórcze życie.
Dzieje się tak, ponieważ we wspomnieniu, które jest obrazem, zapisało się negatywne do-świadczenie, może emocja, którą wyzwalamy za każdym razem, przywołując wspomnie-nie. Jeśli ktoś nas skrzywdził, a my wspomnieniami powracamy do tamtego wydarzenia, wówczas uruchamiamy destrukcyjne działanie stresu. Zaczynamy chorować, tracimy radość życia, czujemy się coraz mniej szczęśliwi. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że winien jest kolor pomieszczenia, w którym przebywamy, ponieważ wspomnienie, niczym w kadrze, zatrzymało w nas kolor ubrania człowieka, który wyrządził nam zło.
Żeby doświadczyć uzdrowienia, odmienić sposób myślenia a życiu nadać nowy smak, na-leży zacząć od uleczenia wspomnień, czyli obrazów, które są niczym sowtware naszych serc i komórek. Często wystarcza podstawowe działanie, jakim jest odpuszczenie winy, człowiekowi winnemu wobec nas, żeby jak najszybciej odwrócić się od wspomnień ku przyszłości.

tumblr_n0qbedp8Ya1rkxyouo1_500

Chociaż są też inne, bardzo skuteczne metody. Skoro wspomnienia, czyli obrazy, mogą nas źle zaprogramować, więc trzeba zacząć od zmiany obrazów, którymi człowiek żyje. Nam tymczasem przyszło żyć w erze telewizji i komputerów. Już małe dzieci kilka godzin dziennie spędzają przed tymi cudami techniki. Producenci programów dla dzieci, gier komputerowych przywołują korzyści, jakie dziecko osiąga podczas oglądania telewizji, czy w trakcie gry na komputerze. Twierdzą, że rozwija wówczas swoją wyobraźnię, ćwiczy uwagę i refleks, doskonali sprawność manualną, koordynację wzrokowo-ruchową. Cóż, kłamstwo na usługach rekinów rynku.
Dziecko, do prawidłowego i harmonijnego rozwoju, nie potrzebuje kolejnych nowinek technologicznych, tylko kochających i mądrych rodziców, którzy wiedzą, jak pracować z wyobraźnią dziecka, aby obrazy życia i zdrowia, programowały go ku szczęśliwej przyszłości. Bo rzeczywiście szczęśliwy jest człowiek, któremu w dzieciństwie opowiadano ewangelię, łącznie z pięknymi obrazami nauczającego i pomagającego Jezusa albo baśnie, zbudowane na archetypach, które wyłaniają się nie tyle z mroków ludzkich dziejów, ile z mroków ludzkiej podświadomości. Ewangeliczne opowieści o Jezusie albo baśnie przemawiają obrazami do wyobraźni dziecka. Chociaż te ostatnie przez dorosłych są uznane za fikcję, to przecież i tak chodzi o to, żeby przemawiała prawda w nich zawarta, a obrazy programowały je ku zdrowemu i twórczemu życiu.

tumblr_nl55qf61OP1sooy9go1_250

Dawniej opowiadanie było czymś naturalnym, a obecnie, kiedy rodzice nie chcą albo z przyczyn zawodowych nie mogą organizować życia w taki sposób, aby mieć czas dla wyobraźni dziecka, dzieci budują ją obrazami z filmów i gier. Programują się nie tylko kulturowo, ale somatycznie i duchowo na choroby, niepokój i ADHD.
Opowiadając baśnie, a jeszcze lepiej ewangelię, przekazujemy dziecku najważniejszą prawdę o życiu, że ono zawsze ciąży ku dobremu rozwiązaniu, ponieważ chce trwać; że Panem życia jest Bóg, który stworzył doskonały świat, to znaczy zdolny osiągnąć pełnię, a Jezus Chrystus nadaje temu sens, nawet pomimo tego, że życie i zdarzenia wydają się całkowicie bezsensowne. Tak ukierunkowana wyobraźnia będzie później stymulowała dorosłego człowieka do poszukiwań pozytywnych rozwiązań, uwalniała z lęku i umożliwiała pracę nad samym sobą.
Każda z ewangelicznych opowieści albo baśni jest bramą w poznanie siebie i mądre kierowanie swoimi uczuciami. Zaklęta jest w nich tajemnica przyszłej dorosłości. A jeśli dziecko prosi o jedną opowieść kilkakrotnie, niech to będzie sygnał, że problem w niej zawarty dotyka go szczególnie, więc wielokrotne opowiadanie jest mu potrzebne w zrozumieniu siebie. Dlatego pamiętajmy, żeby zarówno ewangeliczne opowiadania, jak i baśnie bardzo uważnie interpretować. Jeśli w baśni pocałowana żaba staje się królewiczem, a bestia, obdarzona miłością, księciem, to znak, że człowiek powinien przełamywać strach, aby otrzymywać miłość, a jeśli Jezus mówi o tym, że tylko czwarta część ziaren wydaje plon, który i tak może być niewyobrażalnie wielki, bo nawet stokrotny (Mt 13,1-9), to nie chce, abyśmy rozważali daremność losu trzech części ziaren i na tym tworzyli puentę, ale budowali wyobrażenie Królestwa Bożego, w którym wszystko dalece przewyższa ludzkie doświadczenia, bo jest manifestacją Bożej miłości.
Sowtware życia zależy od dobrych opowieści.

tumblr_mfpns5Bd211rrtglco1_500


Lut 8

tumblr_nf9flvsTCo1sn6fiho1_250tumblr_nj0bzoBzJU1s1iazfo1_500

1. Niewystarczająca ilość czasu, który przeznaczamy na modlitwę, aktywność fizyczną, rozrywki kulturalne, edukację i psychiczną regenerację.
2. Niejasne kryteria sukcesu i niewystarczająca pozytywna informacja zwrotna o poniesionych wysiłkach. Co oznacza, że nie wiemy, co uznalibyśmy za sukces, ani ile wysiłku bylibyśmy skłonni ponieść, aby jakikolwiek zrealizować. Sukces pozostaje jedynie w sferze niesprecyzowanych marzeń.
3. Obwinianie się za poświęcanie czasu sobie, by zebrać siły i zaspokajać własne uzasadnione potrzeby.
4. Nierealne ideały, które bardziej wywołują poczucie zagrożenia, aniżeli motywują do działania. To tak zwana za wysoko zawieszona poprzeczka zawodowych wymagań albo życiowych wartości. Nie motywuje do działania świadomość, że ideał pozostaje poza zasięgiem.
5. Nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, a zwłaszcza ze złością i zazdrością.

tumblr_lx4hr5YtTA1qcdtcfo1_500 tumblr_mclypsR3tk1rp1pulo1_1280

6. Skrajna potrzeba bycia lubianym, prowadząca do oderwanych od rzeczywistości relacji z innymi. Nie jesteśmy wtedy sobą i nie rozwijamy swojego osobowościowego potencjału, ale za wszelką cenę staramy się zadowolić innych.
7. Zaniedbywanie potrzeb materialnych, emocjonalnych i duchowych.
8. Ubogie życie społeczne, zwłaszcza brak kręgu przyjaciół, lub nierealne potrzeby wsparcia i miłości, których oczekujemy po bliskich.
9. Nieustanna praca z osobami, przychodzącymi po pomoc, które również są wypalone.
10. Brak możliwości bądź umiejętności przeprowadzenia koniecznej zmiany oraz poczucie przytłoczenia pracami administracyjnymi i tzw. papierkową robotą.

tumblr_mlybp18KKn1ro46rko1_250 tumblr_nwfh0rSlAv1rruyn3o2_250

11. Dotkliwy brak uznania ze strony przełożonych, kolegów lub tych, którym staramy się służyć.
12. Dotkliwy brak życzliwości ze strony tych, z którymi żyjemy lub pracujemy.
13. Seksizm, ateizm, rasizm oraz inne uprzedzenia, z którymi spotykamy się w pracy i w życiu.
14. Poważne konflikty w rodzinie, domu, pracy, a niejednokrotnie nawet w dalszym otoczeniu.
15. Drastyczne zmiany, zachodzące w życiu, kiedy równolegle pojawiają się także problemy dojrzewania i przystosowywania się. Na przykład, gdy 50-cio letni nauczyciel pracuje z dojrzewającymi nastolatkami wtedy, gdy sam zmaga się ze swoimi problemami okresu przejściowego.

tumblr_mr433uJXwH1qld3aqo1_1280 tumblr_ndu1m5ABhs1s1uby1o1_250

16. Brak możliwości bądź umiejętności radzenia sobie ze stresem lub unikania jego przyczyn.
17. Wyidealizowany, niedojrzały obraz własnej dobroczynności i miłości.
18. Kompleks zbawiciela, czyli brak umiejętności odróżnienia tego, co jesteśmy w stanie zrobić dla ludzi w ich potrzebie, od tego, czego dla nich zrobić nie możemy.
19. Nadpobudliwość, skrajny aktywizm, pracoholizm i perfekcjonizm.
20. Unieruchomienie, izolacja z powodu kompleksów i alienacja w długotrwałej chorobie.

Lut 7

tumblr_m5gj1h0Z9K1qdfusyo1_500yes11

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10,30-37) jest jedną z szeregu autobiograficznych, którymi Jezus z Galilei pomaga zrozumieć swoje decyzje i zachowania. Co prawda pochodzi z Galilei, o czym wielu wiedziało, a inni mogli się domyślać po dialekcie, którym posługiwali się Galilejczycy, niemniej zwłaszcza wśród szczególnie nienawidzących Go przeciwników mógł uchodzić za Samarytanina, o czym wzmianka zachowała się w Ewangelii wg Jana. Pobożni Żydzi, związani z jerozolimską świątynią, uważali Samarytan za społeczno-religijny margines, którego unikali, więc można przypuszczać, że w ten sposób mogli dyskredytować Jezusa. Ten jednak, swoim zwyczajem nie tylko się tym nie przejmował, ale być może nawet sam się tak przedstawiał, aby identyfikowano Go z ludźmi, którym pomagał.
Opowiadając, interesującą nas przypowieść, Jezus co prawda nawiązuje do historycznego napięcia, towarzyszącego wzajemnym kontaktom Judejczyków z Samarytanami, aby słuchaczom uświadomić, że miłość znosi prawne i kultowe ograniczenia, czyniąc człowieka wolnym w czynieniu dobra, jednak tę narrację współcześnie możemy wykorzystać na wiele sposobów, zachowując podstawową intencję autora. Spróbuję zatem, wykorzystując przeciwieństwo postawy kapłańskiej i tzw. samarytańskiej, zachęcić Was do równoważenia w codziennym życiu przeciwieństw, które zabsolutyzowane czynią człowieka nerwowym, nieszczęśliwym i chorym. Zresztą podobną funkcję terapeutyczną może pełnić także przypowieść o miłosiernym ojcu (Łk 15,11-32).

tumblr_m4485cypmm1roez34o1_500tumblr_o0oyhki1eI1ry5naio1_500

Odpowiedź na pytanie, dlaczego kapłan z lewitą nie pomogli pobitemu człowiekowi, sugerująca brak empatii, zobojętnienie, a być może nawet złe serce, jest prawie na pewno błędna. Prawdopodobnie szli do Jerozolimy, aby zwolnić kolegów ze służby i w trakcie swojej zmiany służyć w świątyni. Gdyby dotknęli pobitego, o którym nic nie wiedzieli, straciliby fundamentalny warunek do rozpoczęcia swojej zmiany, a mianowicie kultową czystość. Trudno przypuszczać, aby nie chcieli pomóc. Oni po prostu nie mogli pomóc umierającemu, aby móc służyć Bogu. Są zatem obrazem tego wszystkiego co w świecie, ale też wewnątrz człowieka jest strukturalne, sztywne, określone prawami i poddane wyobrażeniom religijnym, w których najważniejszą rolę pełnią przepisy kultowe.
Tymczasem Samarytanin był od nich wolny. Z punktu widzenia kapłana i lewity całkowi-cie niepobożny człowiek, bo nie służący Bogu w ramach ich struktury religijnej, mógł bez najmniejszych obaw pomóc umierającemu człowiekowi. Stał się przysłowiowym miłosiernym Samarytaninem, ponieważ nie obowiązywała go reguła, norma, schemat, a struktura nie wymagała określonych zachowań.

tumblr_m1wb9nKbsS1rt1xqfo1_1280tumblr_m3ygryce1k1qzd1nwo1_1280

Będzie z pożytkiem dla każdego, jeśli tę autobiograficzną przypowieść Jezusa, a szczególnie obie metafory, więc kapłana z lewitą oraz Samarytanina, zdoła zastosować do własnych życiowych doświadczeń i potrzeb. Przy czym wcale nie sugeruję jedynie samarytańskich zachowań wobec oczekujących pomocy. Otóż każdy z nas co jakiś czas znajduje się w życiowej sytuacji, którą na podobieństwo Jezusowej narracji można opisać, jako pobicie i umieranie.
Wówczas, jakby poranieni przez złych ludzi albo życiowe sytuacje, czujemy, że wycieka z nas życie. Często w takich sytuacjach próbujemy sobie pomóc w sposób standardowy, schematyczny, jakby miał do nas podejść kapłan i podać nam rękę. Wydaje nam się, że wiemy, jak powinniśmy sobie pomóc, bo do tej pory działało. Mamy gotowy scenariusz wyjścia z niebezpieczeństwa. Dla przykładu albo zastosujemy presję na samego siebie i usztywnimy swoje stanowisko i pogląd, albo postanowimy, że jakiegoś zachowania nie powtórzymy i słowa nie wypowiemy. Tymczasem tym razem schemat po prostu nie działa i życie dalej wycieka, depresja się pogłębia, ciemność zyskuje na intensywności.

tumblr_ncym7bnlwA1qesf6mo1_500bbffc1686638716032814a05f20327b3

Są po prostu sytuacje, w których musimy sobie pozwolić na zachowanie niestandardowe, nieoczekiwane, być może nawet całkiem niepobożne w ocenie własnej albo innych ludzi, ale jedynie skuteczne. Wcale nie rzadko potrzebny jest miłosierny Samarytanin, który to wszystko, co jest strukturalne, ujęte w kodeksy i normy, a z religijnego punktu widzenia pobożne, będzie miał w nosie i poda nam pomocną dłoń, abyśmy znowu stanęli na nogach.
Takiego miłosiernego Samarytanina trzeba w sobie mieć i o niego dbać, pozwalając sobie czasem na miłosierne zachowania wobec samego siebie. Inaczej za progiem kolejnego dnia przyczai się choroba, nieszczęście i śmierć. Dlatego warto równoważyć w sobie oba elementy, bo oba są potrzebne do zdrowego i usatysfakcjonowanego życia. Niech nie rządzi nami kapłan, ale też nie bądźmy dla samych siebie tylko miłosiernym Samarytaninem, lekceważąc zobowiązania i powinności, a będziemy szczęśliwi i radośni.

 


Lut 7

Brąz

Marek Uglorz | Wiersze | 07.02.2016 |

tumblr_nhno04eSkS1qjhojio1_500

Brązowe bruzdy pooranych pól
tęsknie oczekują na niebieski puch

Brązowe ślady poplątanych dróg
z nadzieją wyglądają pary wytrwałych nóg

Brązowe teczki pogubionych tłumów
nie chcą dłużej nosić wycierpianych umów

Brązowym prochowcom korporacji smutnych
w nocy i za dnia do twarzy w szalikach kolorowych

Brązowym myślom zatroskanego pokolenia
z ratunkiem śnieżna biel Bożego Narodzenia

tumblr_luvoz1HlVM1qei7a7o1_400


« Wcześniesze wpisy