maj 16

Zielono nam

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 16.05.2012 |

W maju kwitną drzewa,

łąki się zielenią,

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

świat wariuje na punkcie zieleni.

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Wówczas zieleni się także męskie życie:

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Zdjęcie z Guerreisms

Zdjęcie z Menswaer

Zdjęcie z Rugged Old Salt

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z Lander urquijo

Zdjęcie z Menswaer

Zielono ubrany,

możesz wybrać odpowiednie

dla Twego temperamentu auto,

oczywiście zielone!

Zdjęcie z Downeast and out

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Na miejscu zamów zielonego drinka

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

i zauważ,  że w maju wszystko jest zielone!!!

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zielono nam,

majowo całkiem.

Odpływamy…

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

 


maj 15

Pamiętajmy o ogrodach

Marek Uglorz | Mądrość życia | 15.05.2012 |

 

Tytułowa prośba nie jest przypadkowa. Zapożyczona z utworu Jonasza Kofty, ma skłonić do głębszej refleksji:

„Pamiętajcie o ogrodach

Przecież stamtąd przyszliście

W żar epoki użyczą wam chłodu

Tylko drzewa, tylko liście”.

Ogrody, wykorzystywane na różne sposoby, w ludzkich dziejach są obecne od zarania. Przede wszystkim powstawały z powodów estetycznych, jako miejsca odpoczynku. Wypełniały je piękne rośliny, fontanny, altany, były pełne ścieżek, które często tworzyły wspaniale dzieła sztuki architektonicznej. Jednak ogrody spełniały też zadania bardziej użytkowe. Między innymi służyły do uprawy warzyw i owoców. W starożytności były miejscem nie tylko spotkań, zebrań i wypoczynku, ale także nauki. Tacy filozofowie, jak Epikur czy Platon, w ogrodach wykładali swoje poglądy i nauczali innych. Wydaje się, że Jezus z Galilei również wiele razy wykorzystał ogród dla celów religijnych i dydaktycznych.

Chociaż w każdej kulturze i epoce tworzono je inaczej i z różnym przeznaczeniem, mimo wszystko były i do dziś pozostają ważną przestrzenią ludzkiego świata oraz religijno-kulturowym symbolem wszystkich cywilizacji. Skoro od początku w ludzkim życiu spełniają rolę wyjątkową, przeto nie dziwi, że od chwili powstania są źródłem artystycznego natchnienia twórców i religijnych przeżyć mistyków. Motyw ogrodu bez większego problemu można odnaleźć w każdej ludzkiej twórczości, zarówno teologicznej, jak i artystycznej, szczególnie zaś w literaturze.

Ogród jest przestrzenią ujarzmioną i ogrodzoną, w której przyroda została uporządkowana, wyselekcjonowana. W pewnym sensie można powiedzieć, że chaos uległ zamianie w ogród. Dlatego ogród, będąc przeciwieństwem miejsca pustego, w języku polskim dawniej określanego puszczą, jest symbolem Bożej działalności i jednocześnie ludzkiej świadomości, a co za tym idzie, także szczęścia, piękna i życia. Chociaż nierzadko motyw ogrodu ma też inne znaczenie. Symbolizuje wtedy ludzkie przemyślenia, sekrety myśli i duszy. Bywa przedstawiany jako miejsce schronienia i odosobnienia.

Najważniejsze znaczenie symbol ogrodu zyskał w judeochrześcijańskiej tradycji religijnej. Ogród życia został przecież stworzony z myślą o człowieku: „Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą. Potem zasadził Pan Bóg ogród w Edenie, na wschodzie. Tam umieścił człowieka, którego stworzył” (1. Mż 2,7n). W ogrodzie Bóg spotkał się z człowiekiem i w ogrodzie ­ – niestety – miał miejsce grzech Adama. Dlatego grzesznik został wyrzucony z ogrodu i zamiast w bezpośredni sposób obcować z  Bogiem musi tułać się po miejscach pustych, poddanych panowaniu demona pustyni.

„Pamiętajcie o ogrodach; Przecież stamtąd przyszliście”.

 

Czytaj więcej »


kwi 24

Okazja czyni mistrza

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 24.04.2012 |

Zdjęcie z The Puerto Rican Social Club

Niektórzy Panowie mają świetne poczucie smaku, przy jednoczesnym braku wyczucia okazji. Dlatego komponują ubiory, kolorystycznie bardzo ciekawe, z coraz lepszych gatunkowo tkanin, z odpowiednio dobranym obuwiem, niestety nie uwzględniając pory dnia, charakteru wyjścia czy spotkania. Mistrzowskiego egzaminu jeszcze nie zdali, choć po czeladniczym już na pewno są. Warto, by pamiętali, że nie tylko ćwiczenie czyni mistrzem, ale też sztuka rozpoznawania okazji.

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Czy istnieje na ów temat krótkie kompendium?

Zdjęcie z Rugged Old Salt

Ależ tak.
Poniżej prolegomena do egzaminu mistrzowskiego.

Zdjęcie z Guerreisms

Po pierwsze, komponując ubiór, warto stosować kolejność wyboru: na początek wybieramy garnitur albo marynarkę ze spodniami w zestawach koordynowanych, potem koszulę, następnie krawat albo muszkę, na końcu poszetkę i buty. Absolutnym zwieńczeniem jest wybór takich dodatków, jak spinki, skarpety czy ozdoba w butonierce.

Zdjęcie z Lander urquijo

Po drugie, ze wszystkich części ubioru, jedynie garnitur wybieramy do okazji, wszystkie inne równocześnie do okazji i pozostałych elementów. Dlatego koszulę trzeba dobrać do okazji i garnituru bądź marynarki;  krawat i muszkę do okazji i koszuli; poszetkę do okazji i krawata (koniecznie nie z tego samego materiału); buty, wraz z pozostałymi dodatkami, do okazji i garnituru (w wypadku spinek warto też uwzględnić koszulę i krawat).

Zdjęcie z Linen vor summer

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z Guerreisms

Zdjęcie z The Italian Cut


kwi 23

Zdjęcie z Linen vor Summer

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Zdjęcie z The Satorialist

Zdjęcie z The Satorialist

Zdjęcie z The Satorialist

Zdjęcie z The Satorialist

Zdjęcie z The Satorialist

Zdjęcie z The Satorialist

A jednak Cykliści też potrafią…

Zdjęcie z Linen vor summer

Zdjęcie z Linen vor summer

Zdjęcie z Linen vor summer

Zdjęcie z Menswear

Zdjęcie z Menswear

Zdjęcie z Downeast and out

Zdjęcie z The Satorialist

Zdjęcie z The Satorialist

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

poprzewracać w oczach.


kwi 22

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

Letnią porą pot leje się z czoła. Z minuty na minutę kołnierzyk staje się coraz bardziej mokry, pod marynarką koszula okleja każdy centymetr ciała, a na domiar złego niemiłosiernie grzeją nogawki spodni. Dyskomfort murowany. Kobiety na taką pogodę mają sposób, bo zakładają przewiewne sukienki, i nie dość, że wyglądają atrakcyjnie, mają się przyjemniej i swobodniej.

Czy mężczyźni mogą sobie jakoś ulżyć? Istnieje teoria, że tak. Co prawda nie sukienką ani kiltem, bo tylko Szkotom Pan Bóg stworzył  wystarczająco piękne  twarze, żeby Kobiety nie świdrowały oczami powyżej kolan, ale odpowiednio skrojonymi szortami. I chociaż do tej pory kojarzyły się z letnim wypoczynkiem, ewentualnie strojem casualowym, weekendowym, męska moda powoli adaptuje je do zestawów coraz bardziej eleganckich. Oczywiście wyjście w szortach do teatru byłoby nie tylko w złym guście, ale i przejawem braku kultury osobistej, jednak być może nie ma większych przeciwwskazań, żeby dobrze skrojone spodenki zestawić z marynarką albo gustownym swetrem i w takim stroju wybrać się do przyjaciół na letniego grilla albo ogrodowe przyjęcie urodzinowe?

Zdjęcie z Menswear

Warto jednak pamiętać o kilku istotnych zastrzeżeniach.

Po pierwsze szorty muszą mieć odpowiednią długość!  Wpierw stań przed lustrem i oceń swoje proporcje, a przede wszystkim długość nóg i rozległość horyzontalną, że tak to nazwę. Szorty za kolana wyglądają bowiem zawsze gorzej aniżeli krótsze, jednak gdy masz  zdecydowanie krótkie nogi, już naprawdę pod żadnym pozorem nie wolno takich – to znaczy za kolana – zakładać nawet na plażę.

Zdjęcie z The Puerto Riccan Social Club

Po drugie szorty nie mogą mieć luźnych nogawek i to nie tylko dla bezpieczeństwa, żebyś nie musiał łączyć ud w obronie godności osobistej, ale dla najnormalniejszego komfortu estetycznego.

Zdjęcie z Menswear

Po trzecie szorty, połączone z letnią marynarką i weekendową koszulą, u ziemi muszą być  zakończone odpowiednim obuwiem. W żadnym wypadku klapkami, sandałami, czy czymś w tym rodzaju, co jesteś zdolny założyć w przypływie letniej euforii! Buty na białej i kolorowej podeszwie, zamszowe albo nubukowe,  może z kolorową sznurówką, odpowiednią do koloru koszuli, poszetki albo marynarki, będą w sam raz.

Zdjęcie z The Puerto Riccan Social Club

Aha!!! Byłoby nieźle, gdybyś do takiego zestawu nie zakładał wysokich skarpet!

Zdjęcie z Sensual sense and mellow taste

No to szoruj w szortach na ogrodowe przyjęcie.

Zdjęcie z The Puerto Riccan Social Club


kwi 17

Słowo Adam pierwotnie nie było imieniem, ani nie oznaczało mężczyzny, tylko człowieka w sensie gatunkowym. Bóg uformował człowieka z prochu ziemi. Adam pochodzi od adama (gleba, ziemia). Człowiek, czyli adamita, ma więc ścisły związek z ziemią. Powstaje z ziemi i przez śmierć do zie­mi wraca. Bycie człowiekiem oznacza bycie ziemianinem, czyli adamitą. W takim, gatunkowym sensie, Adam – chociaż jest mężczyzną – ma w sobie także coś z kobiecości.

W Starym Testamencie znajdują się dwa opisy stworze­nia. Starszy znajduje się w 2. rozdziale Księgi Rodza­ju. Według niego Bóg wpierw stworzył ziemię i zasadził ogród dla człowieka, czyli Adama, żeby mógł żyć wśród drzew i spożywać ich owoce. Jednocześnie zlecił Adamowi zadanie, aby ów ogród uprawiał i strzegł. Jednak człowiek czuł się samotny. Wtedy Bóg stworzył zwierzęta i przyprowadził je do Adama. Ten je wszystkie nazwał, jednak wśród nich nie znalazł odpowiedniej dla siebie istoty (Rdz 2,20). Wtedy Bóg z żebra Adama stwo­rzył Kobietę. Na jej widok Adam aż krzyknął: „Ta dopiero jest ko­ścią z kości moich i ciałem z ciała mojego! Będzie się nazywała mężatką (iszsza), gdyż z męża (isz) została wzięta. Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złą­czy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem” (Rdz  2,23n).

W tej historii fascynujące jest to, że Bóg stworzył Ewę, ponieważ Adam czuł się samotny. Można wręcz powiedzieć, że Adam tęsknił za Kobietą, wymarzył ją sobie. Ewa jakby wyszła z męskich pragnień, niczym z morskiej piany. Być może trzeba to gruntownie przemyśleć?  Bo to przecież może oznaczać, że mężczyzna w pełni staje się sobą, to znaczy dociera do swej istoty, dopiero wtedy, gdy jest w stanie zachwycić się Kobietą, tą wyśnioną i wymarzoną. Można w tym rozpoznać bardzo ważną cechę męskości. Chodzi mianowicie o to, że Adam realizuje swoje podobieństwo do Boga jedynie wówczas, gdy rozumie swoją relację z Kobietą i tak ją kształtuje, jak zaplanował to Bóg, czyli nie przez podporządkowanie, ale przez uznanie tej samej godności i wartości; nie przez pogardę, ale zachwyt i szacunek; nie przez występowanie przeciwko sobie, ale bycie ze sobą; nie przez podział, tylko przez stawanie się jednością.

Warto też pamiętać, że w swoim odniesieniu do kobiety mężczyzna czuje się zawsze istotą seksualną. U Adama seksualność wyraża się w jego tęsknocie za tym, by stać się jednym ciałem z Ewą. Mężczyzna i Kobieta są nadzy, ale nie wstydzą się siebie (Rdz 2, 23-25). Adam ma więc zdrowy sto­sunek do swojej seksualności. Dopiero po historii z zerwanym owocem zaczyna wstydzić się nagości. Widać w tym am­biwalentny stosunek wielu mężczyzn do własnej seksualno­ści. Niektórzy bezustannie kręcą się wokół swojej potencji, przechwalając się seksualnymi przygodami, ale za tymi przechwałkami prawdopodobnie ukrywa się niepewność co do własnej seksu­alności.

Męska seksualność jest źródłem, z którego wypływa siła, wpierw erotyczna, płynąca przez większość relacji. Ona chroni przed nudnymi relacjami. Wnosi żywotność, witalność i specyficzny koloryt. Płynie tam, gdzie chce, i pozwala cieszyć się erosem, który pojawia się między partnerami. Biologia męskiej seksualności ma również duże znaczenie. Mężczyzna przecież jest tym, który nosi w sobie nasienie, dążące do tego, żeby wypłynąć i spłodzić dziecko. Dlatego w swej istocie Adam jest twórczy, chociaż wielu mężczyzn, nie radzących sobie z własną seksualnością, marnuje ów potencjał. Mężczyzna może chcieć zostać ojcem w sensie biologicznym, ale równie dobrze może to czynić także w sensie duchowym: „Bo choćbyście mieli dziesięć tysięcy nauczycieli w Chrystusie, to jednak ojców macie niewielu; wszak ja was zrodziłem przez ewangelię w Chrystusie Jezusie” (1.Kor 4,15). Mężczyzna najczęściej czuje się dobrze w swojej skórze dopiero wtedy, gdy coś z niego wyjdzie. Dla jednego będzie to pisanie, dla drugiego budowanie, dla jeszcze innego malarstwo albo wynalazczość. Bez tej fallicznej energii mężczyzna staje się statyczny, niczego nie rodzi. Żeby stać się sobą Adam musi więc nauczyć się obchodzić ze swo­ją seksualnością, integrując ją z własną koncepcją życia.


kwi 12

Męskie na(pięcie)

Marek Uglorz | Męski punkt widzenia | 12.04.2012 |

Chciałem napisać coś wesołego o męskiej skarpecie…

Zdjęcie z Lander urquijo

 

Chciałem, ale wpierw tu i tam poszperałem.

Raptem, na blogu NIEMAMCONASIEBIE

(http://niemamconasiebie.blogspot.com/2011/07/o-skarpecie-meskiej.html)

znalazłem doskonały wierszyk o męskiej skarpecie.

Zdjęcie z Acute style

Polecam dowcipny tekst:

o skarpecie męskiej

prawdziwy gentleman wie dużo o modzie
i wie też jedno o męskim chodzie:
gdy facet idzie a patrzy kobieta
niezwykle ważna jest sexy skarpeta,
co delikatnie czasem wychynie,
gdy nogawicy rąbek się zwinie.
kobieta więc patrzy i już omotana,
gdy kolor i wzorek mrugają od rana!
strój gentlemana tak nienaganny,
kusi wskoczeniem wspólnym do wanny…
i jakże urocza ta perspektywa,
gdy on ubrania się będzie pozbywał:
warstwy znikają, tak jak roztopy,
by na sam koniec zostawić stopy.
a te odziane w tęczy kolory,
stosowne skarpety do każdej pory,
jak sexy koronka podniosą napięcie
bez śladu cerowań na żadnej pięcie.
MORAŁ:
i nawet bez piany i nawet bez wanny
skarpeta pomoże zdobyć Ci panny!

Zdjęcie z Guerreisms

Zdjęcie z Linen vor summer

Zdjęcie z Linen vor summer

Zdjęcie z Rugged Old Salt

Zdjęcie z Weiting for Godard

Zdjęcie z Weiting for Godard

O

- piękne kolory

a nie szpetne dziury -

na(pięcie) dbaj

Zdjęcie z The Italian Cut

 


kwi 10

Zdjęcie z Acute Style

Zdjęcie z Acute Style

Zdjęcie z Guerreisms

 

Zdjęcie z Guerreisms

Zdjęcie z DG6 Group

 

Zdjęcie z The Italian Cut

Zdjęcie z Downeast and out

Zdjęcie z Downeast and out

Zdjęcie z The Italian Cut

Zdjęcie z The Italian Cut

Zdjęcie z The Italian Cut

Zdjęcie z The Italian Cut

Zdjęcie z The Italian Cut

 

 

Och, jej...

Gdy więc masz już wybrane auto i jesteś odpowiednio ubrany…

 

Zdjęcie z The Italian Cut

pozostaje Ci pomarzyć o …

 

Zdjęcie z The Italian Cut

CZERWONYM KAPTURKU!!!

 


kwi 6

Z Wielkanocą kojarzymy symbole, których rodowód jest starszy aniżeli chrześcijaństwo. Chociaż wyłaniają się z mroków ludzkiej egzystencji, przetrwały w obrzędowości i kulturze, ponieważ wyrażają najbardziej pierwotne i wciąż aktualne pytania człowieka o życie i śmierć, a jednocześnie poprzez symboliczne oddziaływanie są wziętymi z natury i do życia świata odsyłającymi odpowiedziami.

Jednym z nich jest wielkanocne jajko. Nie samo jajko, ale jako miejsce narodzin nowego życia. Jajko jest wielkanocnym symbolem tylko dlatego, że kluje się z niego ptak, który przedtem przebił się przez skorupę, wewnątrz której dojrzewał do narodzin. Wielkanocne jajko jest więc symbolem starego świata, z którego w zmartwychwstałym Chrystusie rodzi się nowy świat. Zawężając można powiedzieć, że jajko jest symbolem grobu, który nie jest miejscem unicestwienia, ale zbawczej przemiany. Śmierć jest więc związana z wysiłkiem, cierpieniem, zagrożeniem, jednak z grobu powstaje nowy człowiek, ostatecznie ukształtowany i wiecznie żywy.

Taka jest odpowiedź natury na nasze pytanie o sens życia i śmierci, chociaż niestety niedoskonała, skoro ptak znowu musi umrzeć. Stąd właśnie religie naturalne, nie przebijając się przez zasłonę natury, nie potrafią oderwać się od przeklętego cyklu wiecznych narodzin i śmierci, chyba że przez ucieczkę z materialności świata i własnej cielesności, a przecież taka odpowiedź jest nam obca.

Podobnie my, widzimy tylko groby i przypominając Marię płaczemy: „Ale Maria stała zewnątrz grobu i płakała. A płacząc nachyliła się do grobu” (J 20,11). Cielesnymi oczami nie dostrzegamy niczego więcej poza owym jajkiem, które co prawda kryje w sobie nowe życie, ale wciąż poddane jest prawu przemijania i śmierci. Jest nam smutno, że kochani przez nas umierają, sami też boimy się śmierci.

Pozostaje nam płacz, na który Zmartwychwstały reaguje pytaniem: „Czemu płaczesz?” (J 20,15). No właśnie, dlaczego płaczemy? Ponieważ zawierzyliśmy oczom, a one widzą jedynie zewnętrzność, a więc to, co jest materialne i w istocie rzeczy przemijające. Nasze oczy widzą świat, który wciąż się staje, dojrzewa do ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią, a nie są w stanie dostrzec tego co istotne, co się dzieje wewnątrz ciągłej zmiany, a mianowicie niczym nie zahamowanego triumfu życia nad śmiercią.

Nasze oczy widzą śmierć, która przynależy do porządku tego świata Dostrzegają jedynie to, bez czego nie byłoby dojrzewania. Także Chrystus musiał zstąpić w krainę śmierci, aby z niej wywieść zwycięstwo odnowionego świata. Maria też nie była zdolna zobaczyć niczego więcej, tylko ów grób, w którym położono Jezusa Czy przedarła się przez narzucającą się zewnętrzność? Nie. Do tego stopnia, że nie poznała Jezusa. Dlaczego? Ponieważ oglądała oczami. W płaczu, zza zasłony łez nie dostrzegła prawdy. Widziała tylko grób. Cóż z tego, że pusty? Widocznie zabrali Pana z grobu i położyli w innym miejscu.

Doszło więc do tego, że Maria płakała nie tylko z powodu śmierci, ale także dlatego, że nie mogła zobaczyć dowodu śmierci. I tutaj jesteśmy u podstaw, dotknęliśmy jądra. Widząc grób płaczemy i płaczemy, ponieważ widzimy grób. Nie potrafimy wydostać się z zaklętego kręgu płaczu. Nie potrafimy zobaczyć niczego poza śmiercią, której dowodów poszukujemy wokół siebie w niemal każdym wydarzeniu. My po prostu nie chcemy nie płakać z powodu śmierci, ponieważ posługując się tylko oczami wszędzie dostrzegamy jej ślady.

Maria przestała płakać dopiero wówczas, gdy usłyszała swoje imię. W chwili, w której Jezus wypowiedział imię Marii, ona usłyszała wszystko, co może usłyszeć zapłakany człowiek. Jezus nie musiał mówić niczego więcej. Gdy Maria usłyszała swoje imię otworzyły się jej oczy i poznała, że naprzeciw stoi ukochany Nauczyciel. Przedtem nie poznała Jezusa, bo używała oczu, a te nie docierają do prawdy, która jest innej natury.

Prawda jest słowem, które stało się obrazem. Prawda jest łaską, która działa w naturze, chociaż nigdy przeciwko niej. Prawda jest Ewangelią, która objawia znaczenie symbolu, chociaż mu nie zaprzecza. Prawdą jest Chrystus, który najpierw był umarły, ale zmartwychwstał. W poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania trzeba koniecznie uaktywnić uszy, aby usłyszeć Ewangelię, którą Zmartwychwstały kieruje pod naszym adresem.

W Święta Wielkiej Nocy życzę Wszystkim, abyśmy usłyszeli Zmartwychwstałego, który wzywa nas po imieniu i wyrywa z przeklętego kręgu płaczu.


kwi 6

Wodę zostaw wodą

Marek Uglorz | Wiersze | 06.04.2012 |

Zanim się kąpiesz

Siedzę i czekam

Trzecią piję kawę

Piąty raz czytam ten sam wiersz

 

Dziewczę, wodę zostaw wodą….

Nie zamieniaj w krew…

 

Papieros gaśnie

Kawa stygnie

Krew się pieni

Byłoby pięknie, żeby serce było zimne,

Ale ono nie chce!!!

 

Zanim się kąpiesz

Chodzę i wściekam się

Siódmą piję wódkę

Dziewiąty krzyczę raz, o czym wiesz

 

Dziewczę, wodę zostaw wodą….

Nie zamieniaj w krew…

 

Papieros gaśnie

Kawa stygnie

Krew się pieni

Byłoby pięknie, żeby serce było zimne,

Ale ono nie chce!!!!

 

Zanim się kąpiesz

Wodę zostaw – Dziewczę – wodą…

Nie zamieniaj w krew…


« Wcześniesze wpisy