Lut 8

Wieża życia

Marek Uglorz | Aktualności, Mądrość życia | 08.02.2016 |

indeksimages

Jednym z największych nieszczęść, które nas spotyka, jest ciągłe porównywanie się z innymi, czego niestety uczymy się już w rodzinnych domach, a co skutecznie utrwala system edukacyjny i korporacje. Z tego powodu wielu z nas traci, bądź nigdy nie dociera do prawdy o sobie, i nie rozwija poczucia wyjątkowej wartości samego siebie, niezbędnej do zdrowego, szczęśliwego i usatysfakcjonowanego życia. To rodzi przeróżne komplikacje w życiu społecznym i jest przyczyną wielu problemów psychicznych, które z biegiem czasu dają o sobie znać w postaci chorób somatycznych (tzw. cielesnych).
Dlatego w dobrym wychowywaniu dzieci, bądź w terapii, gdy dorosły człowiek ma już problemy na skutek niskiego poczucia wartości, wielką rolę, której nie sposób przecenić, odgrywa pytanie o to, czy w wizerunku samego siebie nie hołdujemy iluzjom, które uniemożliwiają nam skuteczną budowę życiowej wieży.
Swoim kształtem wieża przypomina człowieka, który po pierwsze musi mieć porządny fundament, to znaczy musi być świadomy swojej tożsamości; po drugie musi być wyprostowany, a więc odważnie i z radością spoglądać w przyszłość swojego życia i nie bać się spotkania z drugim człowiekiem; po trzecie mieć głowę w chmurach, a więc być szczęśliwymi, spokojnym i radosnym. Jednak tę życiową postawę osiąga tylko taki człowiek, który swojemu życiu świadomie nadaje sens i dlatego budowanie wieży jest z kolei obrazem nadawania życiu sensu.
Niestety stanowczo za często porównujemy się z innymi, pragnąc być takimi, jak oni, lub tworzymy własny idealny wizerunek, który usiłujemy urzeczywistniać. W efekcie przeżywamy później rozczarowanie, ponieważ nie uda¬je nam stać się takimi, jakimi chcielibyśmy być. Nasze wyobrażenia o nas samych są albo zbyt wielkie, albo zbyt małe.
Starożytni Grecy znali mit o Prokruście, zbójcy, który zmuszał podróżnych do położenia się w swym łożu i tam dopasowywał ich do jego długości. Tych, którzy byli zbyt niscy, rozciągał, tym zaś, którzy wystawali poza łoże, obcinał członki. I jedni, i drudzy ginęli. Mit nie wziął się z czystej fantazji. Niestety samych siebie często kładziemy w takim prokrustowym łożu, które jest dla nas zbyt małe lub zbyt duże.
Musimy rozstawać się z takimi fałszywymi wizerunkami przez odkrywanie rzeczywistego i prawdziwego wizerunku samych siebie. I tego problemu dotyka opowiedziana przez Jezusa krótka przypowieść o budowie wieży (ŁK 14,28-30). Jezus uświadamia nam, że powinniśmy dokładnie sprawdzić, jaki materiał mamy do dyspozycji: „Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy, czy ma na wykończenie?” (Łk 14,28). Są nim nasze uzdolnienia, umiejętności i życiowe doświadczenia, a także zranienia i blizny. Historia naszego życia stanowi materiał, któremu do ostatniego dnia powinniśmy nadawać odpowiedni kształt. Musimy pracować tak, jak pozwala nam na to posiadany materiał i dlatego nie wolno nam porównywać się z innymi, tworząc abstrakcyjne obrazy samych siebie. Wielu z nas przed przystąpieniem do budowania wieży życia wpierw rozgląda się po sąsiadach. Możemy wówczas odnieść wrażenie, że jeden buduje z drogich kamieni, drugi z marmuru, trzeci ze szlachetnych kruszców, a nam dostały się deski, słoma i błoto. Jakże z tak nędznego materiału cokolwiek wybudować?
Taki punkt wyjścia to zapowiedź życiowego dramatu. Żeby go uniknąć musimy uczyć się życia w prawdzie, także o samych sobie, aby mieć jasną wizję, jaki kształt dla naszej wieży życia będzie najodpowiedniejszy i po prostu każdego dnia ją świadomie realizować. Mamy budować własną wieżę, nie porównując jej z budowlami wzniesionymi przez innych.
Każdą wieżę – o ile materiał, z którego ją wzniesiono, został dobrze wykorzystany – cechuje indywidualne piękno. Nie powinniśmy zatem spoglądać na wieże innych ludzi i kierować się lękiem bądź fantazjami o naszej wielkości. Punktem wyjścia niech będzie rzeczywisty obraz, który w sobie odkrywamy i jest Bożego autorstwa. Nauczmy się tez z szacunkiem i wdzięcznością obchodzić z materiałem, który Stwórca dał nam do dyspozycji, abyśmy z niego wybudowali wieżę życia. Z absolutnie wszystkiego możemy śmiało budować. Czy to jest nasz duchowy świat, czy cielesne walory, wykorzystać trzeba wszystko. Także dotychczasową historię własnego życia, uzdolnienia i umiejętności, ograniczenia, czyhające na nas zagrożenia, doświadczenia miłości oraz zranienia, których doznaliśmy. Z tego wszystkiego można ukształtować własną budowlę, która na pewno zachwyci każdego. Musi jednak spełnić jeden warunek, a mianowicie zostać ukończona
Krótką przypowieścią o budowie wieży Jezus zachęca nas do rozstania się z iluzjami i skłonnościami do umniejszania samych siebie. Jednocześnie motywuje, abyśmy z zapałem budowali własne wieże, czyli swojemu życiu nadawali sens, który sprawi, że będziemy szczęśliwi i usatysfakcjonowani. Pomiędzy wieloma innymi nasza wieża nie musi być ani wyższa, ani niższa Ma wyglądać po prostu tak, aby pasować do nas i historii naszego życia.

24


Lut 8

tumblr_mi3n4xKbSE1qei7a7o1_500

Dlaczego źle się czujemy? Pozostajemy w napięciu, chociaż wcale nie musimy uciekać, ani się bronić. Bardzo często winne są wspomnienia, które demolują nasze życie. Dobre wspomnienia są błogosławione, ale nawet one nie powinny decydować o kolejnych nocach i dniach, a cóż powiedzieć o złych? Są jak błąd oprogramowania, który wdarł się w serce, umysł i komórki ciała, uniemożliwiając zdrowe i twórcze życie.
Dzieje się tak, ponieważ we wspomnieniu, które jest obrazem, zapisało się negatywne do-świadczenie, może emocja, którą wyzwalamy za każdym razem, przywołując wspomnie-nie. Jeśli ktoś nas skrzywdził, a my wspomnieniami powracamy do tamtego wydarzenia, wówczas uruchamiamy destrukcyjne działanie stresu. Zaczynamy chorować, tracimy radość życia, czujemy się coraz mniej szczęśliwi. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że winien jest kolor pomieszczenia, w którym przebywamy, ponieważ wspomnienie, niczym w kadrze, zatrzymało w nas kolor ubrania człowieka, który wyrządził nam zło.
Żeby doświadczyć uzdrowienia, odmienić sposób myślenia a życiu nadać nowy smak, na-leży zacząć od uleczenia wspomnień, czyli obrazów, które są niczym sowtware naszych serc i komórek. Często wystarcza podstawowe działanie, jakim jest odpuszczenie winy, człowiekowi winnemu wobec nas, żeby jak najszybciej odwrócić się od wspomnień ku przyszłości.

tumblr_n0qbedp8Ya1rkxyouo1_500

Chociaż są też inne, bardzo skuteczne metody. Skoro wspomnienia, czyli obrazy, mogą nas źle zaprogramować, więc trzeba zacząć od zmiany obrazów, którymi człowiek żyje. Nam tymczasem przyszło żyć w erze telewizji i komputerów. Już małe dzieci kilka godzin dziennie spędzają przed tymi cudami techniki. Producenci programów dla dzieci, gier komputerowych przywołują korzyści, jakie dziecko osiąga podczas oglądania telewizji, czy w trakcie gry na komputerze. Twierdzą, że rozwija wówczas swoją wyobraźnię, ćwiczy uwagę i refleks, doskonali sprawność manualną, koordynację wzrokowo-ruchową. Cóż, kłamstwo na usługach rekinów rynku.
Dziecko, do prawidłowego i harmonijnego rozwoju, nie potrzebuje kolejnych nowinek technologicznych, tylko kochających i mądrych rodziców, którzy wiedzą, jak pracować z wyobraźnią dziecka, aby obrazy życia i zdrowia, programowały go ku szczęśliwej przyszłości. Bo rzeczywiście szczęśliwy jest człowiek, któremu w dzieciństwie opowiadano ewangelię, łącznie z pięknymi obrazami nauczającego i pomagającego Jezusa albo baśnie, zbudowane na archetypach, które wyłaniają się nie tyle z mroków ludzkich dziejów, ile z mroków ludzkiej podświadomości. Ewangeliczne opowieści o Jezusie albo baśnie przemawiają obrazami do wyobraźni dziecka. Chociaż te ostatnie przez dorosłych są uznane za fikcję, to przecież i tak chodzi o to, żeby przemawiała prawda w nich zawarta, a obrazy programowały je ku zdrowemu i twórczemu życiu.

tumblr_nl55qf61OP1sooy9go1_250

Dawniej opowiadanie było czymś naturalnym, a obecnie, kiedy rodzice nie chcą albo z przyczyn zawodowych nie mogą organizować życia w taki sposób, aby mieć czas dla wyobraźni dziecka, dzieci budują ją obrazami z filmów i gier. Programują się nie tylko kulturowo, ale somatycznie i duchowo na choroby, niepokój i ADHD.
Opowiadając baśnie, a jeszcze lepiej ewangelię, przekazujemy dziecku najważniejszą prawdę o życiu, że ono zawsze ciąży ku dobremu rozwiązaniu, ponieważ chce trwać; że Panem życia jest Bóg, który stworzył doskonały świat, to znaczy zdolny osiągnąć pełnię, a Jezus Chrystus nadaje temu sens, nawet pomimo tego, że życie i zdarzenia wydają się całkowicie bezsensowne. Tak ukierunkowana wyobraźnia będzie później stymulowała dorosłego człowieka do poszukiwań pozytywnych rozwiązań, uwalniała z lęku i umożliwiała pracę nad samym sobą.
Każda z ewangelicznych opowieści albo baśni jest bramą w poznanie siebie i mądre kierowanie swoimi uczuciami. Zaklęta jest w nich tajemnica przyszłej dorosłości. A jeśli dziecko prosi o jedną opowieść kilkakrotnie, niech to będzie sygnał, że problem w niej zawarty dotyka go szczególnie, więc wielokrotne opowiadanie jest mu potrzebne w zrozumieniu siebie. Dlatego pamiętajmy, żeby zarówno ewangeliczne opowiadania, jak i baśnie bardzo uważnie interpretować. Jeśli w baśni pocałowana żaba staje się królewiczem, a bestia, obdarzona miłością, księciem, to znak, że człowiek powinien przełamywać strach, aby otrzymywać miłość, a jeśli Jezus mówi o tym, że tylko czwarta część ziaren wydaje plon, który i tak może być niewyobrażalnie wielki, bo nawet stokrotny (Mt 13,1-9), to nie chce, abyśmy rozważali daremność losu trzech części ziaren i na tym tworzyli puentę, ale budowali wyobrażenie Królestwa Bożego, w którym wszystko dalece przewyższa ludzkie doświadczenia, bo jest manifestacją Bożej miłości.
Sowtware życia zależy od dobrych opowieści.

tumblr_mfpns5Bd211rrtglco1_500


Lut 8

tumblr_nf9flvsTCo1sn6fiho1_250tumblr_nj0bzoBzJU1s1iazfo1_500

1. Niewystarczająca ilość czasu, który przeznaczamy na modlitwę, aktywność fizyczną, rozrywki kulturalne, edukację i psychiczną regenerację.
2. Niejasne kryteria sukcesu i niewystarczająca pozytywna informacja zwrotna o poniesionych wysiłkach. Co oznacza, że nie wiemy, co uznalibyśmy za sukces, ani ile wysiłku bylibyśmy skłonni ponieść, aby jakikolwiek zrealizować. Sukces pozostaje jedynie w sferze niesprecyzowanych marzeń.
3. Obwinianie się za poświęcanie czasu sobie, by zebrać siły i zaspokajać własne uzasadnione potrzeby.
4. Nierealne ideały, które bardziej wywołują poczucie zagrożenia, aniżeli motywują do działania. To tak zwana za wysoko zawieszona poprzeczka zawodowych wymagań albo życiowych wartości. Nie motywuje do działania świadomość, że ideał pozostaje poza zasięgiem.
5. Nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, a zwłaszcza ze złością i zazdrością.

tumblr_lx4hr5YtTA1qcdtcfo1_500 tumblr_mclypsR3tk1rp1pulo1_1280

6. Skrajna potrzeba bycia lubianym, prowadząca do oderwanych od rzeczywistości relacji z innymi. Nie jesteśmy wtedy sobą i nie rozwijamy swojego osobowościowego potencjału, ale za wszelką cenę staramy się zadowolić innych.
7. Zaniedbywanie potrzeb materialnych, emocjonalnych i duchowych.
8. Ubogie życie społeczne, zwłaszcza brak kręgu przyjaciół, lub nierealne potrzeby wsparcia i miłości, których oczekujemy po bliskich.
9. Nieustanna praca z osobami, przychodzącymi po pomoc, które również są wypalone.
10. Brak możliwości bądź umiejętności przeprowadzenia koniecznej zmiany oraz poczucie przytłoczenia pracami administracyjnymi i tzw. papierkową robotą.

tumblr_mlybp18KKn1ro46rko1_250 tumblr_nwfh0rSlAv1rruyn3o2_250

11. Dotkliwy brak uznania ze strony przełożonych, kolegów lub tych, którym staramy się służyć.
12. Dotkliwy brak życzliwości ze strony tych, z którymi żyjemy lub pracujemy.
13. Seksizm, ateizm, rasizm oraz inne uprzedzenia, z którymi spotykamy się w pracy i w życiu.
14. Poważne konflikty w rodzinie, domu, pracy, a niejednokrotnie nawet w dalszym otoczeniu.
15. Drastyczne zmiany, zachodzące w życiu, kiedy równolegle pojawiają się także problemy dojrzewania i przystosowywania się. Na przykład, gdy 50-cio letni nauczyciel pracuje z dojrzewającymi nastolatkami wtedy, gdy sam zmaga się ze swoimi problemami okresu przejściowego.

tumblr_mr433uJXwH1qld3aqo1_1280 tumblr_ndu1m5ABhs1s1uby1o1_250

16. Brak możliwości bądź umiejętności radzenia sobie ze stresem lub unikania jego przyczyn.
17. Wyidealizowany, niedojrzały obraz własnej dobroczynności i miłości.
18. Kompleks zbawiciela, czyli brak umiejętności odróżnienia tego, co jesteśmy w stanie zrobić dla ludzi w ich potrzebie, od tego, czego dla nich zrobić nie możemy.
19. Nadpobudliwość, skrajny aktywizm, pracoholizm i perfekcjonizm.
20. Unieruchomienie, izolacja z powodu kompleksów i alienacja w długotrwałej chorobie.

Lut 7

tumblr_m5gj1h0Z9K1qdfusyo1_500yes11

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10,30-37) jest jedną z szeregu autobiograficznych, którymi Jezus z Galilei pomaga zrozumieć swoje decyzje i zachowania. Co prawda pochodzi z Galilei, o czym wielu wiedziało, a inni mogli się domyślać po dialekcie, którym posługiwali się Galilejczycy, niemniej zwłaszcza wśród szczególnie nienawidzących Go przeciwników mógł uchodzić za Samarytanina, o czym wzmianka zachowała się w Ewangelii wg Jana. Pobożni Żydzi, związani z jerozolimską świątynią, uważali Samarytan za społeczno-religijny margines, którego unikali, więc można przypuszczać, że w ten sposób mogli dyskredytować Jezusa. Ten jednak, swoim zwyczajem nie tylko się tym nie przejmował, ale być może nawet sam się tak przedstawiał, aby identyfikowano Go z ludźmi, którym pomagał.
Opowiadając, interesującą nas przypowieść, Jezus co prawda nawiązuje do historycznego napięcia, towarzyszącego wzajemnym kontaktom Judejczyków z Samarytanami, aby słuchaczom uświadomić, że miłość znosi prawne i kultowe ograniczenia, czyniąc człowieka wolnym w czynieniu dobra, jednak tę narrację współcześnie możemy wykorzystać na wiele sposobów, zachowując podstawową intencję autora. Spróbuję zatem, wykorzystując przeciwieństwo postawy kapłańskiej i tzw. samarytańskiej, zachęcić Was do równoważenia w codziennym życiu przeciwieństw, które zabsolutyzowane czynią człowieka nerwowym, nieszczęśliwym i chorym. Zresztą podobną funkcję terapeutyczną może pełnić także przypowieść o miłosiernym ojcu (Łk 15,11-32).

tumblr_m4485cypmm1roez34o1_500tumblr_o0oyhki1eI1ry5naio1_500

Odpowiedź na pytanie, dlaczego kapłan z lewitą nie pomogli pobitemu człowiekowi, sugerująca brak empatii, zobojętnienie, a być może nawet złe serce, jest prawie na pewno błędna. Prawdopodobnie szli do Jerozolimy, aby zwolnić kolegów ze służby i w trakcie swojej zmiany służyć w świątyni. Gdyby dotknęli pobitego, o którym nic nie wiedzieli, straciliby fundamentalny warunek do rozpoczęcia swojej zmiany, a mianowicie kultową czystość. Trudno przypuszczać, aby nie chcieli pomóc. Oni po prostu nie mogli pomóc umierającemu, aby móc służyć Bogu. Są zatem obrazem tego wszystkiego co w świecie, ale też wewnątrz człowieka jest strukturalne, sztywne, określone prawami i poddane wyobrażeniom religijnym, w których najważniejszą rolę pełnią przepisy kultowe.
Tymczasem Samarytanin był od nich wolny. Z punktu widzenia kapłana i lewity całkowi-cie niepobożny człowiek, bo nie służący Bogu w ramach ich struktury religijnej, mógł bez najmniejszych obaw pomóc umierającemu człowiekowi. Stał się przysłowiowym miłosiernym Samarytaninem, ponieważ nie obowiązywała go reguła, norma, schemat, a struktura nie wymagała określonych zachowań.

tumblr_m1wb9nKbsS1rt1xqfo1_1280tumblr_m3ygryce1k1qzd1nwo1_1280

Będzie z pożytkiem dla każdego, jeśli tę autobiograficzną przypowieść Jezusa, a szczególnie obie metafory, więc kapłana z lewitą oraz Samarytanina, zdoła zastosować do własnych życiowych doświadczeń i potrzeb. Przy czym wcale nie sugeruję jedynie samarytańskich zachowań wobec oczekujących pomocy. Otóż każdy z nas co jakiś czas znajduje się w życiowej sytuacji, którą na podobieństwo Jezusowej narracji można opisać, jako pobicie i umieranie.
Wówczas, jakby poranieni przez złych ludzi albo życiowe sytuacje, czujemy, że wycieka z nas życie. Często w takich sytuacjach próbujemy sobie pomóc w sposób standardowy, schematyczny, jakby miał do nas podejść kapłan i podać nam rękę. Wydaje nam się, że wiemy, jak powinniśmy sobie pomóc, bo do tej pory działało. Mamy gotowy scenariusz wyjścia z niebezpieczeństwa. Dla przykładu albo zastosujemy presję na samego siebie i usztywnimy swoje stanowisko i pogląd, albo postanowimy, że jakiegoś zachowania nie powtórzymy i słowa nie wypowiemy. Tymczasem tym razem schemat po prostu nie działa i życie dalej wycieka, depresja się pogłębia, ciemność zyskuje na intensywności.

tumblr_ncym7bnlwA1qesf6mo1_500bbffc1686638716032814a05f20327b3

Są po prostu sytuacje, w których musimy sobie pozwolić na zachowanie niestandardowe, nieoczekiwane, być może nawet całkiem niepobożne w ocenie własnej albo innych ludzi, ale jedynie skuteczne. Wcale nie rzadko potrzebny jest miłosierny Samarytanin, który to wszystko, co jest strukturalne, ujęte w kodeksy i normy, a z religijnego punktu widzenia pobożne, będzie miał w nosie i poda nam pomocną dłoń, abyśmy znowu stanęli na nogach.
Takiego miłosiernego Samarytanina trzeba w sobie mieć i o niego dbać, pozwalając sobie czasem na miłosierne zachowania wobec samego siebie. Inaczej za progiem kolejnego dnia przyczai się choroba, nieszczęście i śmierć. Dlatego warto równoważyć w sobie oba elementy, bo oba są potrzebne do zdrowego i usatysfakcjonowanego życia. Niech nie rządzi nami kapłan, ale też nie bądźmy dla samych siebie tylko miłosiernym Samarytaninem, lekceważąc zobowiązania i powinności, a będziemy szczęśliwi i radośni.

 


Lut 7

Brąz

Marek Uglorz | Aktualności, Wiersze | 07.02.2016 |

tumblr_nhno04eSkS1qjhojio1_500

Brązowe bruzdy pooranych pól
tęsknie oczekują na niebieski puch

Brązowe ślady poplątanych dróg
z nadzieją wyglądają pary wytrwałych nóg

Brązowe teczki pogubionych tłumów
nie chcą dłużej nosić wycierpianych umów

Brązowym prochowcom korporacji smutnych
w nocy i za dnia do twarzy w szalikach kolorowych

Brązowym myślom zatroskanego pokolenia
z ratunkiem śnieżna biel Bożego Narodzenia

tumblr_luvoz1HlVM1qei7a7o1_400


Kwi 5

Święta Wielkiego Otwarcia Ciemności i Odwalenia Kamienia, który człowiekowi zagradzał satysfakcjonującą drogę ku przyszłości, być może nie kojarzą się nam z żelaznymi postanowieniami Świąt Narodzenia Pańskiego i Nowego Roku, których z żelazną konsekwencją najczęściej nie realizujemy. Na szczęście Wielkanoc nie jest od świętowania mieszczańskiego umiłowania świętego spokoju, ciepłego domu z kolorową choinką, pełnego szczęśliwych dzieci, zapachu kawy i wypieczonej buchty. W ciepłym i sielankowym obrazie Bożego Narodzenia raczej wszystko powinno pozostać po staremu, więc dziwię się, że w te święta postanawiamy zmiany, których konsekwencji najnormalniej w świecie w ogóle nie chcielibyśmy doświadczyć.

tumblr_n4w2wqICAy1rcwq95o1_250

Tymczasem Wielkanoc jest bardzo dobrą wiadomością, że nawet największy kryzys i chaos Bóg kończy najpiękniej, jak można sobie to wyobrazić, bo zbawieniem i utrwaleniem życia. Uważam więc, że Wielkanoc, oznaczająca radykalną odmianę, stwarza człowiekowi przedpole do trwałych zmian. Skoro zabity Jezus z Galilei objawia się jako żywy i odmieniony, stając się zaczynem nowego świata, więc w życiu każdego z nas możliwa jest odmiana.
Wielkanoc jest bardzo dobrą wiadomością, że człowiek wstaje i prostuje się, ponieważ Bóg odwalił kamień, leżący na drodze życia, i każdemu pozwala opuścić cmentarz woli i działania, powołując do pięknej drogi. Odtąd każdy w zgodzie z samym sobą może żyć własnym życiem, mając pewność, że nikt za niego nie będzie decydował o jego życiu. Święta Wielkiego Otwarcia są czasem wielkanocnego człowieka, który nie tylko porządkuje zewnętrzny świat, lecz także własne wnętrze, duszę dotąd zanurzoną w chaosie pragnień i hałasie myśli. Wielkanoc jest najlepszą okazją, aby w życiu zaprowadzić porządek i ciszę.
Zachęcam więc wszystkich, którym codzienne życie i praca wydaje się ciągłą walką z przeciwnościami, bo nie potrafią zorganizować najprostszych zadań, aby przestali szukać winnych wkoło, a wzięli pełną odpowiedzialność za swoją sytuację. W Święta Wielkiego Otwarcia Ciemności proponuję kilka rad, w jaki sposób organizować czas i zawodowe obowiązki:

tumblr_nbvvpyurzd1tw3geao1_250

1. Często, a jeśli trzeba nawet codziennie, sortuj i ustalaj priorytety. Zastanawiaj się nad swoim życiem i myśl o tym, co dla Ciebie jest ważne. Sam siebie powinieneś pytać: Gdzie idę? Czego chcę? Którą drogę wybieram i jakie kroki będę musiał przedsięwziąć, aby dotrzeć do celu?

tumblr_mutxe0wJ0Q1rpwhvdo1_500

2. Zawsze koncentruj się na podstawowych zadaniach i myśl o zobowiązaniach krótkoterminowych. Dlatego o poranku albo na początku tygodnia samemu sobie stawiaj pytanie: Które z zadań i zobowiązań najlepiej zaoszczędzą mój czas i przyniosą najlepszy efekt w stosunku do wysiłku, jeśli wykonam je pierwsze?

tumblr_ng0ays3u0H1qccsjyo1_500

3. Następnie z listy zadań wyeliminuj wszystko, co tylko można. Warto spojrzeć na listę pod kątem tego, co jest najistotniejsze. Czy jest na niej coś, z czego bez szkody możesz zrezygnować, przekazać do wykonania komuś innemu, bądź umieścić na liście zadań oczekujących? Gdy po jakimś czasie sprawdzisz skorygowane listy, odkryjesz, że wiele ze skreślonych albo oczekujących zadań w ogóle nie było koniecznych.

tumblr_nhcw9sPSnm1qhj03go1_500

4. Każdy dzień rozpoczynaj, realizując dwa najważniejsze zadania. Nie czekaj na późniejszą porę dnia i nie spychaj ich na liście zadań na kolejne pozycje. Najczęściej bowiem bywa tak, że im później człowiek zabiera się za wykonane najważniejszych zadań, tym większa narasta w nim do nich niechęć, aż pozostają na kolejny dzień, a potem tydzień, stając się uciążliwą zaległością.

tumblr_n1o45kt5cn1qesf6mo1_500

5. Skutecznie eliminuj wszystkie zakłócenia, z powodu których tracisz czas i nie potrafisz zdążyć z realizacją zobowiązań. Jeśli nieustannie przeszkadzają Ci nowe maile, smsy, połączenia telefoniczne i tak dalej, to nigdy nie będziesz produktywny ani skuteczny. Na ile to możliwe, wyłącz je i odetnij się od internetu.

tumblr_mwo09qkJDh1rff1ieo1_500

6. Wielu ludzi daremnie traci czas na pozornie skuteczne narzędzia, które w gruncie rzeczy są tylko zabawkami. Na przykład nie warto tracić czasu na aplikacje, które są przeznaczone do organizowania czasu i harmonogramu zadań. Najlepiej zrobić prostą listę zadań w dokumencie programu Word lub na papierze z użyciem pióra, ponieważ to najnormalniej w świecie wystarcza. Lepiej zająć się pracą, zaplanowaną na ten dzień.

tumblr_m9ljnqzdDi1qir26po1_500

7. Zajmuj się jednym zadaniem, ale skutecznie, a nie wieloma na raz. Wykonywanie wielu zadań w jednej chwili najczęściej spowalnia. Lepiej skupić się na wybranym zadaniu, z wyłączeniem pozostałych. W ten sposób można osiągnąć więcej w krótszym czasie i przy mniejszym wysiłku.

tumblr_maxitm2cqI1qesf6mo1_500

8. Na koniec dnia znajduj czas na refleksję, aby zastanowić się nad tym, coś osiągnął. W ten sposób będziesz odczuwał satysfakcję z dobrze wykonanej pracy i będziesz miał okazję pomyśleć nad możliwymi zmianami, które w następnych dniach umożliwią Ci skuteczniejsze dążenie do celu.

tumblr_m4wmbgwrNU1qb1f7qo1_500


Sty 1

Minęła cisza Świąt Narodzenia Pańskiego, którą za wszelką cenę chcieli wykorzystać właściciele sklepów i politycy. Rozpoczął się kolejny rok życia każdego z nas, ale też rok wy-darzeń politycznych, społecznych czy gospodarczych. Oczywiście należy mieć nadzieję, że będzie lepszy od poprzedniego, mnie jednak zajmuje pytanie, czy jest szansa na to, że zaczniemy zbiorowo mądrzeć i w nowym roku będziemy szanować ciszę w nas i wokół nas? A może jest wręcz szansa na to, że nasze dzieci i młodzież zaczniemy po prostu wychowywać do ciszy?

tumblr_m5xji9D23F1qi2vxso1_500

Tylko w ciszy człowiek ma szansę na spotkanie z tajemnicą, jaką jest sam dla siebie. Tajemnica, którą jesteśmy dla samych siebie, wraz z nami przychodzi na świat i wraz z nim odchodzi dalej. I tylko w krótkiej chwili życia, pomiędzy przyjściem a odejściem, pojawia się delikatna szansa na zrozumienie samego siebie, jednak ku temu potrzebna jest cisza. W najdostojniejszej chwili żałobnego nabożeństwa, według porządku ewangelickiego, ksiądz wyciąga nad trumną dłoń w geście błogosławieństwa i wypowiada słowa: „Niech ci błogosławi Bóg Ojciec, który Cię stworzył na swój obraz. Niech Ci błogosławi Bóg Syn, który Cię odkupił i pozyskał krwią swoją. Niech Ci błogosławi Bóg Duch Święty, który Cię poświęcił na swój przybytek. Łaskawy i miłosierny Bóg, który błogosławił wejście Twoje, niech pobłogosławi i wyjście Twoje odtąd aż na wieki. Amen”.
Człowiek jest istotą, która nieustannie poszukuje własnego człowieczeństwa i ukrytego w nim sekretu. To nie jest pytanie tylko akademickie, ponieważ ma charakter egzystencjalny, dotyka ludzkich pytań o przeznaczenie. Przeczuwamy bowiem, że sam fakt, iż pochylamy się nad cembrowiną swojej studni, być może prowadzi nas aż do pytania o sens naszego życia. Abym nie musiał kiedyś zapytać: Czyżbym przeszedł obok?

tumblr_mwzs2fLekR1r94argo1_500

Kto nie rozumie, że pomiędzy krzykiem narodzin a krzykiem śmierci jest krótki czas łaski, aby zdążyć siebie poznać i zrozumieć, odchodzi nieszczęśliwy. Wielu ludzi nie szanuje ciszy i nie potrafi afirmować samych siebie inaczej, aniżeli przez krzyk. Krzyczą całą egzystencją, a wokół leją się łzy. Tymczasem pomiędzy pierwszym i ostatnim krzykiem musi nastać cisza. Inaczej wszystko stracone. Pomiędzy pierwszym i ostatnim krzykiem tylko jeden ciąg głosek jest słowem prawdziwym, dokładnie tak samo, jak miało to miejsce przy pustym grobie Jezusa: „Mario” (J 20,16). Żeby usłyszeć własne imię, to znaczy rozpoznać i zrozumieć samego siebie w obietnicy, złożonej przez Boga: „Lecz teraz – tak mówi Pan – który cię stworzył, Jakubie, i który cię ukształtował, Izraelu: Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem – moim jesteś!” (Iz 43,1), potrzebna jest cisza.
Jestem pewien, że nasze dzieci powinniśmy wychowywać do ciszy, czyli do cichego spotkania z prawdziwym obrazem człowieka. Cisza jest bardzo potrzebna, aby człowiek usłyszał własne imię i odkrył samego siebie. Wychowywanie do ciszy jest szansą współczesnego pokolenia, które zapomniało, że musi się zatrzymać, stać czujnym i świadomie pilnować, aby hałas nie miał do niego dostępu.

tumblr_metrccoYG01r71dp7o1_500

Czy współcześnie potrafimy tak wychowywać, abyśmy przestali biegać wkoło i śpieszyć się, niekoniecznie wiedząc gdzie i w jakim celu? Niestety wielu rodziców i wychowawców nie chce tego przyjąć do wiadomości, ponieważ dali sobie wmówić, że najważniejszym warunkiem satysfakcji oraz społecznego i zawodowego sukcesu jest umiejętność reagowania na szybko zmieniające się współrzędne życia. Owszem, tak jest. Jednak każdy człowiek, nie tylko dziecko, potrzebuje porządku i stałych punktów odniesienia; potrzebuje ciszy, w której zbiera okruchy swojej osoby.
O dojrzałości człowieka świadczy umiejętność nasycania codzienności świadomą obecnością w świecie. Człowiek ciszy celebruje życie, podczas gdy inni przepuszczają je pomiędzy palcami. Zdaje sobie sprawę z tego, że cielesność jest pierwszym znakiem, którym zaznacza swoją obecność i komunikuje się z tym, co zewnętrzne. Człowiek ciszy zachowuje ją w sobie i w świecie. Cisza jest oznaką spokoju i pojednania. Cisza bycia oznacza, że człowiek odnalazł azymut, cel wędrówki i nie miota się bezradnie pomiędzy błahymi sprawami tego świata. Skoro odnalazł prawdziwy obraz samego siebie, potrafi skoncentrować się na życiu.

tumblr_my27xx7sKt1rtbxrwo1_500

Dla przykładu obecne pokolenie pełne jest ludzi, którzy entuzjastycznie wyznają miłość do Boga, ale w ich życiu tego nie widać, ponieważ są bardzo chaotyczni i pozbawieni zasad. Ludzie takiego ducha denerwują innych, bynajmniej nie swoim przywiązaniem do Boga czy wartości, ale tym, że bez ustanku podkreślając swoją miłość do Niego, stawiają siebie oraz swoją pobożność w centrum uwagi. Tymczasem prawdziwie chrześcijańska duchowość rodzi delikatną i łagodną kulturę życia, która człowiekowi nadaje szlachetne rysy i ma dobroczynne działanie na pozostałych ludzi. Warto pamiętać, że wychowując do ciszy, wychowujemy ludzi, którzy nie krzyczą, to znaczy nie zwracają na siebie uwagi i potrafią przyjmować oraz pielęgnować dar życia.
Ludzie ciszy odznaczają się wysoką kulturą osobistą i kulturą życia!
Każdemu czytelnikowi w nowym roku życzę ciszy, aby odzyskał prawdziwy obraz samego siebie. A gdy w ciszy podniesie się w nim wewnętrzny hałas, wtedy po prostu niech spróbuje go przetrzymać. Zatrzymajmy się i delikatnie dotknijmy krzyczącego serca, aby się uciszyło, a wtedy cisza stanie się dobrodziejstwem, w milczeniu znajdziemy się w samym środku własnej egzystencji, w najświętszym miejscu naszych serc, do których dostęp ma jedynie Bóg. Tam Go spotkamy i znajdziemy odpowiedź na pytanie: Kim jestem?

tumblr_mbpuqpJXTC1reul37o1_500


Sty 1

Bądź tak dobra…

Marek Uglorz | Aktualności, Wiersze | 01.01.2015 |

tumblr_m46mg5MKlC1rrunlqo1_500

– gdy całujesz – oczu nie zamykaj
lubię tonąć w szerokich źrenicach

– gdy dotykasz – pięści nie zaciskaj
lubię miłość raczej nie na klacie

– gdy mówisz „kocham” – unikaj zaimków zwrotnych
lubię nieskomplikowane składnie damsko-męskie

– gdy chcesz tego „czegoś” – nie przesadzaj z niewinnością
lubię „świętą”, ale w… kuchni

– gdy myślisz „on jest mój” – pomyśl o mnie
lubię być darem, nie własnością

– gdy jesteśmy razem – nie interesuj się moimi myślami
lubię czasem samotność we dwoje

– gdy jesteśmy daleko – nie pytaj: „co tam robisz?”
lubię Twą modlitwę

tumblr_m3qkq9pi6o1qg205no1_500


Sty 1

Biegniemy

Marek Uglorz | Aktualności, Wiersze | 01.01.2015 |

CIMG3941

biegniemy do siebie
na przełaj
na przekór
na szczęście

 

biegniemy, żeby zdążyć
przed myślami
przed lękami
przed nieszczęściem

 

biegniemy razem
żeby żadne z nas nie przegrało
biegniemy razem
po zwycięstwo we dwoje

tumblr_mblafyStCE1qb30ypo1_500


Gru 26

 

tumblr_lf1bg45mJY1qb5a3zo1_500tumblr_mvv7dx70Rw1qeh7h8o1_500

 

Może się wydawać, że biblijnym przykładem dzikiego mężczyzny jest Jan Chrzciciel. I chociaż wiele przemawia za wyborem tej postaci, mimo wszystko warto pamiętać, że o dzikości nie przesądza ubiór czy upodobania kulinarne. Niektóre zachowania i cechy osobowościowe wyraźnie łączą Jana z prorokami, mężczyznami absolutnie dzikimi, niemniej Jan nie wyłamał się wystarczająco z religijnego wzorca, do czego zdolny był ten, który wziął udział w ekscentrycznym i nieortodoksyjnym spektaklu, urządzonym przez Jana, poddając się rytuałowi inicjacji w wodach Jordanu.

tumblr_n0zsynh84Z1qkww7to1_500tumblr_nc868p6MRu1r4ueyro1_500

Aczkolwiek po kolei. Najpewniej typowymi dzikimi mężczyznami byli prorocy, którzy prze-mawiali w imieniu dzikiego Boga, który nie dba o świątynię ani ofiary, ponieważ zależy Mu na bezpośredniej relacji z człowiekiem. Bóg proroków jest dziki, ponieważ Jego oczekiwania wobec człowieka nie mają absolutnie nic wspólnego z logiką, rozsądkiem, porządkiem, po-czuciem bezpieczeństwa, autorytetem religii. Dla przykładu wybiera człowieka, każe mu się spakować, wyjść z zadomowienia i przez pustynię iść do miejsca, którego nigdy nie widział. Wszystkie działania Boga zmierzają więc do stworzenia wolnych ludzi, dlatego nie pozwala się kontrolować, ani na siebie wpływać. Często uważa się, że prorocy byli specjalistami od przepowiadania przyszłości, tymczasem ich rola przede wszystkim polegała na demaskowaniu złudzeń oraz samooszukiwania, w jakim żyli im współcześni. Nie mieli nic wspólnego z kapłanami, pilnującymi porządku, i dlatego głosili radykalną naukę o Bogu, poszukującym intymnej relacji z człowiekiem.
Prorocy byli dzicy, ponieważ zwalczali miłą i sympatyczną religię, której oddani są i z całego serca bronią jej wszyscy, którym marzy się święty spokój. Wielu mężczyzn woli pozostawać w bezpiecznym świecie ról społecznych, wyobrażeń oraz opinii, które są związane z zacho-waniem statusu i szacunkiem. Dlatego z ust Jeremiasza usłyszeli i wciąć powinni słyszeć ostrzeżenie: „Nie polegajcie na słowach zwodniczych, gdy mówią:  Świątynia Pańska, świątynia Pańska, świątynia Pańska to jest” (Jr 7,4). W tym wszystkim, czego symbolem jest świątynia, tak długo nie znajdzie się prawie nic, dopóki nie opuści się jej i nie pozna jej prawdziwej wartości w doświadczeniu wyjścia i w całkowitym oddaniu się Bogu, gdy nie ma niczego, na czym byłoby można zbudować poczucie bezpieczeństwa.

tumblr_m2k8dhxHvS1rogtico1_1280tumblr_lwldw2ExXk1qk9hrqo1_500

Pomysł na sympatyczną i miłą religię nie koresponduje z biblijnym obrazem dzikiego, a nie miłego i sympatycznego Boga, który swoim świadectwem i życiem wzmocnił i uwiarygodnił najdzikszy z wszystkich biblijnych mężczyzn, Jezus z Galilei. Dzięki inicjacyjnemu doświadczeniu z wód Jordanu oraz pozbyciu się na pustyni mesjańskich wyobrażeń, które uniemożliwiłyby realizację życiowego celu, Jezus tak dalece wyłamał się z obowiązującego wzorca religijnego i kulturowego, że zgorszył rodzinę, uczniów, religijne elity Izraela oraz ludzi, słuchających Jego Ewangelii. Dzięki wyjątkowej relacji z Bogiem, której świadectwem bez wątpienia są słowa: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30), Jezus zachowywał bezwarunkową wolność względem oczekiwań i roszczeń, otaczających Go ludzi. Nie wynikała z asertywności, pojmowanej wąsko i redukcjonistycznie, jako zdolności mówienia „tak” oraz „nie”. W swej istocie asertywność osadzona jest właśnie w dzikości, to znaczy w świadomie przeżywanej i wyrażanej indywidualności oraz godności.

tumblr_ml13my9Wi01r8s5j2o1_500tumblr_mchco7ZWZ11ris0vpo1_1280

Tylko w pogłębionej relacji z Bogiem, opartej na bezwarunkowej wierze, człowiek zyskuje dostęp do samego siebie, do swojego prawdziwego „ja”, i świadomy siebie potrafi z mocą powiedzieć o sobie: „Ja jestem”. To wyznanie nie tylko poświadcza obecność, ale przede wszystkim ujawnia świadomość własnej wyjątkowości. W połączeniu z męskimi cechami, wyznanie „Ja jestem” tłumaczy zachowanie Jezusa, które niepokoiło, prowokowało i fascynowało.

 


« Wcześniesze wpisy